Wołowina z kawą i cynamonem
Z okazji weekendu korzennego organizowanego przez Ptasię chciałabym podzielić się z Wami jednym z moich ulubionych przepisów. Znalazłam go na w książce Roberta Makłowicza "Fuzja smaków. Podróże kulinarne Roberta Makłowicza"(Wydawnictwo znak, Kraków 2007). Zakochałam sie z miejsca. Pierwszy raz wyszła mi wtedy wołowina - krucha, soczysta, aromatyczna...
800 g wołowiny bez kości (udziec)
3 łyżki oleju
1 cebula
3 ząbki czosnku
50 ml ciemnego rumu (albo złotego)
1 łyżka mąki
4 liście cynamonu (ew. kawałek kory - u mnie spory kawałek kory)
1 kubek świeżo zaparzonej, mocnej kawy (z tych małych kubków)
2 łyżeczki melasy (nie mam, tym razem podmieniłam miodem spadziowym)
kilka kropel sosu picapeppa (tabasco)
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
Mięso pokroić w kostkę jak na gulasz. W rondlu rozgrzać olej, dodać mięso, szybko obsmażyć na mocnym ogniu ze wszystkich stron (ważne, żeby nie zaczęło puszczać soku), oprószyć solą i pieprzem, wrzucić pokrojoną w półplasterki cebulę i posiekany czosnek, zmniejszyć ogień i dusić razem kilka minut. Wlać rum, podpalić; po chwili wlać kawę (nie miałam Blue Mountain, ale Dawidoff pasuje), dodać melasę, ostry sos, liście lub kore cynamonu, oprószyć mąką, wymieszać, przykryć, dusić na niewielkim ogniu około półtorej godziny, w razie potrzeby (w moim wypadku potrzeba była zawsze) podlewać nieco wodą. Uwaga, lubi sie przypalać - ale i przypalone smakuje świetnie.
Stanowi zgrany duet z knedlami, pampuchami, plackami ziemniaczanymi, a na zdjęciu - z ziemniaczaną babką...
Komentarze
Samo danie bardzo, bardzo smaczne. Ta kawa imho nawet nie jest wyczuwalna jako kawa (dodałam 1 przedłużone espresso :), a nadaje sosowi taką gorycz, w rozumieniu pozytywnym, tj. wytrawność. To nie jest danie dla dzieci, i rozumiem, czemu pisałaś, że niektórym dosładzasz. Bdb, do powtarzania.