<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384</id><updated>2012-01-30T01:47:29.504+01:00</updated><category term='zupy'/><category term='haloumi'/><category term='czosnek'/><category term='chińskie'/><category term='PPR'/><category term='prezenty'/><category term='nalewki'/><category term='pomidory'/><category term='tarty'/><category term='kuchnia polska'/><category term='mule'/><category term='papryka'/><category term='zabawy'/><category term='chałwa'/><category term='brokuły'/><category term='krewetki'/><category term='indyjskie'/><category term='przetwory'/><category term='śledzie'/><category term='DSB I'/><category term='raki'/><category term='kaczka'/><category term='naleśniki'/><category term='sushi'/><category term='lektury'/><category term='bakłażany'/><category term='ryż'/><category term='kolendra'/><category term='figi'/><category term='muffiny'/><category term='ciecierzyca'/><category term='soczewica'/><category term='kurczak'/><category term='przyprawy'/><category term='ciasteczka'/><category term='terriny'/><category term='ogórki'/><category term='imbir'/><category term='zielone orzechy'/><category term='kalafior'/><category term='ziemniaki'/><category term='buraki'/><category term='makaron'/><category term='cielęcina'/><category term='szparagi'/><category term='łosoś'/><category term='dynia'/><category term='marokańskie'/><category term='owoce'/><category term='kozi ser'/><category term='warzywa'/><category term='ryby i owoce wód'/><category term='jajka'/><category term='awokado'/><category term='schab'/><category term='wołowina'/><category term='śniadania'/><category term='grzyby'/><category term='indyk'/><category term='kasza'/><category term='truskawki'/><category term='pierogi'/><category term='lody'/><category term='Boże Narodzenie'/><category term='cebula'/><category term='przystawki'/><category term='przekąski'/><category term='chleb'/><category term='desery'/><category term='potrawy świata'/><category term='pory'/><category term='cukinia'/><category term='pieczywo'/><category term='wieprzowina'/><category term='napoje'/><title type='text'>Piniowe orzeszki</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>168</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-15823886416563037</id><published>2012-01-29T14:24:00.004+01:00</published><updated>2012-01-29T14:28:44.063+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>"Azjatycki" rosół</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj w domu był rosół - najprostszy, czysty - z makaronem (kupnym, odnalezionym w zakamarkach szafki - spiżarki). Wiadomo, że rosołu gotuje się dużo, by później wykorzystać go jako bazę do kolejnych zup. Myślałam o pomidorowej, soczewicowej... może ogórkowej (nieeee, za dobrze się czuję). Ale przypomniało mi się, jak na &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2008/10/dalekowschodnio.html" target="_blank"&gt;Donghuamen&lt;/a&gt; życie - a przynajmniej przemarznięte ręce - uratowała nam zupa z pulpecikami. Do dziś nie wiem, czemu było mi tak zimno - pamiętam tylko uczucie ciepła i zaskoczenie: Coś tak prostego jest tak pyszne?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy czym musicie wziąć pod uwagę, że ja w zasadzie nie lubię zup. To znaczy nie lubiłam - dopiero odkrywam przyjemność z posiadania garnka zupy w domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mając więc w domu mielone mięso indycze (gdzieś tam pierwotnie przeznaczane na nadzienie do tortilli), rosół i większość potrzebnych "chińskich" ingrediencyj (za wyjątkiem imbiru - nie wiem, jakim cudem nie ma w domu imbiru; imbir zawsze jest, no chyba że go nie ma) postanowiłam poświęcić 5 minut. W efekcie...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Qtl4jE3T7f4/TyVFtTU9qRI/AAAAAAAAA6I/lHjNu5EwnDs/s1600/roso%C5%82ek.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-Qtl4jE3T7f4/TyVFtTU9qRI/AAAAAAAAA6I/lHjNu5EwnDs/s400/roso%C5%82ek.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klopsy, pulpeciki, kotleciki z mięsa mielonego z nutą azjatycką uwielbiam - czy to pieczone, czy smażone. Świetne są na obiad, znakomite na zimno. Można zostawić na później, zabrać do pracy... i każde są inne. A to dymka będzie ostrzejsza, a to chili bardziej pikantne. Generalnie do mięsa dodajemy posiekaną dymkę i papryczki, trochę startego imbiru - jeśli jest, otartą skórkę z limonki, sok z tejże, trochę sosu ostrygowego... może nutkę oleju sezamowego. I jajko oraz trochę przyprawy 5 (a w moim wypadku 13) smaków. Wyrabiamy, i formujemy. Do zupy potrzebne będą małe kuleczki, rozmiaru ca. małych - naprawdę małych - orzechów włoskich.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do rosołu dodajemy więcej posiekanej dymki i naci kolendry. Sos rybny i sok z limonki - do smaku. Podgrzewamy, delikatnie wkładamy pulpeciki i gotujemy na bardzo małym ogniu, nie mieszając - jakieś 8-10 minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żadna filozofia, ale miła wariacja na temat rosołu... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-15823886416563037?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/15823886416563037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=15823886416563037&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/15823886416563037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/15823886416563037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2012/01/azjatycki-roso.html' title='&quot;Azjatycki&quot; rosół'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Qtl4jE3T7f4/TyVFtTU9qRI/AAAAAAAAA6I/lHjNu5EwnDs/s72-c/roso%C5%82ek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8509500152736082723</id><published>2012-01-20T23:27:00.005+01:00</published><updated>2012-01-29T14:29:08.950+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='soczewica'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pory'/><title type='text'>Zupa z czerwonej soczewicy. Zupa z granatów. Magia.</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zupa z czerwonej soczewicy, mimo uwodzicielskiego aromatu, jest tak prosta w przygotowaniu, jak sugeruje to jej nazwa. Mardżan zawsze gotowała soczewicę, zanim wzięła się do smażenia posiekanej cebuli i czosnku z przyprawami na dobrej, wonnej oliwie z oliwek. A gdy wreszcie bulion połączony został z soczewicą i cebulą, smakowita zupa jeszcze przez pól godziny dochodziła pod przykryciem na wolnym ogniu, aby przyprawy oddały smak chłonnym cebulowym piórkom.(...)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Posiekaną cebulkę przesmażyła następnie w oliwie z oliwek, przewracając drobne kawałeczki na wszystkie strony, aby nabrały chrupkości, ale nie pociemniały, po czym odstawiła skwierczący smakołyk na bok: miał służyć do posypywania zupy spodziewanych klientów . Mardżan uważała smażoną cebulkę za najlepszy składnik swojej zupy za czerwonej soczewicy - bo czyż nie jest tak, że najskromniejsza czynność daje często największą satysfakcję?*&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Książka Marshy Mehran &lt;i&gt;Zupa z granatów&lt;/i&gt; jest jednym z moich ulubionych czytadeł na pochmurne dni. Ale dotąd tylko myślałam o zawartych w niej przepisach, wyobrażając sobie smaki. Wreszcie postanowiłam spróbować. Telefonicznie upewniłam się, że w domu jest czerwona soczewica. Przechodząc koło anglojęzycznej księgarni sprawdziłam przepis oryginalny, podejrzewając, że polskiej tłumaczce standardowo pomylił się kminek z kuminem. I faktycznie - &lt;i&gt;cumin&lt;/i&gt; jak byk. I nie byłam przygotowana na jedno - w jedynym otwartym sklepie, brak zdatnej do jedzenia cebuli. Cebuli owszem, trzy czy cztery skrzynki. Skrzynki? skrzynie! Tyle że wszystko szaro-czarno-sino-zgniło-spleśniałe. Zmęczona, zła, głodna w chwili szaleństwa chwyciłam dwa wielkie pory.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Już w domu w małym garnku zalałam soczewicę wodą i postawiłam na gazie. Umyłam pory i przygotowałam je do siekania. W duży garnek wlałam oliwę. Zabrałam się za czosnek i przyprawy i... tknęła mnie wszechobecność "7" w przepisie... zerknęłam do zlewu, gdzie leżała jedyna w domu cebula, przeznaczona na posypkę i ... sześć kawałków pora. I śmiejcie się, śmiejcie, ale przez chwilę poczułam coś, jakby muśnięcie magii...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Z40-nEpmS2o/TxiVcuTTwPI/AAAAAAAAA54/LswWoyu3fSU/s1600/soczewicowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Z40-nEpmS2o/TxiVcuTTwPI/AAAAAAAAA54/LswWoyu3fSU/s1600/soczewicowa.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-Z40-nEpmS2o/TxiVcuTTwPI/AAAAAAAAA54/LswWoyu3fSU/s400/soczewicowa.jpg" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Składniki:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;400 g (2 szklanki) soczewicy czerwonej,&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;7 cebul (u mnie cebula + dwa pory), posiekanych - na przykład w "ćwierćksiężyce",&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;7 ząbków czosnku, wyciśniętych przez praskę,&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;4 łyżeczki mielonego kuminu,&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;1 łyżeczka kurkumy,&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;2 łyżeczki ziaren czarnuszki (podobnież można zastąpić pieprzem, tylko po co),&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;oliwa,&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;7 szklanek rosołu drobiowego (przyznaję, był z kostki; nie zawsze się ma co się chce, drób sklepowy przybierał te same barwy wojenne, co cebula, może tylko ciut mniej natężone... jeszcze),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 szklanki wody + woda do zagotowania soczewicy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W średnim garnku zalewamy soczewicę wodą i gotujemy bez przykrycia, na mocnym ogniu, jakieś 9 minut. Po tym czasie nasza czerwona soczewica będzie już żółta... W dużym garnku (naprawdę sporym) na patelni rozgrzewamy oliwę. smażymy 6 cebul (lub wszystkie pory) z kuminem, kurkumą i czosnkiem. Gdy zrobią się miękkie, złotawe, dodajemy soczewicę, rosół i 3 szklanki wody. Doprawiamy solą (ostrożnie) i wsypujemy czarnuszkę. Gdy zawrze, przykręcamy gaz i parkoczemy pod przykryciem na małym ogniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie na niewielkiej ilości oliwy smażymy siódmą cebulę, lekko osoloną - ja robiłam to na małym ogniu, tak że karmelizowała się i obsuszała... wyszła najlepsza na świecie prażona cebulka. Podajemy zupę przybraną odrobiną (większą lub mniejszą). Jemy z zachwytem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-3uOGy5LTmDg/Txno3TVvEeI/AAAAAAAAA6A/VXtQUreTFlQ/s1600/soczewicowa2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-3uOGy5LTmDg/Txno3TVvEeI/AAAAAAAAA6A/VXtQUreTFlQ/s400/soczewicowa2.jpg" width="265" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wersja porowa jest naprawdę świetna. Cebulowa jeszcze przede mną ;)&lt;/div&gt;__________________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;* Marsha Mehran, &lt;i&gt;Zupa z granatów,&lt;/i&gt; W.A.B., Warszawa 2006&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8509500152736082723?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8509500152736082723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8509500152736082723&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8509500152736082723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8509500152736082723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2012/01/zupa-z-czerwonej-soczewicy-zupa-z.html' title='Zupa z czerwonej soczewicy. Zupa z granatów. Magia.'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Z40-nEpmS2o/TxiVcuTTwPI/AAAAAAAAA54/LswWoyu3fSU/s72-c/soczewicowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1980114803368100319</id><published>2012-01-15T20:28:00.002+01:00</published><updated>2012-01-29T14:29:36.307+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciecierzyca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Zupa pomidorowa z cicierzycą i szpinakiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Witam w nowym roku. Na wstępie wszystkim zaglądającym (i nie, a co mi tam) składam serdeczne życzenia - powodzenia we wszelkich, szczególnie kulinarnych, zamierzeniach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie zaglądałam sama do siebie. Bo a to laptop odmówił współpracy klawiaturą. A to święta były... a to zimowe lenistwo... Generalnie ostatnio funkcjonuję, jakby refren piosenki "&lt;a href="http://youtu.be/03tF4Xn8eto" target="_blank"&gt;Tylko misie&lt;/a&gt;" napisany był specjalnie dla mnie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W poszukiwaniu jednogarnkowej i łatwej do odgrzania inspiracji zajrzałam na mojego ulubionego &lt;a href="http://www.kalynskitchen.com/" target="_blank"&gt;dietetycznego bloga&lt;/a&gt;. I tam znalazłam &lt;a href="http://www.kalynskitchen.com/2008/02/chickpea-garbanzo-bean-soup-recipe-with.html" target="_blank"&gt;zupę&lt;/a&gt;. Po tygodniu poszukiwania szpinaku - przysięgam, wymiotło paczkowany ze wszystkich okolicznych (i nie tylko) sklepów - dziś powstała. I już wiem, że będzie wracać często. Poniżej przepis z kilkoma zmianami.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BGS6fSqjQ_U/TxMnl5P-8fI/AAAAAAAAA5k/ib7wpAyBuAc/s1600/zuppa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-BGS6fSqjQ_U/TxMnl5P-8fI/AAAAAAAAA5k/ib7wpAyBuAc/s400/zuppa.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 litry wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pęczek włoszczyzny,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka bulionu instant (albo kostka rosołowa - warzywna lub drobiowa),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;puszka ciecierzycy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;puszka pomidorów pokrojonych,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;cebula, drobniutko posiekana,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 ząbki czosnku, takoż drobniutko posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;50g świeżego szpinaku w liściach, z grubsza posiekanego&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W dużym garnku zalewamy wodą włoszczyznę, po zagotowaniu dodajemy bulion instant (mój ulubiony to wegetariański firmy Drobdar) i gotujemy dalej, pod przykryciem - jakieś 30 minut. Ciecierzycę płuczemy na sicie, a następnie na jakiś kwadrans zalewamy wodą - dzięki temu oblezie z niej choć część skórek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W drugim garnku,o grubym dnie, rozgrzewamy odrobinę oleju i krótko smażymy czosnek i cebulę. Dodajemy odsączoną ciecierzycę, przecedzony wywar z warzyw i pomidory. Pozostałą z gotowania pietruszkę i selera (w mojej zimowej włoszczyźnie była to 1 pietruszka i kawałek selera wielkości średniego ziemniaka) miksujemy z odrobiną wywaru na gładko i zagęszczamy zupę. Całość doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jakieś 30 minut. Na koniec do zupy wrzucamy szpinak - autorka przepisu każe go w zupie dusić kolejne pół godziny, ale według mnie to lekka przesada. 3-4 minuty wystarczą, by się zagrzał i zmiękł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Czyż nie wygląda zachęcająco?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CZvX3xukhso/TxMn6-bDsSI/AAAAAAAAA5s/h4uVOdMxTL8/s1600/zuppa2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-CZvX3xukhso/TxMn6-bDsSI/AAAAAAAAA5s/h4uVOdMxTL8/s400/zuppa2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1980114803368100319?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1980114803368100319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1980114803368100319&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1980114803368100319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1980114803368100319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2012/01/zupa-pomidorowa-z-cicierzyca-i.html' title='Zupa pomidorowa z cicierzycą i szpinakiem'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-BGS6fSqjQ_U/TxMnl5P-8fI/AAAAAAAAA5k/ib7wpAyBuAc/s72-c/zuppa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8103485859298185145</id><published>2011-12-17T15:54:00.001+01:00</published><updated>2011-12-17T15:56:52.392+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kalafior'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Kalafior. Po prostu kalafior.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tej jesieni z radością odkryłam, że mazowiecki rolnik - i sprzedawca - odkrył, że kalafior niejedno ma imię. Na targu, na stoisku, ba z samochodu, sprzedawano kremowe, fioletowe, pomarańczowe główki. I o ile fiolet stracił - po gotowaniu - na uroku, a pomarańcz wypłowiał, to romanesco szturmem podbiło moje serce... Chrupiące, barwne, nietypowe... pięknie kontrastujące ze swoim "zwykłym" kuzynem..&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspirację - nie tylko na kalafiora zresztą - znalazłam na blogu &lt;a href="http://www.101cookbooks.com/archives/simple-cauliflower-recipe.html"&gt;101 cookbooks&lt;/a&gt;. Zajrzyjcie tam - po więcej pomysłów na kalafiora, ale także dlatego, że po prostu warto.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Samo danie jest zaskakująco uzależniające - jedliśmy z Księciem Małżonkiem kilka dni z rzędu i w zasadzie nie mieliśmy dość... A w dodatku smakuje nawet zadeklarowanym kalafiorofobom. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664174521249993170" src="http://1.bp.blogspot.com/-uRsflPApJrA/Tpswt4zskdI/AAAAAAAAA3I/fI6e1lvlEzU/s400/kalafiorro.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 266px;" /&gt; &lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Składniki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;kalafior -&amp;nbsp; ważne, by był świeży, jędrny, chrupiący (taki, którego przynajmniej połowę najchętniej zjedlibyście na surowo...), o żywym kolorze bez przebarwień;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;orzeszki piniowe,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;limonka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 ząbki czosnku, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, papryczka espelette;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczynamy od uprażenia na suchej patelni orzeszków piniowych, które następnie przesypujemy do miseczki i odstawiamy na bok. Kalafiora myjemy, osuszamy i kroimy na w miarę równe, niewielkie kawałki - coś pomiędzy orzechem laskowym a małym włoskim. Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę oleju (oliwy). Dodajemy kalafiora i oprószamy solą. Smażymy, aż będzie przyrumieniony, na ostatnią minutę dodajemy wyciśnięte przez praskę ząbki czosnku i otartą skórkę z limonki. Mieszamy z orzeszkami piniowymi, skrapiamy sokiem wyciśniętym z limonki i posypujemy papryczką...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Świetnie sprawdza się jako samodzielne danie...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8103485859298185145?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8103485859298185145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8103485859298185145&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8103485859298185145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8103485859298185145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/12/kalafior-po-prostu-kalafior.html' title='Kalafior. Po prostu kalafior.'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uRsflPApJrA/Tpswt4zskdI/AAAAAAAAA3I/fI6e1lvlEzU/s72-c/kalafiorro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-7068384306732683584</id><published>2011-11-17T19:00:00.010+01:00</published><updated>2011-11-18T09:58:35.275+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kasza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Dynia faszerowana po polsku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspiracją dla tego dania było przepiękne zdjęcie w książce "Food from Plenty"* i sobotni targ w Falenicy, na którym nareszcie udało mi się znaleźć coś więcej niż dynię hodowaną "na rozmiar". I śliwki suszone. Polskie. Duże, lekko kwaskowe, z delikatną nutą wędzenia. Z pestkami i bez pestek, do wyboru, do koloru... Po kilku wizytach muszę przyznać - miło jest wstać w sobotni ranek, by pokręcić się wśród dobrej żywności....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę się też do czegoś przyznać -&amp;nbsp;mam ostatnio fazę na grykę. Kaszę mogłabym jeść codziennie. Do tego odkryłam niedawno,&amp;nbsp;pochodzące z piekarni Garbolewskich z Radzymina: chleb gryczany (genialny do kanapek z rybą) i ciasteczka gryczane z czekoladą... Zobaczycie, kiedyś jeszcze znajdę lody ;)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-x9-O2E4tCTk/TsWBlCXvKbI/AAAAAAAAA5U/zkaoOS93Bm0/s400/dynia.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654015505627412834" src="http://3.bp.blogspot.com/-x9-O2E4tCTk/TsWBlCXvKbI/AAAAAAAAA5U/zkaoOS93Bm0/s400/dynia.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 266px;" /&gt;&lt;/a&gt;Przepis jest prosty, bardzo prosty.&lt;br /&gt;Składniki: &lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;dynia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;polska szynka dojrzewająca,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;suszone śliwki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;cebula - pokrojona w drobną kostkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kilka suszonych grzybków,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka kaszy gryczanej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dwie szklanki wody&lt;/li&gt;&lt;li&gt;tymianek,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ser&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzebne nam będą niewielkie okrągłe dynie - średnicy miseczek. Szorujemy je z wierzchu, przecinamy na pół, pozbawiamy pestek i łyka. Lekko solimy środek, skrapiamy olejem (neutralnym smakowo) i wstawiamy do nagrzanego piekarnika (200 stopni) na jakieś 20 -30 minut. Jeżeli śliwki są tegoroczne, nie musimy ich namaczać. Niemniej jednak grzyby dobrze jest zalać na jakie 10 minut.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju. Wsypujemy pokrojoną w kostkę szynkę i cebulę. Smażymy, aż cebula się zeszkli. Dodajemy pokrojone dość drobno śliwki i grzyby, a następnie&amp;nbsp;kaszę gryczaną. Zalewamy gorącą wodą, gotujemy pod przykryciem. Skręcamy ogień, gdy kasza się ugotuje, ale będzie jeszcze lekko twardawa (w razie potrzeby można podczas gotowania dodać trochę wody). Doprawiamy (głownie pieprzem, szynka jest jednak dość słona. Przekładamy nadzienie do dyniowych miseczek, na wierzch kładziemy kawałki sera (mhmmm koryciński z orzechami włoskimi... poezja) i zapiekamy w piekarniku.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Również ten przepis zgłaszam do akcji "Gotujemy po polsku", organizowanej przez &lt;a href="http://grumko.blox.pl/html"&gt;blog Kuchnia Ireny i Andrzeja&lt;/a&gt;, pod patronatem agregatora blogów kulinarnych &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html" target="_blank"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku IV" border="0" height="110" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;______________ &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 78%;"&gt;*Diana Henry "&lt;a href="http://www.amazon.co.uk/Food-Plenty-Plentiful-Seasonal-Extravagant/dp/1845335074"&gt;Food from Plenty&lt;/a&gt;" - gorąco polecam i powiadam Wam, na pewno jeszcze nie raz i nie dwa&amp;nbsp;o niej u mnie przeczytacie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-7068384306732683584?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/7068384306732683584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=7068384306732683584&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7068384306732683584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7068384306732683584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/11/dynia-faszerowana-po-polsku.html' title='Dynia faszerowana po polsku'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-x9-O2E4tCTk/TsWBlCXvKbI/AAAAAAAAA5U/zkaoOS93Bm0/s72-c/dynia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2498277473239856238</id><published>2011-11-15T09:00:00.000+01:00</published><updated>2011-11-15T11:52:48.971+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><title type='text'>Swojska kiełbasa</title><content type='html'>&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Bardzo swojska, bo robiona "tymi rencami" wspólnie z Przodkiem. Niektórzy z Was już mieli okazję spróbować, reszta niech żałuje :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 266px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674991928107328338" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-A7UihylcM1Q/TsGfF1oL41I/AAAAAAAAA5E/5vo82NWi5kQ/s400/kie%25C5%2582basa2.JPG" /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;3/5 łopatki wieprzowej (u nas ok. 4,2 kg), &lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;2/5 boczku lub podgardla (ok 2,8 kg), &lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;flaki, &lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;4 główki czosnku - obranego i drobniutko posiekanego, &lt;/li&gt;&lt;br /&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz, pieprz ziołowy; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Wieczorem poprzedniego dnia mięso pokroić na spore kawałki, przepuścić przez maszynkę. Wymieszać z solą, przełożyć do miski i odstawić do lodówki. Flaki (oczyszczone, zasolone, jak najcieńsze) przepłukać i namoczyć przez noc w zimnej wodzie. Następnego dnia mięso doprawić sporą ilością pieprzu i pieprzu ziołowego, dodać czosnek, bardzo dobrze wyrobić. Surowa masa powinna być doprawiona "za bardzo".&lt;br /&gt;Flaki ponownie przepłukać, przełożyć do miski pod ręką. Na maszynkę do mięsa nałożyć lejek. Flak lekko nadmuchać, żeby rozdzielić ścianki. Nasunąć flak na zwilżony lejek, prawie do końca. Koniec zawiązać grubą (można nawet podwójną) nitką. Masą kiełbasianą napełniać jelito, uważając, by nie pękło.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 266px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674989471948175746" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/-zkDuO6JpyOQ/TsGc23uNeYI/AAAAAAAAA4g/ycSmt0xk2r0/s400/making%2Bof.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;W wędzarni rozpalamy ogień. My - z racji a) przywiązania do tradycji i b) dostępności surowca - olszyną. Nie za suchą - optymalnie jest, gdy większe kawałki są lekko wilgotne... &lt;/div&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 266px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674990716996991522" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-Wbox9vtQqLs/TsGd_V4-uiI/AAAAAAAAA4s/UMK2rqMvrS4/s400/ogie%25C5%2584.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Zawieszamy na drążkach (małe pętka dobrze jest związać, żeby się nie zsunęły). Wędzimy w ciepłym dymie, na niewielkim w sumie ogniu, do "pierwszego pomarszczenia". W tym przypadku jakieś 2,5 - 3 godziny... &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 266px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674991722678905074" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/-ObJl3-yI8wI/TsGe54WO6PI/AAAAAAAAA44/xxiiIT-qygM/s400/kie%25C5%2582basy.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;Jemy oczywiście jeszcze ciepłą, w towarzystwie zimnej wódki :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 266px; DISPLAY: block; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674984208029323954" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/-S6CALM64kEY/TsGYEeGKErI/AAAAAAAAA4I/UKe8bnkXFeM/s400/kie%25C5%2582basa1.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;To moja druga propozycja w ramach zabawy Gotujemy po polsku, organizowanej przez &lt;a href="http://grumko.blox.pl/html"&gt;blog Kuchnia Ireny i Andrzeja&lt;/a&gt;, pod patronatem agregatora blogów kulinarnych &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: center"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" alt="Gotujemy po polsku IV" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" width="70" height="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2498277473239856238?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2498277473239856238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2498277473239856238&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2498277473239856238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2498277473239856238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/11/swojska-kiebasa.html' title='Swojska kiełbasa'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-A7UihylcM1Q/TsGfF1oL41I/AAAAAAAAA5E/5vo82NWi5kQ/s72-c/kie%25C5%2582basa2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-3034901712334197915</id><published>2011-11-11T09:50:00.001+01:00</published><updated>2011-11-11T11:32:37.297+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>"Gęsina" na świętego Marcina</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszak w dniu dzisiejszym danie z gęsi jest obowiązkowe, czyż nie? Oto przed Państwem: rosół z gąsek. Gąsek zielonek :) Za przepis dziękujemy nieocenionemu Królikowi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-sj0tTN5D1T4/TrzezWuZNSI/AAAAAAAAA38/lNk5wgytonU/s1600/ros%25C3%25B3%25C5%2582%2Bz%2Bg%25C4%2585sek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-sj0tTN5D1T4/TrzezWuZNSI/AAAAAAAAA38/lNk5wgytonU/s400/ros%25C3%25B3%25C5%2582%2Bz%2Bg%25C4%2585sek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673654604434847010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotowania rozpoczynamy dzień wcześniej - czyli 10 listopada. Gąski czyścimy - pędzelkiem, ściereczką - z czego się da. Następnie w misce rozrabiamy wodę z solą - roztwór ma być wyraźnie i dość słony - i moczymy gąski przez noc. Rano zmieniamy im wodę - nowa znów z solą - i raz przepłukujemy w niej. Odsączamy i kroimy na paski.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sporym garnku wstawiamy wodę na wywar warzywny - dodajemy pęczek (albo i dwa) włoszczyzny, opaloną nad gazem cebulę. Do wywaru dodajemy gąski i gotujemy jakieś 15 - 20 minut.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W charakterze opcjonalnej omasty na patelni wytapiamy na skwarki, pokrojony w kostkę boczek (albo słoninę, albo podgardle...). Dodajemy drobno posiekaną cebulę, szklimy (a nawet złocimy). Mieszamy z zupą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Podajemy z gotowanymi, gniecionymi ziemniakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tym przepisem zgłaszam się do udziału w IV już edycji zabawy Gotujemy po polsku, organizowanej przez &lt;a href="http://grumko.blox.pl/html"&gt;blog Kuchnia Ireny i Andrzeja&lt;/a&gt;, jak co roku odbywającej się pod patronatem agregatora blogów kulinarnych &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/2011/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-IV.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku IV" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.4.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-3034901712334197915?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/3034901712334197915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=3034901712334197915&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3034901712334197915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3034901712334197915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/11/gesina-na-swietego-marcina.html' title='&quot;Gęsina&quot; na świętego Marcina'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-sj0tTN5D1T4/TrzezWuZNSI/AAAAAAAAA38/lNk5wgytonU/s72-c/ros%25C3%25B3%25C5%2582%2Bz%2Bg%25C4%2585sek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4460939805208544611</id><published>2011-10-16T18:35:00.001+02:00</published><updated>2011-10-16T18:35:00.781+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chleb'/><title type='text'>Chleb pełnoziarnisty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejszy &lt;a href="http://kochtopf.twoday.net/stories/announcing-world-bread-day-2011-bake-bread-for-world-bread-day/"&gt;World Bread Day&lt;/a&gt; to świetna okazja, by po dłuższej przerwie odpalić maszynę do pieczenia chleba i spróbować coś zamieszać...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0AJHVaWcHaE/Tpr27IbWZqI/AAAAAAAAA28/OyFBMVCWXdc/s1600/chleb.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0AJHVaWcHaE/Tpr27IbWZqI/AAAAAAAAA28/OyFBMVCWXdc/s400/chleb.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664110977106732706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przepis trochę improwizowany. Powstał szybko, gdyż o całej akcji... dowiedziałam się z wpisów &lt;a href="http://zmyslywkuchni.blogspot.com/2011/10/swiatowy-dzien-chleba-fougasse.html"&gt;Karoliny&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://zielenina.blogspot.com/2011/10/chleb-z-czarna-soczewica-i-szawia-na.html"&gt;Zieleniny&lt;/a&gt;. Mojemu razowo-orkiszowo-otrębowemu bochenkowi daleko do ich cudeniek, ale ważne że zapach w domu był :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wymieszać razem:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;szklankę mąki żytniej razowej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklankę otrąb pszennych,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklankę płatków owsianych,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki mąki orkiszowej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki otrąb owsianych,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół łyżeczki  soli,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Do maszyny wlać:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;340 ml wody&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki oleju&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;i dodać&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;łyżeczkę brązowego cukru.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wsypać suche składniki, a na wierzch - paczuszkę (7g) drożdży. Ustawić pogram "razowy" i wrócić po ponad trzech godzinach ;).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Chleb jest ciężki, zwarty, chrupiący z wierzchu. Na przeciwległym biegunie do chleba tostowego :)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kochtopf.twoday.net/stories/announcing-world-bread-day-2011-bake-bread-for-world-bread-day/" title="Bake Bread for World Bread Day 2011"&gt;&lt;img src="http://farm7.static.flickr.com/6161/6177827848_125b5ca787.jpg" alt="Bake Bread for World Bread Day 2011" height="250" width="130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4460939805208544611?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4460939805208544611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4460939805208544611&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4460939805208544611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4460939805208544611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/10/chleb-penoziarnisty.html' title='Chleb pełnoziarnisty'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0AJHVaWcHaE/Tpr27IbWZqI/AAAAAAAAA28/OyFBMVCWXdc/s72-c/chleb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1506985535830443583</id><published>2011-10-02T12:42:00.000+02:00</published><updated>2011-10-02T12:42:00.060+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marokańskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='awokado'/><title type='text'>Sok z awokado</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pogoda za oknem wakacyjna. Niedziela  rozwija się leniwie (choć tak naprawdę powinna być bardzo zapracowana).  Na stole przede mną kolejne&lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2010/08/minione-podroze.html"&gt; wspomnienie z wakacji w Maroku&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-WVuFdqqLSfE/Tog_h2NpcQI/AAAAAAAAA20/QooHu4GpWa4/s1600/sok%2Bz%2Bawokado.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-WVuFdqqLSfE/Tog_h2NpcQI/AAAAAAAAA20/QooHu4GpWa4/s400/sok%2Bz%2Bawokado.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5658842782512017666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gdy  po raz pierwszy, w Casablance, przeczytałam o soku z awokado,  pomyślałam że musi być bardzo drogi. Na szklankę potrzeba będzie  przecież całej masy tych jagódek (soczystość nie jest wszak ich mocną  stroną)... Okazało się, że chodzi tak naprawdę koktajl mleczny ze  zmiksowaną smaczliwką. Gęsty, aksamitny, z delikatną nutą cytrusowego  soku. Świetny na śniadanie czy po prostu jako małe co nieco w ciepły  dzień.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 dojrzałe awokado,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół szklanki jogurtu naturalnego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół łyżeczki soku z cytryny lub limonki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;coś do posłodzenia: cukier, miód, syrop z agawy...&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mleko&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do  blendera wrzucić miąższ awokado. Skropić sokiem z cytryny, zalać  jogurtem i zmiksować. Dodawać porcjami mleko, do osiągnięcia pożądanej  konsystencji. Posłodzić do smaku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Napój jest świetną bazą. Spróbujcie  dodać zmiksowane maliny - najlepiej tworząc "kolorki", czyli  warstwy -  pół szklanki soku z awokado i na to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;smoothie&lt;/span&gt; z malin  roztartych z sokiem pomarańczowym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozglądałam się po różnych miejscach, w których podają koktajle, i u nas chyba jeszcze nikt na to nie wpadł... aż dziwne :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1506985535830443583?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1506985535830443583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1506985535830443583&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1506985535830443583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1506985535830443583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/10/sok-z-awokado_02.html' title='Sok z awokado'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-WVuFdqqLSfE/Tog_h2NpcQI/AAAAAAAAA20/QooHu4GpWa4/s72-c/sok%2Bz%2Bawokado.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2702467720162218296</id><published>2011-09-23T11:32:00.002+02:00</published><updated>2011-09-23T11:44:29.395+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='soczewica'/><title type='text'>Pasztet z zielonej soczewicy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inspirowany &lt;a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53667,6047610,Pasztet_z_soczewicy.html"&gt;przepisem Agnieszki Kręglickiej&lt;/a&gt;, wyszperanym w "Wysokich obcasach". Ale dopiero &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/2009/07/pasztet-z-soczewicy-agnieszki.html"&gt;Polka&lt;/a&gt; narobiła mi ochoty na coś takiego... Z uwagi na pewne odchudzające się jednostki chciałam przerobić go tak, by pasował do I fazy diety South Beach, w której marchewki - pieczone czy gotowane - raczej nie są mile widziane.&lt;br /&gt;Powiem szczerze, że wersja z zieloną soczewicą i bez marchewki, zdecydowanie bardziej mi smakuje :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5nfuSU9Dsg8/TnxN-c8FSiI/AAAAAAAAA2k/GWjByMEiqHA/s1600/pasztet.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-5nfuSU9Dsg8/TnxN-c8FSiI/AAAAAAAAA2k/GWjByMEiqHA/s400/pasztet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655480967385926178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki na standardową keksówkę:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;szklanka soczewicy zielonej&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 pietruszka&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół sporego selera korzeniowego&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mała cukinia (lub pół dużej)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 szklanki orzeszków ziemnych&lt;/li&gt;&lt;li&gt;por&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 jajka&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz, mielona kolendra, oregano, tymianek&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 ząbki czosnku&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Soczewice opłukać i ugotować w sporej ilości wody do miękkości. Odcedzić, lekko ostudzić. Pietruszkę, selera i cukinię zetrzeć na tarce o małych oczkach. Pora drobno pokroić. Czosnek i orzeszki zmielić, razem z większością soczewicy (część zostawić, żeby chrupała).&lt;br /&gt;Na dość głębokiej patelni na rozgrzanym oleju przesmażyć warzywa doprawione solą, pieprzem i suszonym tymiankiem. Pod koniec smażenia dodać masę orzechowo-soczewicową i kolendrę mieloną.&lt;br /&gt;Masa musi być mocno doprawiona - nawet trochę "zbyt". Po dodaniu jajek i upieczeniu złagodnieje.&lt;br /&gt;Zawartość patelni przełożyć do sporej miski, wymieszać z jajkami.  W razie potrzeby doprawić. Wypełnić masą formę wysmarowaną tłuszczem i wysypaną drobno zmielonymi otrębami owsianymi (wiem, że to faza II, ale: a) w zasadzie ich się nie je, bo zostają na ściankach b) była ich łyżka na formę)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piec 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="overflow: hidden; color: rgb(0, 0, 0); background-color: transparent; text-align: left; text-decoration: none; border: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla ułatwienia innym życia otagowałam większość moich przepisów także jako "DSB I". Pierwsza faza diety ma to do siebie, że jest restrykcyjna i bardzo łatwo może się znudzić. A nuda, to początek końca każdej diety... Możliwe, że aby dostosować przepis do I fazy, będzie trzeba dokonać niewielkiej poprawki - wyrzucić łyżeczkę cukru, czy też nie przyrządzić grzanek do zupy...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2702467720162218296?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2702467720162218296/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2702467720162218296&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2702467720162218296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2702467720162218296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/09/pasztet-z-zielonej-soczewicy.html' title='Pasztet z zielonej soczewicy'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-5nfuSU9Dsg8/TnxN-c8FSiI/AAAAAAAAA2k/GWjByMEiqHA/s72-c/pasztet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1420895536285256356</id><published>2011-09-19T12:30:00.000+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.885+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><title type='text'>Jajecznica z cukinią... zielono mi ;)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idealne danie śniadaniowe w sezonie. Szybkie, lekkie, z niespodziewaną nutą mięty. &lt;a href="http://www.mostlyeating.com/zucchini-courgette-flecked-scrambled-eggs"&gt;Oryginalny przepis&lt;/a&gt; jest znakomity, wystarczy zaś szczypta papryczki d’Espelette, by całość stała się niebiańska.&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mE8Dg6rNIhY/TncZJWd4-WI/AAAAAAAAA2c/aNOj0jBspXQ/s1600/jajka2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-mE8Dg6rNIhY/TncZJWd4-WI/AAAAAAAAA2c/aNOj0jBspXQ/s400/jajka2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654015505627412834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na porcję dla jednej osoby potrzebne nam będą:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 jajka&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 młoda cukinia, pokrojona obieraczką do warzyw na wstążki (bez części z pestkami), a następnie z grubsza posiekana w wąskie paseczki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 listki mięty, drobno posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz, szczypta ostrej papryczki d’Espelette (albo chili),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 łyżeczki oliwy.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na patelni rozgrzać łyżeczkę oliwy. Przesmażyć cukinię - krótko, jakąś minutę - zdjąć z patelni, przełożyć do miseczki i wymieszać z miętą. Jajka rozkłócić z solą i pieprzem. Wlać na patelnię pozostałe dwie łyżeczki oliwy, rozgrzać, a następnie wylewać jajka, mieszając energicznie. Tuż przed końcem smażenia dodać cukinię, wymieszać. Przed podaniem posypać papryczką.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g6pFMcbgby0/TncY7UyAAKI/AAAAAAAAA2U/d6egm8uMj8M/s1600/jajka.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 343px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-g6pFMcbgby0/TncY7UyAAKI/AAAAAAAAA2U/d6egm8uMj8M/s400/jajka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654015264656720034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1420895536285256356?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1420895536285256356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1420895536285256356&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1420895536285256356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1420895536285256356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/09/jajecznica-z-cukinia-zielono-mi.html' title='Jajecznica z cukinią... zielono mi ;)'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-mE8Dg6rNIhY/TncZJWd4-WI/AAAAAAAAA2c/aNOj0jBspXQ/s72-c/jajka2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4712891495026728092</id><published>2011-09-14T15:20:00.000+02:00</published><updated>2011-09-14T15:20:11.611+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><title type='text'>Tajskie curry z kurczaka z grzybami leśnymi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię grzyby. Ba, nawet bardzo lubię grzyby. Pieczarki, boczniaki, shitake, maślaki i prawdziwki. Suszone, duszone, pieczone. Marynowane (ech, jadłam kiedyś w Nowym Sączu jakieś cudo, którego nazwy nie pamiętam, tylko jakoś kolczaście mi się kojarzy... najlepszy marynowany grzyb w moim życiu).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Un1deONR85M/TnClbU6bUkI/AAAAAAAAA18/_WOuTAKI7Cs/s1600/grzyby.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 284px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Un1deONR85M/TnClbU6bUkI/AAAAAAAAA18/_WOuTAKI7Cs/s400/grzyby.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652199421238792770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gdy jednak przychodzi co do czego i dostaję kolejną partię, przez chwilę (czasem dłuższą) czuję się niepewnie. Nie mam pomysłu. Chciałabym zrobić coś super, i nic nie przychodzi mi do głowy. Sos - no ileż można. Duszone ze śmietaną - Książę Małżonek ze śmietaną nie lubi, poza tym takie grzyby są raczej dodatkiem do obiadu. Zupa grzybowa? Najczęściej dostaję wraz z dostawą surowych grzybów. Pieczone już były, suszonych mam pod dostatkiem... Na surowo - tylko &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2010/10/carpaccio-z-prawdziwkow.html"&gt;borowiki w carpaccio&lt;/a&gt;, z innymi jeszcze nie próbowałam. Rozpacz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio chodziło za mną curry. Tajskie curry. Nieudana wizyta w warszawskiej restauracji "Dziki ryż" (strrrraszna porażka) tylko tę ochotę spotęgowała. W domu był kurczak, było mleko kokosowe, pasta curry czerwona jest zawsze... no i były grzyby. Oczyszczone, pokrojone na kawałki i krótko przesmażone na suchej patelni. Czekające na pomysł. I się pojawił. Trochę może ryzykowny, przyznaję, ale przepyszny. Zamierzam kontynuować wyprowadzanie grzybów polskich na międzynarodowe wody :)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Ur8x5UZWwQQ/TnCnlSCP3rI/AAAAAAAAA2E/lov40Gkh-XI/s1600/cyrrykg.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Ur8x5UZWwQQ/TnCnlSCP3rI/AAAAAAAAA2E/lov40Gkh-XI/s400/cyrrykg.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652201791288237746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Będą nam potrzebne:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;grzyby - podgrzybki, prawdziwki lub kozaki, pokrojone w kawałki i przesmażone tak, by lekko odparowały; mniej więcej 400ml miska :)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pierś z kurczaka pokrojona w kawałki na jeden kęs,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mleko kokosowe - puszka 400 ml,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka czerwonej pasty curry (ewentualnie więcej, zależy od mocy pasty),&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kawałek imbiru - obrany i drobno posiekany lub starty,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka sosu rybnego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;cukier palmowy - łyżeczka do łyżki,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka soku z limonki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka oleju,&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;kolendra - nie miałam, a skręcona kostka powstrzymała mnie przed wyjściem do sklepu;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W garnku o grubym dnie rozgrzewamy olej. Dodajemy pastę curry i imbir, smażymy aż pasta zbrązowieje (uwaga, żeby się nie spaliła). Dodajemy kurczaka, smażymy aż mięso się zetnie. Dorzucamy grzyby i wlewamy mleko kokosowe. Dusimy jakieś 10 minut, pod koniec dodając sos rybny, cukier i sok z limonki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Curry nie będzie czerwone - grzyby sprawią, że nabierze brunatnej barwy, i raczej nic z tym nie da się zrobić.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vfm7FrSREDE/TnCp2bElVaI/AAAAAAAAA2M/MbmiIePrHOU/s1600/currykg2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 329px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-vfm7FrSREDE/TnCp2bElVaI/AAAAAAAAA2M/MbmiIePrHOU/s400/currykg2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5652204284794983842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na obiad podałam z ryżem. Zaś resztki były znakomite w połączeniu z omletem:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2 jajka, łyżeczkę sosu rybnego, pół łyżeczki oleju chilli i dymkę posiekaną ukośnie wymieszać i usmażyć na niewielkiej patelni.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4712891495026728092?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4712891495026728092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4712891495026728092&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4712891495026728092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4712891495026728092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/09/tajskie-curry-z-kurczaka-z-grzybami.html' title='Tajskie curry z kurczaka z grzybami leśnymi'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Un1deONR85M/TnClbU6bUkI/AAAAAAAAA18/_WOuTAKI7Cs/s72-c/grzyby.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6462979679304876626</id><published>2011-08-20T20:35:00.000+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.887+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ogórki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Chłodnik ze świeżych ogórków z szałwią melonową</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tegoroczne lato nie rozpieszcza nas za bardzo jeżeli chodzi o upalne dni... ale kilka ich się znalazło i udało mi się popełnić "taratoropodobny" chłodnik z ogórków, z orzechami włoskimi i szałwią melonową...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-enu_aBuZ7M0/Tk_5rmsj06I/AAAAAAAAA1o/Zu8ZLb27U4Q/s1600/tarator.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-enu_aBuZ7M0/Tk_5rmsj06I/AAAAAAAAA1o/Zu8ZLb27U4Q/s400/tarator.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643003385635656610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;500 ml jogurtu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ok. 0,5 kg ogórków,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka wody mineralnej - z lodówki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ząbek czosnku - starty,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100 g orzechów włoskich - grubo tłuczonych i podprażonych na suchej patelni,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść szałwii - posiekanej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;oliwa, sól, pieprz;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogórki należy obrać, przekroić na pół, pozbawić pestki a następnie zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Posolić i odstawić na 10 minut. W tym czasie wymieszać jogurt, wodę, łyżkę oliwy i czosnek. Schłodzić. Dodać odsączone ogórki, 3/4 szałwii i 3/4 orzechów. Wymieszać,  doprawić solą i pieprzem, wstawić do lodówki na godzinę - dwie. Podawać posypane szałwią i orzechami, polane oliwą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6462979679304876626?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6462979679304876626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6462979679304876626&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6462979679304876626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6462979679304876626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/08/chodnik-ze-swiezych-ogorkow-z-szawia.html' title='Chłodnik ze świeżych ogórków z szałwią melonową'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-enu_aBuZ7M0/Tk_5rmsj06I/AAAAAAAAA1o/Zu8ZLb27U4Q/s72-c/tarator.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-83829106497506627</id><published>2011-08-11T16:07:00.001+02:00</published><updated>2011-08-11T16:07:00.567+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><title type='text'>Makaron z grzybami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedługo pewnie przyjdzie czas na potrawy wymagające więcej czasu, bardziej skomplikowane, bogatsze. Póki co - nadal prosto. W sezonie grzybowym - obiad z niczego, a w zasadzie ze spiżarni. Odkąd &lt;a href="http://papryka-salami.pl/"&gt;węgierski sklep Papryka&lt;/a&gt; otworzył stoiska w praskich centrach handlowych i "wyszedł do ludzi" w zasadzie zawsze w lodówce jest podsuszany boczek czy paprykowana słonina. A i grzybów w tym roku dostatek...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hQWV45TmdG8/TkPg31S3gBI/AAAAAAAAAm4/rOI99vOMMdY/s1600/makaron%2Bz%2Bgrzybami.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hQWV45TmdG8/TkPg31S3gBI/AAAAAAAAAm4/rOI99vOMMdY/s400/makaron%2Bz%2Bgrzybami.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639598408201633810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;mieszane grzyby leśne (kurki, podgrzybki, maślaki, kilka kozaków) - oczyszczone i pokrojone w kawałki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;węgierska słonina w papryce - kawałek wielkości pudełka od zapałek, pokrojony w centymetrową kostkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;świeży tymianek - listki z kilkunastu gałązek&lt;/li&gt;&lt;li&gt;makaron - bardziej wstążki niż rurki, ale na prawdę rodzaj to rzecz wtórna...&lt;/li&gt;&lt;li&gt;olej, sól, pieprz&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Zagotować wodę na makaron. Osolić, wrzucić kluchy i gotować do uzyskania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;al dente&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie na rozgrzaną patelnię wlać łyżkę oleju, wrzucić grzyby. Smażyć na średnim ogniu, aż puszczą wodę, a następnie odparują. Dodać słoninę i mniej więcej połowę tymianku. Doprawić solą i delikatnie pieprzem (papryka ze soniny rozpuści się w tłuszczu i danie będzie dość ostre...), podsmażyć do wytopienia słoniny. Dodać odsączony makaron i resztę tymianku, jeszcze chwilę przesmażyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danie wygląda na suche, ale dzięki słoninie i grzybom suchym nie jest. jest za to pikantne i proste ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-83829106497506627?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/83829106497506627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=83829106497506627&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/83829106497506627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/83829106497506627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/08/makaron-z-grzybami.html' title='Makaron z grzybami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hQWV45TmdG8/TkPg31S3gBI/AAAAAAAAAm4/rOI99vOMMdY/s72-c/makaron%2Bz%2Bgrzybami.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6174567684786369990</id><published>2011-08-01T12:00:00.000+02:00</published><updated>2011-08-01T12:00:06.559+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierogi'/><title type='text'>Pierogi z jagodami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zasadzie każda potrawa w wykonaniu Królika* wygląda na banalnie prostą. Czy to najlepsze zawijane zrazy wołowe pod słońcem (parzone! nie obsmażane), czy to pyszny kurczak na grilla w marynacie (kurczę, sama ją tego uczyłam, a nie potrafię). Na szczęście pierogi z jagodami faktycznie są proste...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6P_DAjw1T-M/TjKpxlXIkeI/AAAAAAAAAmo/_PMojTHWBN8/s1600/pier%2Bjagody.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6P_DAjw1T-M/TjKpxlXIkeI/AAAAAAAAAmo/_PMojTHWBN8/s400/pier%2Bjagody.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5634752753101738466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ciasto - klasyczne (jak dla mnie), z mąki - zmieszanej ze szczyptą soli - zaparzonej gorącą wodą. Właśnie takie moja Mamuś robi na Wigilię, i właśnie takie ja po niej przejęłam. Niektórzy twierdzą, że jest trudne w przygotowaniu... Hę? Zalanie mąki gorącą wodą (tak mniej więcej  szklanka wody na półtorej szklanki mąki) ma być skomplikowane?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadzienie - też banał: jagody wymieszać z cukrem. Dużą ilością cukru ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem wałkujemy, wycinamy, lepimy i gotujemy w lekko osolonej wodzie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-1AlF-5m_eM4/TjK2jzxAnxI/AAAAAAAAAmw/6H7Sx9D87Ds/s1600/pier%2Bjagody%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 326px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1AlF-5m_eM4/TjK2jzxAnxI/AAAAAAAAAmw/6H7Sx9D87Ds/s400/pier%2Bjagody%2B2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5634766810101358354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* Szanownej Rodzicielki Księcia Małżonka, pamiętacie chyba? &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6174567684786369990?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6174567684786369990/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6174567684786369990&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6174567684786369990'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6174567684786369990'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/08/pierogi-z-jagodami.html' title='Pierogi z jagodami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6P_DAjw1T-M/TjKpxlXIkeI/AAAAAAAAAmo/_PMojTHWBN8/s72-c/pier%2Bjagody.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2834047859961111061</id><published>2011-07-27T16:20:00.001+02:00</published><updated>2011-07-27T16:22:27.802+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naleśniki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buraki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kozi ser'/><title type='text'>Naleśniki z kozim serem, botwinką i orzechami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-HW0jP_Bavmo/TcQD_fkOvAI/AAAAAAAAAlM/EZof0zIELN8/s1600/nale%25C5%259Bnik.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 262px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-HW0jP_Bavmo/TcQD_fkOvAI/AAAAAAAAAlM/EZof0zIELN8/s400/nale%25C5%259Bnik.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603608225695841282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Totalne lenistwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smażymy ulubione naleśniki (dużo, bo naprrrrrrrrawdę lubimy naleśniki...). Na patelni krótko na maśle podsmażamy pokrojone buraczki i większe liście botwinki (delikatniejsze można zostawić i zjeść surowe). Wszystko pakujemy do naleśników razem z kozim twarożkiem i podprażonymi na suchej patelni orzechami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I czegóż chcieć więcej?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2834047859961111061?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2834047859961111061/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2834047859961111061&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2834047859961111061'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2834047859961111061'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/07/nalesniki-z-kozim-serem-botwinka-i.html' title='Naleśniki z kozim serem, botwinką i orzechami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-HW0jP_Bavmo/TcQD_fkOvAI/AAAAAAAAAlM/EZof0zIELN8/s72-c/nale%25C5%259Bnik.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2136007010369741576</id><published>2011-07-06T22:40:00.003+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.888+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pomidory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szparagi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Sos z pieczonych pomidorów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Decyzja księgarni &lt;a href="http://www.amazon.co.uk/"&gt;Amazon&lt;/a&gt; o wprowadzeniu bezpłatnej wysyłki do Polski poważnie nadszarpnęła mój budżet. W dodatku funt póki co stoi dość nisko, co daje mi świetny pretekst do zamawiania książek...&lt;br /&gt;W jednym z kolejnych rzutów w paczce znalazł się pierwszy tom "&lt;a href="http://www.amazon.co.uk/Tender-cook-his-vegetable-patch/dp/0007248490/ref=sr_1_1?ie=UTF8&amp;amp;qid=1308214669&amp;amp;sr=8-1"&gt;Tender&lt;/a&gt;" Nigela Slatera. Solidne tomiszcze w twardej oprawie. A w środku... warzywa. Ich rodzaje, odmiany; notatki na temat uprawy, wspomnienia. Propozycje połączeń i wreszcie przepisy.  Wszystko podane z pięknymi zdjęciami i okraszone szczyptą poczucia humoru i ironii. "Tender" to książka, którą można czytać od deski do deski lub na wyrywki; na pewno zaś sięgać się po nią będzie  się wielokrotnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji szparagów (tak wiem, że jest już jakby po sezonie)  przeczytałam tam taką oto króciutką notkę, w części dotyczącej przyprawiania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:85%;" &gt;Pomidory&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt; Świeży sos z pomidorów, uzyskiwany dzięki połączeniu pieczonych małych pomidorków, rozgniecionych widelcem, z oliwą, rozgniecionym czosnkiem i odrobiną czerwonego octu winnego."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proste? Proste...&lt;br /&gt;Genialne? Mhmmm, jeszcze jak genialne.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ed5hVkyuXmo/ThTIkXpzDII/AAAAAAAAAmg/bwjZUaHpG2k/s1600/sa%25C5%2582atka.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 280px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ed5hVkyuXmo/ThTIkXpzDII/AAAAAAAAAmg/bwjZUaHpG2k/s400/sa%25C5%2582atka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5626342361642765442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zwłaszcza, jeżeli dodać odrobinę mięty. Lub innych świeżych ziół. Ze szparagami, i bez, na zimno, i na ciepło, z rana i wieczorem... no po prostu musicie spróbować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomidorki należy przekroić na pół i rozłożyć na blasze, wyłożonej papierem do pieczenia. Można obok ułożyć szparagi czy plastry cukinii... Wsuwamy skropione oliwą do piekarnika nagrzanego do 180 - 200 stopni Celsjusza, na 10-15 minut. Albo do czasu, gdy warzywa się zrumienią. A potem miksujemy pomidorki z oliwą, czosnkiem (cebulą, szalotką, porem...), ziołami i octem winnym. Nie na gładko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciu podane z sałatką ze szparagów, cukinii, podgotowanego (4-5 minut) młodego bobu i ziół. I dużej ilości ziół (łącznie z kwiatami kolendry :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2136007010369741576?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2136007010369741576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2136007010369741576&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2136007010369741576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2136007010369741576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/07/sos-z-pieczonych-pomidorow.html' title='Sos z pieczonych pomidorów'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ed5hVkyuXmo/ThTIkXpzDII/AAAAAAAAAmg/bwjZUaHpG2k/s72-c/sa%25C5%2582atka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2962221815832198118</id><published>2011-06-01T11:10:00.003+02:00</published><updated>2011-06-01T11:34:28.795+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce wód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><title type='text'>Tarta z wędzonym dorszem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubicie wędzone ryby? Bo ja bardzo. Oczywiście najbardziej w wersji bez ości, które generalnie uważam za zbędne i psujące całą radość z jedzenia ryb. Ale to właśnie widok świeżo uwędzonej makreli, pstrąga czy łososia potrafi przemóc moją niechęć do zabawy w wybieranie paskudztwa.&lt;br /&gt;Od pewnego czasu chętnie kupuję wędzone dorsze, o jędrnym i jasnym mięsie, rozwarstwiającym się w płatki "na jeden gryz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś bardzo szybki obiad, powstały pod wpływem natchnienia i konieczności spożytkowania chłodzonego ciasta francuskiego i wędzonego dorsza. Książę Małżonek stwierdził, że nie spodziewał się, że to będzie "takie dobre" gdyż wędzony dorsz mu tu zupełnie "nie pasił". A jednak :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rbLnvHI0wd8/TeX-8F1WwDI/AAAAAAAAAmU/6P7kKmMAnLg/s1600/dorsz.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-rbLnvHI0wd8/TeX-8F1WwDI/AAAAAAAAAmU/6P7kKmMAnLg/s400/dorsz.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613172818898763826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;blat ciasta francuskiego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mięso obrane z jednego średniego wędzonego dorsza,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka oliwy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 dymki, pokrojone dość drobno,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 łyżki serka naturalnego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół pęczka koperku, drobno posiekanego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 żółtka lub 1 cal jajko,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść startego żółtego sera,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 pieczone papryki&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto francuskie rozwijamy, lekko rozwałkowujemy i zawijamy brzegi. Nakłuwamy widelcem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza. Pieczemy aż się zezłoci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rondlu ub na patelni rozgrzewamy oliwę, podsmażamy dymkę. Dodajemy dorsza i chwilę jeszcze przesmażamy. Skręcamy gaz, dodajemy koperek, serek naturalny i żółtka (lub jajko). Doprawiamy pieprzem i ostrożnie (wędzona ryba!) solą.&lt;br /&gt;Masę przekładamy na podpieczony spód, dekorujemy pokrojoną na paseczki pieczoną papryką i posypujemy żółtym serem. Pieczemy do zapieczenia sera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podajemy z sałatą...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2962221815832198118?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2962221815832198118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2962221815832198118&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2962221815832198118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2962221815832198118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/06/tarta-z-wedzonym-dorszem.html' title='Tarta z wędzonym dorszem'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-rbLnvHI0wd8/TeX-8F1WwDI/AAAAAAAAAmU/6P7kKmMAnLg/s72-c/dorsz.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6656556433487637348</id><published>2011-05-29T13:28:00.004+02:00</published><updated>2011-05-29T16:04:24.168+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolendra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Kolejna Pawłowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...czyli jak bez większego wysiłku uszczęśliwić gości :) Beza według przepisu Nigelli Lawson* jest niekwestionowanym przebojem w kategorii "ciasto na okazję". Gdy raz na jakiś czas odchodzę od schematu i wypróbowuję coś nowego, innego, zawsze jest ktoś kto stwierdzi "hmmm, dobre, ale gdzie jest beza?" Oto więc jest. Zwłaszcza, że jest prosta i szybka w wykonaniu (no dobrze,  szybka odliczając czas pieczenia) a w dodatku przysługuje mi niekwestionowane prawo rozprawienia się - po wstawieniu ciasta do piekarnika - z resztkami sztywnej, lśniącej piany, pachnącej lekko cytryną (cytrynowy ocet winny), pozostałej na łyżce i ściankach miski...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0qzmt7PtXCM/TeIuL-2vHMI/AAAAAAAAAlU/fG8jLru2dMY/s1600/pavltrus.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0qzmt7PtXCM/TeIuL-2vHMI/AAAAAAAAAlU/fG8jLru2dMY/s400/pavltrus.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5612098869043076290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis na bezę bez trudu znajdziecie w sieci -  sama podawałam go już dwukrotnie: przy okazji &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/03/urodzinowy-tort-ksiecia-mazonka.html"&gt;gruszkowej Pawłowej dla Księcia Małżonka&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2008/11/pawowa-ze-szczypt-egzotyki.html"&gt;Pawłowej b&amp;amp;w z ananasem i miętą&lt;/a&gt;. Czemu więc kolejny post na ten sam temat? Bo chcę Wam zaproponować podanie bezy z bitą śmietaną i ... truskawkami z dodatkiem kolendry, soku z  limonki i brązowego cukru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miseczce (lub moździerzu) mieszamy sok wyciśnięty z połówki limonki (coś około dwóch łyżek) z łyżką brązowego cukru i dwoma - trzema truskawkami. Dodajemy drobno posiekany pęczek kolendry. Bezę smarujemy bitą śmietaną, równomiernie skrapiamy salsą truskawkową, a na wierchu układamy świeże truskawki w cząstkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I spora (bo z ośmiu białek) beza znika jak sen złoty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Truskawki zdecydowanie lubią kolendrę - świadczy o tym powyższy przepis, a także wspominany już &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/06/koktajl-truskawkowo-kolendrowy.html"&gt;koktajl truskawkowy&lt;/a&gt;... który właśnie idę sobie zrobić :) Spróbujcie także, w sezonie, Pawłowej z salsą czereśniowo-miętową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, przedstawiam "Orzeszki" w nowej, wakacyjnej szacie...&lt;br /&gt;_________________________&lt;br /&gt;*&lt;span style="font-size:78%;"&gt; który w fatalnym TVN-owskim tłumaczeniu upowszechnił się w polskiej  netosferze kulinarnej gdzieś  około 2007 roku, poniekąd za sprawą  koleżanki z bloga &lt;a href="http://www.chillibite.pl/"&gt;Chillibite&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6656556433487637348?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6656556433487637348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6656556433487637348&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6656556433487637348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6656556433487637348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/05/kolejna-pawowa.html' title='Kolejna Pawłowa'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0qzmt7PtXCM/TeIuL-2vHMI/AAAAAAAAAlU/fG8jLru2dMY/s72-c/pavltrus.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6901426039866355409</id><published>2011-05-10T12:25:00.000+02:00</published><updated>2011-05-10T12:25:00.204+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łosoś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziemniaki'/><title type='text'>Grule</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobry ziemniak nie jest zły. Powiem więcej - dobry ziemniak jest dobry na wszystko ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z powyższym chciałabym Wam dziś polecić wycieczkę do niedawno otwartego lokaliku na Nowym Świecie w Warszawie. Dokładnie rzecz biorąc, pod adres &lt;a href="http://www.groole.pl/Home.html"&gt;Nowy Świat 52a, lokal 2&lt;/a&gt; (wejście w bramie). Znaleźć tam możecie grule - wielkie, pieczone ziemniaki z bardzo smacznymi farszami i sosami. Nie są to jednak ziemniaki zwyczajnie upieczone i nacięte - nie, ich środek jest wydrążany, mieszany z masłem i serem, dzięki czemu zyskuje przyjemnie kremową, lżejszą konsystencję... Jako że zjedzenie jednego giganta lub dwóch olbrzymów w locie nie jest proste, można sobie przysiąść przy niewielkim stoliczku, w przyjemnej salce, w otoczeniu słonecznie żółtych akcentów i zielonych roślin. Właściciele bez większych problemów dają się naciągnąć na pogaduchy, i wymianę przepisów...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajrzyjcie koniecznie, bo warto wspierać coś, w co włożono tyle serca i entuzjazmu. I nie zapomnijcie przy okazji pozdrowić ode mnie dzielnego batata, który przeżywszy zagładę rodzeństwa ujął serce właścicielki kiełkowaniem i w tej chwili wyjątkowo malowniczo prezentuje się na parapecie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-78fAw-_GJ6Q/TcQC2x5GO_I/AAAAAAAAAlE/_dAfGh9jqCE/s1600/grule.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-78fAw-_GJ6Q/TcQC2x5GO_I/AAAAAAAAAlE/_dAfGh9jqCE/s400/grule.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603606976484752370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dla tych, którym chwilowo nie po drodze do "Grooli" - a także dla ich właścicielki - mam przepis na grulę z nadzieniem łososiowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik rozgrzewamy do 220 stopni Celsjusza. Bierzemy stare, duże ziemniaki. Dokładnie szorujemy. Obtaczamy w oliwie. Układamy na blasze i pieczemy 40 minut do godziny. W tym czasie wyciągamy z lodówki masło i ucieramy trochę żółtego sera, a także mieszamy w miseczce jakiś biały ser typu "bieluchowatego" z pokrojonym na niewielkie kawałki łososiem wędzonym i drobno posiekaną melisą (czy innym ziółkiem), doprawiając masę szczyptą pieprzu.&lt;br /&gt;Ziemniaki wyjmujemy, nacinamy na krzyż. Łyżką wydłubujemy środek, tak by nie przeciąć skóry, wrzucamy do sporej miski, dodajemy do smaku masło i ser żółty, ucieramy na gładką masę. pakujemy z powrotem do łupinek ziemniaczanych, na wierzch nakładamy farsz łososiowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I już ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli szło nam opornie, ewentualnie ziemniaków było kilka, przed  nałożeniem twarożku dobrym pomysłem może być ponowne podgrzanie  ziemniaków nadzianych masą. Danie jest zdecydowanie lepsze na ciepło.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6901426039866355409?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6901426039866355409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6901426039866355409&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6901426039866355409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6901426039866355409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/05/grule.html' title='Grule'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-78fAw-_GJ6Q/TcQC2x5GO_I/AAAAAAAAAlE/_dAfGh9jqCE/s72-c/grule.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1504803470493125062</id><published>2011-05-08T11:25:00.002+02:00</published><updated>2011-05-08T11:28:10.363+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buraki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Kaczka w buraczkach z przymrużeniem oka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wolne chwile pomiędzy świętami a końcem długiego majowego weekendu (nie to, żeby było ich zbyt wiele) spędziłam na leniwej lekturze kulinariów - książek, gazet - i przeglądaniu sieci. Pod wpływem tej atmosfery (oraz z uwagi na leżącą w lodówce pieczoną kaczą pierś, którą Książę Małżonek - nietypowo dla siebie - zignorował) wpadłam na pomysł "gołąbków" w liściach botwinki. Skoro Grecy mogą zawijać farsz w liście winogron...&lt;br /&gt;Na zaprzyjaźnionym stoisku dostałam pęczek o ładnych, sporych, sztywnych liściach...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qQ_HRng_680/TcQBOcxcymI/AAAAAAAAAk0/hAm7cgmSrfA/s1600/kwb2.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qQ_HRng_680/TcQBOcxcymI/AAAAAAAAAk0/hAm7cgmSrfA/s400/kwb2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603605184109136482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Liściom odcięłam ogonki, przepłukałam je i wrzuciłam na 2 minuty do gorącej wody z octem winnym, solą, cukrem i kilkoma ziarenkami pieprzu syczuańskiego (zalewę zrobiłam na oko, jak na bardzo - bardzo - łagodne grzybki).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W garnku o grubym dnie rozgrzałam łyżkę masła i wrzuciłam na nie 4 cebule pokrojone w piórka. Lekko posoliłam, zeszkliłam. Następnie zalałam 50ml żubrówki (kaczka lubi jabłka, czyż nie? żubrówka też lubi jabłka) i odparowałam. Dodałam pół szklanki wody, łyżkę słodkiego sosu sojowego i łyżeczkę utłuczonego, podprażonego pieprzu s.  Dusiłam około 40-50 minut, na konfiturę.&lt;br /&gt;Kaczkę szubko odgrzałam (przy okazji mocno przyrumieniając), pokroiłam w plasterki.&lt;br /&gt;Na każdy listek kładłam kawałek kaczki, łyżeczkę konfitury cebulowej i zwijałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pyszne. Rozważam, czy by nie zakonserwować liści botwinki tak, jak się konserwuje liście winogron do zawijania.... A, i następnym razem dodam do środka cząstkę pieczonego jabłka...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-H2aMA7TaU3k/TcQBC_zu2HI/AAAAAAAAAks/7QwrnwkwpN8/s1600/kwb1.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-H2aMA7TaU3k/TcQBC_zu2HI/AAAAAAAAAks/7QwrnwkwpN8/s400/kwb1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603604987355519090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z uwagi na ceremonię zwijania, danie jedzone jest stanowczo na zimno, i moim zdaniem stanowi tak znakomity pomysł na wszelkiego rodzaju imprezy, jak i pikniki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://wkuchni.usagi.pl/info6/Czas_na_piknik.html"&gt;&lt;img alt="Czas na piknik II" src="http://wkuchni.usagi.pl/images/przepisy/banery/2011_czas_na_piknik_maly.jpg" width="70" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1504803470493125062?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1504803470493125062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1504803470493125062&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1504803470493125062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1504803470493125062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/05/kaczka-w-buraczkach-z-przymruzeniem-oka.html' title='Kaczka w buraczkach z przymrużeniem oka'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qQ_HRng_680/TcQBOcxcymI/AAAAAAAAAk0/hAm7cgmSrfA/s72-c/kwb2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2677259042671978440</id><published>2011-05-05T11:16:00.004+02:00</published><updated>2011-05-05T11:29:17.734+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buraki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Kolejna tarta botwinkowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, ostatni miesiąc nie był najlepszy dla bloga. Najpierw mało czasu, późne powroty i ciemne wieczory. Później... Ech. Gdzieś w dalekim świecie błąka się nasz Nikuś, z dala od domu i rodziny, z zapasami zdjęć na kartach i fotobanku (choć teraz pewnie już bez nich)... Może chociaż dojdzie do Pacanowa...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nic to. Żyje się dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sezon na botwinkę w pełni. Mam już za sobą jeden fantastycznie udany wynalazek, którym podzielę się niedługo. A dziś - w biegu - kolejna odsłona &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2010/05/tarta-botwinkowa.html"&gt;botwinkowej tarty&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qkqEQZ5KL94/TcJr6VRmcWI/AAAAAAAAAkk/Z7hpruKdOhY/s1600/botwinka.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-qkqEQZ5KL94/TcJr6VRmcWI/AAAAAAAAAkk/Z7hpruKdOhY/s400/botwinka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603159536289870178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciasto klasycznie, jak w podlinkowanym przepisie (z 200 g mąki, 100 g masła i 1 jajka). Nadzienie - botwinka podduszona na oleju sezamowym, z dodatkiem łyżeczki podprażonego i drobno utłuczonego pieprzu syczuańskiego. I kilkom pieczarkami w ćwiartkach, bo coś go mało było. A na wierzchu...&lt;br /&gt;Oglądałam ostatnio 30 minut Jamiego O. i w przepisie na zieloną lasagne zafascynowało mnie użycie serka wiejskiego (takiego w granulkach) do zapiekania. Musiałam wypróbować.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;GENIALNY POMYSŁ&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Zamiast bawić się w mieszanie jajek, śmietany, solenie, dodawanie sera... Na wierzch tarty wykładamy opakowanie (200g) serka wiejskiego (u mnie nawet 3% tłuszczu) i posypujemy delikatnie odrobiną sera żółtego. Zapiekamy jak zwykle.&lt;br /&gt;Serek wiejski faktycznie topi się trochę jak mozarella, ciągnie, i w ogóle nie zachowuje jak serek wiejski :)&lt;br /&gt;Polecam. Także na piknik ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://wkuchni.usagi.pl/info6/Czas_na_piknik.html"&gt;&lt;img alt="Czas na piknik II" src="http://wkuchni.usagi.pl/images/przepisy/banery/2011_czas_na_piknik_maly.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2677259042671978440?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2677259042671978440/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2677259042671978440&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2677259042671978440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2677259042671978440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/05/kolejna-tarta-botwinkowa.html' title='Kolejna tarta botwinkowa'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qkqEQZ5KL94/TcJr6VRmcWI/AAAAAAAAAkk/Z7hpruKdOhY/s72-c/botwinka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8056114420630774368</id><published>2011-03-24T22:00:00.000+01:00</published><updated>2011-03-26T13:33:53.401+01:00</updated><title type='text'>Kotlet Pożarskiego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"(...)- A ten kotlet a la Pożerski? - Wirski stuknął w powieloną na niebiesko kartkę jadłospisu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;- Towarzysz kapitan ma na myśli kotlet pożarski - poprawił go uprzejmie kelner. - Raczej nie polecam...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wirski westchnął. Głównie z powodu tego "Raczej nie polecam". Przyzwyczaił się już do podobnych do tej rad kelnerskich. Rad wyłącznie negatywnych. Nie rozumiał jednak, skąd zmiana w nazwie jego ulubionego dania. Dlaczego Pożerski, restaurator i hotelarz z Marszałkowskiej, zamienił się w "strażackie" danie. Klasowa zemsta, czy zwykła pomyłka?(...)"&lt;/span&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest łatwo odpowiedzieć na pytanie skąd wziął się kotlet a la Pożarski, kotlet Pożarskiego czy kotlet pożarski.&lt;br /&gt;Niektórzy łączą go z księciem  Dymitrem Pożarskim, który, będąc w czasie smuty dowódcą pospolitego ruszenia, w 1612 roku (po bitwie z Chodkiewiczem) wyparł wojska Rzeczypospolitej z Moskwy. Inni znów polskim lekarzem, Pożarskim herbu Pomian, powstańcem styczniowym zesłanym na Syberię, który po udanej ucieczce przedostał się do Paryża i tam założył restaurację ze zdrową żywnością (w której to restauracji serwowano kotlety drobiowe...). Czy to przypadek, że 10 lat po powstaniu styczniowym w Paryżu rodzi się Edwarda Pomian-Pożarski, lekarz, fizjolog żywienia i gastronom, twórca (pod pseudonimem Edouard de Pomiane) , na cześć którego powołano do istnienia "kulinarnego Nobla", Order Pomiana?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale niestety. Jakkolwiek miła byłaby myśl o polskim pochodzeniu kotleta pożarskiego, należy jednakowoż zaufać źródłom pisanym, źródłom z epoki, które autorstwo tegoż przypisują karczmarzowi (karczmarce, bo mogłaby być nią Daria Pożarska) z miejscowości Torżok w guberni petersburskiej...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;„W międzyczasie zjedz po drodze&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kotlet Pożarskiego (właśnie kotlet)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jedź do Torżku, spróbuj proszę,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie ma nic lepszego”.** &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak w 1826 roku pisał w liście do swego przyjaciela Aleksander Puszkin.&lt;br /&gt;W tej samej zda się oberży, nieco później, bo w roku 1839 zatrzymał się francuski arystokrata, markiz Astolphe de Custine.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;„(...)Torżok, jak się dziś mówi, słynie z jeszcze jednej specjalności: są to  mianowicie kotlety z kury. Pewnego razu cesarz zatrzymał się w Torżku  w jakimś małym zajeździe, gdzie podano mu faszerowane kotlety z kury,  które, ku jego wielkiemu zdumieniu, okazały się wyśmienite. Oczywiście  te kotlety z kury zasłynęły w całej Rosji. A oto źródło ich pochodzenia.  Kiedyś zatrzymał się w Torżku jakiś nieszczęsny Francuz. W miejscowej  gospodzie przyjęto go życzliwie i dobrze potraktowano. Owa gospoda  należała do pewnej kobiety. Na wyjezdnym Francuz powiedział jej: „Nie  mam czym zapłacić, ale pomogę ci zrobić majątek” – i pokazał jej, jak  powinno się przyrządzać kotlety z kury. Powiedziano mi, że traf chciał,  iż po raz pierwszy przygotowane według tego bezcennego przepisu kotlety  oberżystka podała cesarzowi, i okazało się, że próba wypadła wybornie.  Oberżystka już nie żyje, ale jej dzieci czerpią zyski z odziedziczonej  po niej renomie (...)”&lt;/span&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hXlsHErMLts/TYpoJMXfH4I/AAAAAAAAAkc/mqhjXxyF8vo/s1600/pozarski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hXlsHErMLts/TYpoJMXfH4I/AAAAAAAAAkc/mqhjXxyF8vo/s400/pozarski.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587392794854367106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;70dag mielonego mięsa drobiowego (w ramach ograniczania kurczaków - indyczego),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 jako - żółtko i białko oddzielnie,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;20g miękkiego masła&lt;/li&gt;&lt;li&gt;środki z dwóch kajzerek, namoczone w mleku&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz&lt;/li&gt;&lt;li&gt;tarta bułka do panierowania&lt;/li&gt;&lt;li&gt;masło i olej do smażenia&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mięso dobrze wymieszać z żółtkiem, masłem i bułką. Białko ubić na sztywną pianę. Mięso doprawić solą i pieprzem, wymieszać (delikatnie) z białkiem. Kotlety panierować (u mnie były na tyle wilgotne, że bułka trzymała się sama). Na patelni rozgrzać olej, rozpuścić masło i smażyć partiami... Podałam z tłuczonymi ziemniakami i surówką z jabłka i pora...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://piniowe.blogspot.com/2011/02/w-kuchni-panny-marple-ii.html"&gt;&lt;img alt="W kuchni panny MArple II" src="http://3.bp.blogspot.com/-T2zMnAMrD_A/TWfDGUgkp-I/AAAAAAAAAjs/CnDBDONCCQA/s400/crime2.jpg" width="70" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;* &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Morderstwo w Alei Róż&lt;/span&gt;, Tadeusz Cegielski, Warszawa 2010, W.A.B.&lt;br /&gt;**&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Listy&lt;/span&gt;, Aleksander Puszkin, Warszawa 1975, PIW&lt;br /&gt;*** &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rosja w roku 1839&lt;/span&gt;, Astolphe de Custine, Warszawa 1995, PIW&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8056114420630774368?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8056114420630774368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8056114420630774368&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8056114420630774368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8056114420630774368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/03/kotlet-pozarskiego.html' title='Kotlet Pożarskiego'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hXlsHErMLts/TYpoJMXfH4I/AAAAAAAAAkc/mqhjXxyF8vo/s72-c/pozarski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6969496485804534784</id><published>2011-03-18T14:39:00.008+01:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.889+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śledzie'/><title type='text'>Śledzie w sosie miodowo - musztardowym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamieszczanie postów coś mi ciężko idzie... no ale może się poprawię... i wrzucę nawet coś ze zdjęciem... później...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"(&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...)-Fantastyczne śledzie tu macie, w życiu tyle nie zjadłem. To chyba niezdrowo tak przed nocą, co?&lt;br /&gt;- Przeciwnie, śledzie są lekkostrawne. Proszę, niech pan weźmie jeszcze.&lt;br /&gt;- Nie, to już nieprzyzwoite. Zresztą, ostatniego.&lt;br /&gt;- A nie za słone?&lt;br /&gt;- Świetne, muszą być słone(...)"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powyższy dialog pochodzi ze spektaklu "&lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/521559"&gt;Upiór w kuchni&lt;/a&gt;", komediowego kryminału autorstwa Jacka Majewskiego (pod pseudonimem Patrick G. Clark), wyreżyserowanego (dwukrotnie) przez tegoż. Bardziej znana jest druga wersja, z 1993 roku,  nadawanego w ramach Teatru Telewizji, ze znakomitą obsadą: Irena Kwiatkowska, Hanna Śleszyńska, Leonard Pietraszak, Wiktor     Zborowski, Marek Kondrat, Krzysztof Kowalewski. Ogląda się to, proszę Państwa, fantastycznie - świetna gra aktorska, najwyższej klasy (zresztą czego innego można się spodziewać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przepis na śledzie? Prosty, ale jeden z naszych ulubionych. Przywiózł go z podróży po Polsce (podejrzewam, że z Olsztyna) Książę Małżonek, pozyskawszy od jednej Pani Mecenas, której nazwisko niestety nam już umknęło. Podejrzewam także, że przebieg rozmowy mógł wyglądać podobnie...&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QqLX4o1VtnM/TYpnsbfi_GI/AAAAAAAAAkU/5BU6IQqOaOQ/s1600/sledzik.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QqLX4o1VtnM/TYpnsbfi_GI/AAAAAAAAAkU/5BU6IQqOaOQ/s400/sledzik.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5587392300698500194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;6-7 płatów śledziowych w occie(hmm, kupiłam a la matjas...)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; duży kubek jogurtu &lt;/li&gt;&lt;li&gt; 4 łyżki majonezu &lt;/li&gt;&lt;li&gt; 1 łyżka miodu &lt;/li&gt;&lt;li&gt; 3 łyżki musztardy z gorczycą &lt;/li&gt;&lt;li&gt; trochę pieprzu &lt;/li&gt;&lt;li&gt; curry - do smaku i dla koloru (mnie wychodzi z reguły ok 2 łyżek) &lt;/li&gt;&lt;li&gt; 2-3 cebule (raczej średnie) &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  Jeżeli człowiek jest równie ogarnięty, co ja, to musi śledzie opłukać i namoczyć chwilę w mleku. Jeżeli kupiło się śledzie w occie, to trzeba je odsączyć z zalewy, pokroić na małe kawałki.&lt;br /&gt;W każdym przypadku cebulę pokroić w półplasterki, przesypać cukrem, zalać sokiem z cytryny albo przelać wrzątkiem (żeby  zmiękła). Wymieszać jogurt z majonezem, miodem, musztardą, i curry, lekko doprawić  pieprzem.  Zalać śledzie z cebulą, odstawić do przegryzienia na około 24 godziny.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://piniowe.blogspot.com/2011/02/w-kuchni-panny-marple-ii.html"&gt;&lt;img alt="W kuchni panny MArple II" src="http://3.bp.blogspot.com/-T2zMnAMrD_A/TWfDGUgkp-I/AAAAAAAAAjs/CnDBDONCCQA/s400/crime2.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6969496485804534784?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6969496485804534784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6969496485804534784&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6969496485804534784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6969496485804534784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/03/sledzie-w-sosie-miodowo-musztardowym.html' title='Śledzie w sosie miodowo - musztardowym'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QqLX4o1VtnM/TYpnsbfi_GI/AAAAAAAAAkU/5BU6IQqOaOQ/s72-c/sledzik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8278203520924971903</id><published>2011-03-17T23:30:00.000+01:00</published><updated>2011-03-18T00:32:55.617+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PPR'/><title type='text'>Lá Fhéile Pádraig</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jak dzień świętego Patryka, to piwo. Zielone, rzecz oczywista... Raciborskie zielone, tradycyjnie warzone (pasteryzowane, fermentujące w otwartych kadziach) tworzone przez Browar zamkowy z Raciborza. Syyyympatyczne - może troszkę zbyt słaba piana, może gorsze od Lubuskiego zielonego Browaru Witnica - ale warto.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-b_gH2uwOTO0/TYKV3SbTgzI/AAAAAAAAAkM/yOaA0kbmrow/s1600/piwo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 333px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-b_gH2uwOTO0/TYKV3SbTgzI/AAAAAAAAAkM/yOaA0kbmrow/s400/piwo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5585191264964543282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A do posłuchania wielbiciel faworków i wszelakiego jedzenia, gwiazdor szantowych scen warszawskich i nie tylko... the one and only - &lt;a href="http://www.fajer.art.pl/"&gt;Fajer... i Kapela Spod Stołu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" src="http://www.youtube.com/embed/JCptyKtD8wA" allowfullscreen="" frameborder="0" height="390" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8278203520924971903?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='enclosure' type='video/mp4' href='http://www.blogger.com/video-play.mp4?contentId=bdb62080a3273c46&amp;type=video%2Fmp4' length='0'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8278203520924971903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8278203520924971903&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8278203520924971903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8278203520924971903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/03/la-fheile-padraig.html' title='Lá Fhéile Pádraig'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-b_gH2uwOTO0/TYKV3SbTgzI/AAAAAAAAAkM/yOaA0kbmrow/s72-c/piwo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-3969670842306798610</id><published>2011-03-16T17:20:00.000+01:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.890+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Bardzo dobry omlet ;) z awokado i papryką</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu odkryłam omlety. I w sumie sama nie wiem, czemu robię je tak rzadko - są pyszne, szybkie, pozwalają sprzątnąć lodówkę, jajka mam w zasadzie zawsze na drzwiczkach...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniższy przepis, efekt chwilowego natchnienia (i obecności awokado w lodówce) przebił nawet &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/03/snadania-w-sonecznych-barwach.html"&gt;omlet z sosem worcestershire&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SS87Xvr7Clg/TYDIcJGe3aI/AAAAAAAAAkE/o4x5kvImBhY/s1600/omlet.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-SS87Xvr7Clg/TYDIcJGe3aI/AAAAAAAAAkE/o4x5kvImBhY/s400/omlet.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584683923744415138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ok 5-10 cm pora (białej części),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ok. łyżki oleju,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka słodkiego "wina ryżowego" mirin,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka sosu sojowego&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół dojrzałego awokado&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pieczona papryka (3-4)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dodatki: sól, pieprz, sok z cytryny (limonki) i nać kolendry&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora obrać, przekroić wzdłuż, wymyć pod bieżącą wodą. Posiekać drobno, w cienkie pół- lub ćwierćplasterki. Na patelni rozgrzać olej (lub olej z masłem) i podsmażyć do miękkości pora (można lekko oprószyć solą). W miseczce wymieszać jajka z mirinem,  sosem sojowym, i szczyptą świeżo zmielonego pieprzu, dokładnie rozkłócić. Jajkami zalać pora, rozprowadzić po patelni, smażyć na średnim ogniu do ścięcia (jeżeli nie opanowaliśmy sztuczki z wlewaniem jajka pod uniesione brzegi omletu, można patelnie nakryć pokrywką). Gdy poczujemy, że podczas potrząsania patelnią omlet odchodzi i przesuwa się, przekręcamy na druga stronę i krótko smażymy.&lt;br /&gt;W międzyczasie kroimy paprykę i awokado (awokado można skropić sokiem z cytryny, żeby nie ciemniało)  i siekamy kolendrę.&lt;br /&gt;Omlet zsuwamy na talerz, posypujemy kolorkami, zjadamy ze smakiem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-3969670842306798610?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/3969670842306798610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=3969670842306798610&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3969670842306798610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3969670842306798610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/03/bardzo-dobry-omlet-z-awokado-i-papryka.html' title='Bardzo dobry omlet ;) z awokado i papryką'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-SS87Xvr7Clg/TYDIcJGe3aI/AAAAAAAAAkE/o4x5kvImBhY/s72-c/omlet.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6645463134154530298</id><published>2011-03-02T16:00:00.001+01:00</published><updated>2011-03-03T13:19:54.818+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><title type='text'>Dandan Mian - makaron po syczuańsku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli chodzi o Państwo Środka, to pociągały mnie w nim kiedyś trzy rzeczy - kuchnia chińska, Jangcy i Wielki Mur. Traf chciał, że dane mi było zakosztować i zetknąć się z wszystkimi trzema. Oraz wieloma, wieloma innymi...&lt;br /&gt;Od tej pory, jako wielbicielka literatury podróżniczej, baczną uwagę zwracam na pozycje okołochińskie. I mam dla Was bardzo smakowitą nowinkę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Posiadam w swojej biblioteczkę książkę Fuchsii Dunlop &lt;a href="http://www.fuchsiadunlop.com/books/land-of-plenty-sichuan-cookery/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sichuan cookery&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Nie wiem, czemu o niej jeszcze nie pisałam. Chociaż nie, już wiem. Po prostu póki co cały czas ją czytam i się zachwycam w skrytości ducha :)  Ale teraz z radością donoszę, że nakładem Świata Książki ukazało się polskie tłumaczenie jej autobiograficznej opowieści o kuchni chińskiej. "Płetwa rekina i syczuański pieprz" to pozycja, którą czytam z uśmiechem na twarzy i tęsknotą w duszy. Nawet jeżeli moje Chiny i Chiny Fuchsii dzieli kilkanaście lat, i cała epoka, to przecież pamiętam te smaki, kolory, ten gwar. Polecam gorąco, zwłaszcza że i tłumaczenie przyjemne...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.fuchsiadunlop.com/wp-content/uploads/2011/02/d8106.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 165px; height: 233px;" src="http://www.fuchsiadunlop.com/wp-content/uploads/2011/02/d8106.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wśród przepisów znajdujących się i w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sichuan cookery&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Płetwie rekina&lt;/span&gt; jest przepis na makaron dandan Laobana Xie.&lt;br /&gt;Makaron dandan to jedna z tradycyjnych potraw kuchni syczuańskiej. Kiedyś sprzedawana była przez obnośnych sprzedawców (i stąd jego nazwa: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dan&lt;/span&gt; to chiński czasownik "nosić"). Teraz zniknęła już z ulic (choć, jak widać poniżej, noszących kosze nadal się widuje) i trafiła do barów i restauracji.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PtgpP7vCyxo/TW4YEbIeY2I/AAAAAAAAAj8/XdpfpWyHuyY/s1600/dan.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-PtgpP7vCyxo/TW4YEbIeY2I/AAAAAAAAAj8/XdpfpWyHuyY/s400/dan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579423452640469858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oddajmy głos autorytetom:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(...) Sama nie wiem, ile wersji przepisu wypróbowałam przez te wszystkie lata. Nigdy jednak podczas swych wędrówek nie natknęłam się na makaron dandan tak smakowity jak ten serwowany przez LaobanaXie w niepozornej jadłodajni nieopodal Uniwersytetu Syczuańskiego.&lt;br /&gt;Oczywiście próbowałam przekonać Laoban, by zdradził mi recepturę, ale nigdy nie wyjawił jej w całości - zamiast tego zwodził mnie fragmentarycznymi odpowiedziami. Pewnego dnia niechętnie pozwolił mi obserwować, jak jego pracownicy przygotowują w miseczkach przyprawy, innym razem zgodził się, żebym skosztowała olejów i sosów, w końcu wyjawił skład swego niurou shaozi, przepysznego przybrania z mielonej wołowiny (...)*&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bardzo smaczne, rozgrzewające danie, choć jak na wrednych mięsożerców przystało, zwiększyliśmy dwukrotnie ilość mięsa :)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Xbtgb3x-Fl4/TW4XaQlTd9I/AAAAAAAAAj0/S_0zqnJnnCc/s1600/dandan.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Xbtgb3x-Fl4/TW4XaQlTd9I/AAAAAAAAAj0/S_0zqnJnnCc/s400/dandan.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5579422728254093266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Składniki (zgodnie z przepisem oryginalnym):&lt;br /&gt;500 g świeżego makaronu jajecznego lub 300 g suszonego,&lt;br /&gt;Na mięsną "posypkę":&lt;br /&gt;1 łyżka oleju arachidowego,&lt;br /&gt;3 suszone chili (jeżeli wolimy łagodniejsze danie, bez pestek),&lt;br /&gt;½ łyżeczki pieprzy syczuańskiego (jeżeli mamy w miarę dobrej jakości, jeżeli nie - nawet 1 łyżeczkę),&lt;br /&gt;2 łyżki syczuańskich pikli &lt;a href="http://www.fuchsiadunlop.com/sichuanese-preserved-vegetable-%E8%8A%BD%E8%8F%9C/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;yacai&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;**,&lt;br /&gt;100g mielonej wołowiny,&lt;br /&gt;2 łyżeczki jasnego sosu sojowego&lt;br /&gt;Na sos:&lt;br /&gt;pół łyżeczki do łyżeczki mielonego prażonego pieprzu syczuańskiego,&lt;br /&gt;¼ łyżeczki soli (pominęłam),&lt;br /&gt;2 łyżki pasty sezamowej,&lt;br /&gt;2 łyżki jasnego sosu sojowego,&lt;br /&gt;2 łyżki ciemnego sosu sojowego,&lt;br /&gt;2 łyżki oleju chili (z płatkami papryczek),&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzać olej arachidowy w woku lub głębokiej patelni. Na gorący (ale nie dymiący) wsypać pieprz i chili. Smażyć przez chwilę, aż rozwiną zapach i dodać opłukane na sitku pod bieżącą wodą pikle. Otworzyć okno, bo w górę uniesie się aromatyczny, lekko gryzący dym. Smażyć przez chwilę, mieszając, a następnie dodać mięso i sos sojowy. Smażyć na brązowo-złoto.&lt;br /&gt;Składniki sosu wymieszać. Makaron ugotować, odcedzić. W miseczkach do serwowania na dni umieścić równe porcje sosu, następnie makaron i na szczycie mięso. Podawać gorące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_przez_azje_przepisy.htm"&gt;&lt;img alt="Z widelcem po Azji" src="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_po_azji_logo.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;___________&lt;br /&gt;* "&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Płetwa rekina i syczuański pieprz", Fuchsia Dunlop, tłumaczenie Joanna Hryniewska, Świat Książki, Warszawa 2011&lt;br /&gt;** pod wpływem wizyt "u syczuańczyka" i tamtejszej fasolki z "czymś" kupiłam całkiem sporo tych małych saszetek w chińskim supermarkecie... i dzięki bogom...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6645463134154530298?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6645463134154530298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6645463134154530298&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6645463134154530298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6645463134154530298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/03/dandan-mian.html' title='Dandan Mian - makaron po syczuańsku'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PtgpP7vCyxo/TW4YEbIeY2I/AAAAAAAAAj8/XdpfpWyHuyY/s72-c/dan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8102035156399698342</id><published>2011-02-25T15:25:00.008+01:00</published><updated>2011-02-25T15:59:13.833+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><title type='text'>W kuchni panny Marple II</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że chociaż niektórzy z Was pamiętają zabawę, jakiej oddawaliśmy się w 2009 roku. Dziś mam przyjemność zaprosić Was do jej kolejnej odsłony - W kuchni panny Marple II.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-T2zMnAMrD_A/TWfDGUgkp-I/AAAAAAAAAjs/CnDBDONCCQA/s1600/crime2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 206px; height: 306px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-T2zMnAMrD_A/TWfDGUgkp-I/AAAAAAAAAjs/CnDBDONCCQA/s400/crime2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5577641176873609186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-m1p_JrIqbdo/TWfAQv_tDVI/AAAAAAAAAjk/nmiaxr7zLgY/s1600/crime2.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;Dla tych, którzy zapomnieli, a także dla nowych uczestników, krótkie przypomnienie zasad - przygotowujemy potrawy inspirowane powieściami, filmami czy historiami kryminalnymi, oczywiście ze wskazaniem źródła inspiracji (poprzednia seria dostarczyła mi kilku smakowitych lektur).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chcecie sprawdzić inspiracje sprzed dwóch lat - zapraszam do lektury &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/03/w-kuchni-panny-marple-podsumowanie.html"&gt;podsumowania&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A tu bannerek (a w zasadzie jego kod do pobrania ;o)&lt;br /&gt;&lt;textarea&gt;&lt;a target="_blank" href="http://piniowe.blogspot.com/2011/02/w-kuchni-panny-marple-ii.html"&gt;&lt;img alt="W kuchni panny Marple II" src="http://3.bp.blogspot.com/-T2zMnAMrD_A/TWfDGUgkp-I/AAAAAAAAAjs/CnDBDONCCQA/s400/crime2.jpg" border="0" height="272" width="182" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/textarea&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje/w-kuchni-panny-marple-ii"&gt;Przyłącz się do tej akcji!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8102035156399698342?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8102035156399698342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8102035156399698342&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8102035156399698342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8102035156399698342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/02/w-kuchni-panny-marple-ii.html' title='W kuchni panny Marple II'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-T2zMnAMrD_A/TWfDGUgkp-I/AAAAAAAAAjs/CnDBDONCCQA/s72-c/crime2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5021408645603990091</id><published>2011-02-21T09:26:00.004+01:00</published><updated>2011-07-29T14:42:11.234+02:00</updated><title type='text'>"Pizza" na bardzo, bardzo szybko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Danie kolacyjne, gdy pada się na pysk, a makaron by wczoraj, przedwczoraj, trzy dni temu... Przygotowywane w zasadzie z samych gotowców :)&lt;br /&gt;Od pewnego czasu (oprócz tego, że padam na przysłowiowy pysk) staram się zawsze mieć w zamrażalniku paczkę pszennych tortilli - kupuję "po taniości" w Makro i od razu, zamknięte, zamrażam. W sam raz na szybką kolację, czy brak weny...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-CcFHV7NMJUc/TWIi1zpuzJI/AAAAAAAAAjc/PFlJobM9PB4/s1600/pizzilla.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-CcFHV7NMJUc/TWIi1zpuzJI/AAAAAAAAAjc/PFlJobM9PB4/s400/pizzilla.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576057596431748242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;pszenne tortille,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;przecier pomidorowy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szynka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ser,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kapary, zielony pieprz w zalewie, cebula, rukola,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zioła :)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Wyciągamy z zamrażalnika żądaną ilość tortilli. Wersja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;deluxe&lt;/span&gt;: w małym garnku na oliwie podsmażamy posiekaną cebulę, dodajemy przecier pomidorowy i trochę ziół, chwilę gotujemy.  Ser kroimy w cieniutkie plasterki. Placki smarujemy sosem (w wersji prostej - zimnym wprost z kartonika), układamy szynkę, ser, posypujemy różnymi różnościami. Wsuwamy do piekarnika pod rozgrzaną górną grzałkę. Pieczemy aż rozpuści się ser.&lt;br /&gt;Podajemy z dużą ilością zieleniny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, że to proste? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5021408645603990091?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5021408645603990091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5021408645603990091&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5021408645603990091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5021408645603990091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/02/pizza-na-bardzo-bardzo-szybko.html' title='&quot;Pizza&quot; na bardzo, bardzo szybko'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-CcFHV7NMJUc/TWIi1zpuzJI/AAAAAAAAAjc/PFlJobM9PB4/s72-c/pizzilla.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-9118304651868897147</id><published>2011-02-13T20:30:00.000+01:00</published><updated>2011-02-13T20:34:11.540+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><title type='text'>Guōtiē - chińskie przywierające pierożki (potstickers)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętacie, jak pisałam Wam o &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2008/10/dalekowschodnio.html"&gt;pekińskiej ulicy jedzenia&lt;/a&gt; - Donghuamen?  Mieliśmy tam kilka stałych punktów programu. Obok jagnięcych szaszłyków, kolendrowego bulionu z rybnymi kulkami czy jedwabników - pierożki. Pyszne, nadziane ... młodą kapustą z koperkiem (zapewne była to kapusta &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pak choy). &lt;/span&gt;Z jednej strony delikatne, bo ugotowane na parze, z drugiej - chrupiące, przysmażone na złoto. Coś wspaniałego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Namówiona przez &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/"&gt;Quinoamatorkę&lt;/a&gt; zamówiłam sobie książkę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Asian dumplings&lt;/span&gt;. I powiem Wam, że  autorka, Andrea Nguyen, jest genialna - obok przepisów na ciasta i farsze poda wam metody lepienia. I porady dla leniwych... Zresztą zajrzyjcie na jej bloga &lt;a href="http://www.asiandumplingtips.com/"&gt;Asian Dumplings Tips&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tej książce odkryłam przepis na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;guōtiē&lt;/span&gt; czy też &lt;span style="font-style: italic;"&gt;potstickers&lt;/span&gt; (jak stwierdził Książę Małżonek - przywieraczki). Podobno powstały, gdy pewien roztargniony chiński kucharz, gotując pierogi na parze, zapomniał o nich i pozwolił całej wodzie się wygotować - a pierożki przywarły (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tiē)&lt;/span&gt; do woka (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;guō)&lt;/span&gt;... Obecnie efekt ten uzyskuje się podsmażając surowe pierogi na oleju, a następnie zalewając niewielką ilością wody i gotując pod przykryciem.&lt;br /&gt;Wszystkich pierogujących (i nie tylko) zachęcam do spróbowania. Ja zaś w grudniu na pewno wypróbuję zaprezentowaną poniżej metod na klasycznych polskich pierogach z kapustą i grzybami... coś mi mówi, że będzie to hit.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9flZDEBqvhw/TVgpL2A0EgI/AAAAAAAAAjU/8hHA2-q6r_U/s1600/piero%25C5%25BCki2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-9flZDEBqvhw/TVgpL2A0EgI/AAAAAAAAAjU/8hHA2-q6r_U/s400/piero%25C5%25BCki2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573249822325215746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ciasto&lt;/span&gt; (na 24 większe lub 32 mniejsze pierogi)&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 szklanki mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3/4 - 1 szklanki świeżo zagotowanej wody&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Z mąki i wody zagnieść ciasto. W misce lub automacie. Powinno być gładkie, lekko elastyczne (ale będzie dość twarde). Wrzucić do szczelnej torebki, wypchnąć powietrze i zawinąć. Zostawić na 30 minut - 2 godziny. Ja pierwszą partię zrobiłam po 40 minutach, drugą po całonocnym leżakowaniu w lodówce - i ta druga była lepsza. Cały dowcip w tym, że ciasto lekko "nadmucha"  torebkę, zwilgotnieje i zmięknie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Farsz.&lt;/span&gt; Najczęściej w internecie znaleźć można przepis na nadzienie z kapusty i wieprzowiny, ale my w Chinach zakochaliśmy się w wersji wegetariańskiej.&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;ok 1/3 dużej główki kapusty pekińskiej, drobno poszatkowanej&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść suszonych grzybów shitake, namoczonych we wrzątku i pokrojonych drobno,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 cebulki dymki, posiekane&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ok 3 cm imbiru, obranego i startego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jedna nieduża marchewka, obrana i starta na drobnej tarce,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;coś, co u nas o tej porze roku nazywane jest pęczkiem koperku - drobno posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka pasty ze sfermentowanej soi,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka sosu sojowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;po łyżce oleju sezamowego i z orzeszków ziemnych&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na głębokiej patelni rozgrzać olej. Podsmażyć cebulę, marchewkę, imbir i grzyby. Dodać kapustę, soję i sos sojowy. Dusić do miękkości. Na chwilę przed końcem smażenia dodać koperek. Przestudzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciasto dzielimy je na 4 części, 3 chowamy do torebki. Z wyjętej części toczymy wałek grubości ok. 2 centymetrów. Kroimy go na 8 części (będą to dość cienkie plasterki). Plasterki rozgniatamy (wałkujemy) na placuszki. Nakładamy po łyżeczce farszu, sklejamy. W ten sam sposób zajmujemy się resztą ciasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na patelni - o średnicy ok. 20 centymetrów (takiej, do której mamy pokrywkę) rozgrzewamy 1,5 łyżki oleju. Układamy surowe pierogi (powinno wejść 8) i podsmażamy minutkę - dwie, aż się lekko zrumienią. Z pokrywką w ręku - osłaniając się nią od patelni - zalewamy pierogi na patelni mniej więcej do wysokości pół centymetra. Uwaga, pryska! Przykrywamy i smażymy 8-10 minut. Po około 6-8 minutach lekko odsuwamy pokrywkę. Gdy zacznie nas dobiegać syczenie, zdejmujemy przykrycie i smażymy jeszcze przez minutkę - dwie.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gVefn1sAR1A/TVgpFgb9tII/AAAAAAAAAjM/wfHYJ6qGn_I/s1600/piero%25C5%25BCki%2B1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-gVefn1sAR1A/TVgpFgb9tII/AAAAAAAAAjM/wfHYJ6qGn_I/s400/piero%25C5%25BCki%2B1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573249713454298242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Podajemy z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sosem&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;80ml sosu sojowego,,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;40 ml octu ryżowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szczypta cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1-3 łyżeczek oleju z chili&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka świeżo startego imbiru&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;To moja kolejna propozycja zapisana do akcji "Z widelcem po Azji"...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_przez_azje_przepisy.htm"&gt;&lt;img alt="Z widelcem po Azji" src="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_po_azji_logo.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-9118304651868897147?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/9118304651868897147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=9118304651868897147&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/9118304651868897147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/9118304651868897147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/02/guotie-chinskie-przywierajace-pierozki.html' title='Guōtiē - chińskie przywierające pierożki (potstickers)'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9flZDEBqvhw/TVgpL2A0EgI/AAAAAAAAAjU/8hHA2-q6r_U/s72-c/piero%25C5%25BCki2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6355012103533100993</id><published>2011-02-12T15:06:00.004+01:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.892+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Chińska sałatka z selera</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W naszym domu seler naciowy nie jest najbardziej lubianym z warzyw. Książę Małżonek nim "pluje" a ja wprawdzie lubię czasem pochrupać, lecz w zasadzie tylko wtedy,  gdy występuje w towarzystwie orzechów, kurczaka i majonezu - w sałatce. Ale poniższy przepis, kolejny z &lt;span&gt;&lt;a href="http://www.amazon.com/Food-China-Journey-Lovers/dp/1552856836/ref=pd_bxgy_b_text_c"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Food of China: A Journey for Food Lovers&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, sprawia, że zakup czegoś (sałaty lodowej, selera naciowego) staje się nie wybrykiem, a przemyślaną decyzją...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YYMEETlA5Kw/TVP86j831xI/AAAAAAAAAjE/YssHrCzx6J8/s1600/seler.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-YYMEETlA5Kw/TVP86j831xI/AAAAAAAAAjE/YssHrCzx6J8/s400/seler.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5572075247000606482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 łyżki suszonych krewetek - można pominąć,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki ryżowego wina Shaoxing,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;8 łodyg chińskiego selera lub selera naciowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka jasnego sosu sojowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka octu ryżowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka drobno siekanego imbiru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka oleju sezamowego&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Suszone krewetki namoczyć w wodzie lub winie ryżowym przez godzinę (pominęłam ten krok gdyż pominęłam krewetki).&lt;br /&gt;Selera pokroić na cienkie paski i zblanszować w lekko osolonej wodzie przez 1-2 minuty, następnie przelać zimną wodą i odsączyć. Ułożyć w naczyniu do serwowania.&lt;br /&gt;Wszystkie składniki - poza selerem - połączyć, dobrze wymieszać i polać selera tuż przed podaniem.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_przez_azje_przepisy.htm"&gt;&lt;img alt="Z widelcem po Azji" src="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_po_azji_logo.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span&gt;Tego samego dnia na obiad mieliśmy też bardzo dziwne sajgonki. Dzień wcześniej byli u nas goście, a mnie wyssało z jakichkolwiek pomysłów. Z mięsa mielonego, sosu pomidorowego i strączkowych zrobiłam więc nadzienie do tortilli. Traf chciał, że wyszło go więcej niż placków.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span&gt;Nazajutrz brak weny i brak tortilli utrzymywały się na niezmienionym poziomie. Dodałam więc do nadzienia 2 łyżki masła orzechowego, sos sojowy i świeżo starty imbir. A następnie zapakowałam w papier ryżowy i podsmażyłam.&lt;br /&gt;Ależ było dobre... i nie wybuchło :)&lt;br /&gt;Polecam eksperymenty w kuchni...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-msqiJNtluMA/TVP821FhBNI/AAAAAAAAAi8/bFsFZSsMpJE/s1600/sajgonki.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-msqiJNtluMA/TVP821FhBNI/AAAAAAAAAi8/bFsFZSsMpJE/s400/sajgonki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5572075182880785618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_przez_azje_przepisy.htm"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6355012103533100993?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6355012103533100993/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6355012103533100993&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6355012103533100993'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6355012103533100993'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/02/chinska-saatka-z-selera.html' title='Chińska sałatka z selera'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-YYMEETlA5Kw/TVP86j831xI/AAAAAAAAAjE/YssHrCzx6J8/s72-c/seler.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-7404130214530272689</id><published>2011-02-06T20:54:00.012+01:00</published><updated>2011-02-06T21:38:40.777+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce wód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krewetki'/><title type='text'>Tom yam khung (nam khon): ostro kwaśna zupa krwetkowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniższy przepis pochodzi od znajomego moich rodziców i w dość zamierzchłej przeszłości był przeze mnie tłumaczony z języka niemieckiego. Az do dziś czekał cierpliwie na swoją kolej... Nie do końca wiem dlaczego, bo smaki tajskie bardzo nam pasują... Coś w sam raz na zimowe popołudnia, gdy człowiekowi marzy się odpoczynek pod palmami i drinki z parasolką...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostro-kwaśna zupa (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tom yam&lt;/span&gt;) jest jedną z bardziej znanych potraw tajskich (i laotańskich). Pierwsze drukowane przepisy na nią pochodziły z końca XIX wieku.&lt;br /&gt;Serwowana może być w wersji z mlekiem kokosowym, ale także niezabielanej, z dodatkiem krewetek (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tom yam kung)&lt;/span&gt;, kurczaka (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kai&lt;/span&gt;), ryb (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pa&lt;/span&gt;) lub mieszanki owoców morza (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;thale&lt;/span&gt;).*&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TU8BWo6FZmI/AAAAAAAAAi0/n7O3IBmrWvQ/s1600/zupa%2Btom%2Byam.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TU8BWo6FZmI/AAAAAAAAAi0/n7O3IBmrWvQ/s400/zupa%2Btom%2Byam.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570672752530384482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=""&gt;Składniki na 4 porcje:&lt;/span&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;200-400g krewetek (z tych większych),&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;200g pieczarek,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;galangal (ok. 3 cm), pokrojony w cienkie plasterki,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;trawa cytrynowa (3-4 łodygi, pokrojone na 3cm kawałki),&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;chilli (3-4 małe papryczki, drobno posiekane)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;liście limonki&lt;i style=""&gt; kaffir (5-6)&lt;/i&gt; &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;400 ml mleka kokosowego &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;400 ml wody &lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;sok z limonki&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;2 łyżki pasty tom yam (czyli w zasadzie wszystkie dodawane przez nas składniki w wersji utartej),&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;2-3 łyżki sosu rybnego,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style=""&gt;1-3 łyżki cukru palmowego (albo trzcinowego)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style=""&gt;Mrożone krewetki zalać zimna wodą – po około 20 minutach powinny być na tyle rozmrożone, żeby się dało zdjąć pancerzyki (odłamać ogonki). Pieczarki oczyścić, pokroić w ćwiartki.&lt;br /&gt;W garnku o grubym dnie zagotować mleko kokosowe z wodą. Dodać pastę, galangal, trawę cytrynową chilli i liście oraz 2 łyżki sosu rybnego.&lt;br /&gt;Całość gotować na małym ogniu przez 5-7 minut, dodać pieczarki i gotować kolejne 5-7 minut  Następnie wrzucić do zupy odsączone z wody krewetki i gotować 3-4 minuty.&lt;br /&gt;W tym czasie dodać sok z połowy limonki, a także -  jeżeli danie jest mało słone – trochę sosu rybnego. Dla dopełnienia smaku dodawać cukier – po łyżeczce, mieszając i próbując – przesłodzona zupa to nie to…&lt;br /&gt;Podawać posypane posiekaną kolendrą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_przez_azje_przepisy.htm"&gt;&lt;img alt="Z widelcem po Azji" src="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_po_azji_logo.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;_________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* za Wikipedią&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-7404130214530272689?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/7404130214530272689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=7404130214530272689&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7404130214530272689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7404130214530272689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/02/tom-yam-khung-nam-khon-ostro-kwasna.html' title='Tom yam khung (nam khon): ostro kwaśna zupa krwetkowa'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TU8BWo6FZmI/AAAAAAAAAi0/n7O3IBmrWvQ/s72-c/zupa%2Btom%2Byam.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2573870275074146299</id><published>2011-01-23T13:00:00.001+01:00</published><updated>2011-02-06T21:06:26.559+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Sernik "po ósmej"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jestem najlepsza w pieczeniu ciast. Nie piekę serników. Z serników najbardziej lubię śledzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w szafce przewracało mi się opakowanie czekoladek "After eight" - kupionych na agadirskim lotnisku. Skusiło mnie to, że były w trzech wersjach - białą czekolada, mleczna czekolada i - tradycyjne - w gorzkiej czekoladzie. Niestety okazało się, że jeżeli chodzi o After eight, jestem tradycjonalistką - tak jeżeli chodzi o smak, jak i kształt. Najbardziej lubię gorzko-czekoladowe, w formie cieniutkich płateczków. I tak zakup leżał, leżał, aż w końcu miętowe nadzienie się zestaliło. I coś trzeba z nimi było zrobić - o dziwo, w duszy grał mi sernik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz tłumaczeń ciąg dalszy. Przy okazji noworocznych remanentów zrobiłam porządek także z innymi łakociami, na które jakoś nie było chętnych. Stąd też potraktujcie proszę niniejszy przepis jako dowód na to, że czasem warto działać spontanicznie, że serniki to nie "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;rocket science&lt;/span&gt;". Niech Wam służy jako inspiracja...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TTk6EDr_BOI/AAAAAAAAAik/0dqYON1gUuc/s1600/sernik.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TTk6EDr_BOI/AAAAAAAAAik/0dqYON1gUuc/s400/sernik.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564542655976637666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przede wszystkim należy nasmarować masłem okrągłą tortownicę a także rozgrzać piekarnik do temperatury 180 stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składniki spodu:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;80g rozpuszczonego masła,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;175g ciasteczek owsianych "Złotokłose" - strrrasznie lubię owsiane ciasteczka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6 czekoladek After eight,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;spora garść paluszków z sezamem (jak dla mnie masa była zbyt płynna, więc rozejrzałam się dookoła... paluszki o smaku zielonej cebulki czy krakersy z kminkiem wydały mi się zbyt odważne, ale paluszki z sezamem...)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;"Suche" składniki rozetrzeć w malakserze na okruszki. Bardzo drobne. Wymieszać z rozpuszczonym masłem. Masą wyłożyć spód tortownicy, wyrównać i wstawić do lodówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masa serowa:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;450 g serka Tosca figura,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;250g mascarpone,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki ekstraktu waniliowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki cukru pudru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;80g after eightów&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Sery rozetrzeć w misce razem z cukrem i ekstraktem. Dodawać po 1 jajku. Na koniec wymieszać z posiekanymi czekoladkami. Przełożyć na ciasteczkowy spód.&lt;br /&gt;Piec 40 minut w piekarniku nagrzanym do 40 stopni, po czym wyłączyć piekarnik i pozwolić by ciasto ostygło w środku.  Przed podaniem schłodzić w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2573870275074146299?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2573870275074146299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2573870275074146299&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2573870275074146299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2573870275074146299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/01/sernik-po-osmej.html' title='Sernik &quot;po ósmej&quot;'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TTk6EDr_BOI/AAAAAAAAAik/0dqYON1gUuc/s72-c/sernik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4742808661008803110</id><published>2011-01-21T11:40:00.001+01:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.893+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Nieoczekiwanie przepyszna sałata lodowa...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Raz na dwa - trzy miesiące dopadał mnie absolutnie niezrozumiały impuls zakupu sałaty lodowej. Wynalazku, którego jedyną zaletą jest chrupkość w sałatce po kilku godzinach od jej zrobienia (istotna w przypadku sałatek zabieranych do pracy), chrupkość zupełnie nie kompensująca nijakiego smaku. Poddałam się temu głupiemu impulsowi i ostatnio, więc główka sałaty lodowej z niemym wyrzutem spoglądała na mnie kilka razy dziennie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, o cudzie, odkryłam idealne zastosowanie dla lodowej. I będę ją kupować z przekonaniem, a nie pod wpływem chwilowej i kompletnej niepoczytalności. Źródło przepisu to nieodmiennie  genialna i ukochana &lt;a href="http://www.amazon.com/Food-China-Journey-Lovers/dp/1552856836/ref=pd_bxgy_b_text_c"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Food of China: A Journey for Food Lovers&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Nie wiem co prawda jakim cudem w domu zabrakło sosu ostrygowego, ale ponieważ kupuję tylko w dużych opakowaniach (za dużo mi chińszczyzny schodzi), zamiast biec do osiedlowego sklepu i płacić za maleństwo jak za zboże, pokombinowałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Sałata lodowa okazuje się być genialna do stosowania w kuchni chińskiej... Na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TTk5Eg8GHRI/AAAAAAAAAic/Jw4d71OQwcA/s1600/lodowa.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TTk5Eg8GHRI/AAAAAAAAAic/Jw4d71OQwcA/s400/lodowa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564541564317211922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;chrupiąca sałata,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka oleju sezamowo-arachidowego do smażenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 łyżki sosu rybnego i łyżka sosu sojowego (w oryginalnym przepisie 4 łyżki sosu ostrygowego),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kilka kropel oleju sezamowego do podania&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W woku (lub głębokiej patelni) rozgrzać łyżkę oleju (nie wiem, co zrobię gdy skończą mi się chińskie zapasy... arachidowo - sezamowy wdaje mi się już niezastąpiony, a nigdzie w Polsce póki co go nie widziałam). Wrzucić pokrojoną w kawałki sałatę i smażyć metodą &lt;span style="font-style: italic;"&gt;stir-fry&lt;/span&gt; (na mocnym ogniu, mieszając. Przełożyć do miski, wymieszać z sosem ostrygowym (lub, jak u mnie, miksem rybnego i sojowego). Skropić olejem z prażonego sezamu. Podawać ciepłe, ale na zimno też jest pyszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z radością przyłączam się tym wpisem do organizowanej przez Grumko akcji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://grumko.blox.pl/2010/12/Z-Widelcem-po-Azji.html"&gt;Z widelcem po Azji&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_przez_azje_przepisy.htm"&gt;&lt;img alt="Z widelcem po Azji" src="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_po_azji_logo.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4742808661008803110?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4742808661008803110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4742808661008803110&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4742808661008803110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4742808661008803110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/01/nieoczekiwanie-przepyszna-saata-lodowa.html' title='Nieoczekiwanie przepyszna sałata lodowa...'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TTk5Eg8GHRI/AAAAAAAAAic/Jw4d71OQwcA/s72-c/lodowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-7737179767450184749</id><published>2011-01-16T22:10:00.001+01:00</published><updated>2011-01-16T22:34:09.074+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><title type='text'>Na modłę węgierską</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Witam Was po długiej przerwie. Brak czasu nie bardzo pozwalał na gotowanie, zaś warunki oświetleniowe sprawiały, że jeśli już coś ugotowałam, to absolutnie nie dawało się uwiecznić. Ponadto temperatury sprawiały, że funkcja "pochłanianie" ustawiała się Księciu Małżonkowi na maksimum, i czasem obiad na dwa dni znikał, zanim tak naprawdę się zrobił...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio chodzą za mną rzeczy konkretne, rozgrzewające, i najlepiej w formie jak najmniej absorbującej. I w tym stanie ducha udało mi się stworzyć coś, co Książę Małżonek określił mianem "najlepszego gulaszu pod słońcem". Co prawda ortodoksyjni Węgrzy mogliby kręcić nosem na niektóre dodatki - wszak &lt;i&gt;pörkölt&lt;/i&gt; to proste danie, z mięsa, cebuli i papryki - zaś u mnie  przybłąkały się jeszcze pomidory i pieczarki, niemniej jednak nawet dla samej siebie czuję potrzebę wrzucenia tutaj przepisu. "Ku pamięci". Bez zdjęcia, bo ostatnia porcja pachniała tak zachęcająco, że zupełnie zapomniałam o jego zrobieniu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym ze składników jest moja ulubiona zimą mrożonka "leczo" - zawierająca paprykę, cebulę i pomidory. Zamiast płacić niewiarygodne ceny za paprykę i pomidory bez smaku, wolę zaopatrzyć się w kilka sztuk w Makro i wyciągać zawsze, gdy potrzebuję... Oprócz tego wykorzystałam kupioną niedawno, w &lt;a href="http://papryka-salami.pl/"&gt;sklepie przy ul. Zwycięzców&lt;/a&gt;, słoninę obtoczoną w ostrej węgierskiej papryce - jak dla mnie w roli "zakąski" na surowo zbyt tłusta, ale znakomicie sprawdza się przy jajecznicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;750g wołowiny, pokrojonej w kostkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;opakowanie (400g) mrożonki zawierającej paprykę, pomidory i cebulę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;500 ml przecieru pomidorowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 średnia cebula czosnkowa - "na plasterrrki"; no, w zasadzie na ćwierćplasterki ;)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 ząbki czosnku w plasterkach,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;500g pieczarek, oczyszczonych i pokrojonych na ćwiartki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 plasterki słoniny w papryce, pokrojone w kosteczkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki wędzonej papryki.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pieprz i sól do smaku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;olej do smażenia&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na rozgrzanej patelni na oleju smażyć partiami oprószone pieprzem kawałki mięsa. Przekładać do średniego garnka. Dodać do niego mrożonkę, zalać pomidorami i podgrzewać na średnim ogniu. Na tej samej patelni smażyć najpierw lekko osolone pieczarki - do zrumienienia, a następnie cebulę i czosnek z kawałkami słoniny - aż się zeszkli. Po kolei dodawać do garnka. Doprawić solą, wsypać paprykę wędzoną i dusić. 2-3 godziny, na małym ogniu, pod przykryciem. Aż mięso zrobi się miękkie, cebula zniknie w sosie zagęszczając go, podobnie jak część papryki i kawałeczki pomidorów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-7737179767450184749?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/7737179767450184749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=7737179767450184749&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7737179767450184749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7737179767450184749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2011/01/na-mode-wegierska.html' title='Na modłę węgierską'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6676973445891359520</id><published>2010-12-21T11:00:00.006+01:00</published><updated>2010-12-21T11:26:23.815+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziemniaki'/><title type='text'>Hiszpańska tortilla z kaczką</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Danie przyjazne światu (i kucharzowi), w sam raz na treściwe śniadanie po ciężkiej nocy. Podstawą tortilli hiszpańskiej są ziemniaki (podsmażane po wcześniejszym ugotowaniu), cebula i jajka. Do tej bazy dodajemy, co nam w duszy zagra - na ten przykład rukolę, kaczkę i odrobinę fety. No i kilka kaparów...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TRB9H9wDx3I/AAAAAAAAAiI/NniBCd69leo/s1600/tortilla.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TRB9H9wDx3I/AAAAAAAAAiI/NniBCd69leo/s400/tortilla.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553075916336514930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;4 ziemniaki obrane i pokrojone w plastry grubości ok. pół centymetra,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 1 cebula pokrojona w plastry,&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 4 łyżki oliwy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 4 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pieczone mięso kaczki, obrane z kości i pokrojone w paseczki (kostkę),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść rukoli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;feta pokrojona w kostkę,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; sól i pieprz (jeżeli dodajemy kapary, trzeba uważać z solą).&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na patelni rozgrzać oliwę i na małym ogniu smażyć ziemniaki i cebulę, aż  zmiękną. W misce ubić jajka, posolić i popieprzyć. Do miski z jajkami wrzucić kaczkę, rukolę i fetę, a także odsączone z oliwy ziemniaki i cebulę (i kapary). Delikatnie wymieszać, wylać na rozgrzaną patelnię. Smażyć powoli, aż się zetnie. Gdy brzegi tortilli będą odstawać, a po lekkim potrząśnięciu patelnią będzie się przesuwać, przykryć  patelnię talerzem i przerzucić tortillę na talerz, obracając do  góry dnem. Następnie z talerza zsunąć niedosmażoną stroną na patelnię...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I smacznego...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TRCAn6LpliI/AAAAAAAAAiQ/Wc2RrwoN4sM/s1600/tortilla2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TRCAn6LpliI/AAAAAAAAAiQ/Wc2RrwoN4sM/s400/tortilla2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553079763669194274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6676973445891359520?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6676973445891359520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6676973445891359520&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6676973445891359520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6676973445891359520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/12/hiszpanska-tortilla-z-kaczka.html' title='Hiszpańska tortilla z kaczką'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TRB9H9wDx3I/AAAAAAAAAiI/NniBCd69leo/s72-c/tortilla.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-3037379766147204456</id><published>2010-11-30T18:15:00.005+01:00</published><updated>2010-11-30T22:54:33.123+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Food &amp; Friends</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Lubię rozmawiać o jedzeniu. Oglądać programy o jedzeniu. Czytać książki i czasopisma, szperać w internecie. Pisać o jedzeniu - jak widać - też lubię, choć miewam kłopoty z systematycznością...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy więc trafiłam w kiosku na czasopismo &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.foodandfriends.pl/index.html"&gt;Food &amp;amp; Friends&lt;/a&gt; - nie omieszkałam kupić. Cóż za pokusa: "polska edycja jednego z najlepszych europejskich magazynów kulinarno - lifestyle'owych".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co prawda przez dobrą chwilę zastanawiałam się, czy aby hasło "dodajemy smaku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;do&lt;/span&gt; twojego życia" jest z tych najzręczniejszych. Ale wstęp zapowiadał się nieźle - mowa w nim o przyjaźni przez Bałtyk, o wspólnej pasji gotowania. Coś, co Tygryski lubią...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W środku zaś... ciekawe zdjęcia, nie zawsze trafnie dobrane czcionki. I ta mania wyróżniania niektórych słów... Tłumaczenia, którym czasem brak lekkości... Jeżeli chodzi o przepisy, to nie odczuwałam przymusu - jak w przypadku &lt;a href="http://www.foodandtravel.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Food &amp;amp; Travel&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; - by niezwłocznie coś przygotować (odczułam za to a i owszem przymus posiadania jednego z naczyń, niestety jak na złość to konkretne nie było opisane nazwą i producentem). Wydaje mi się, że przed "F&amp;amp;F" jeszcze sporo pracy, ale na pewno będę im się przyglądać życzliwym okiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji czytania wypłynęła kwestia "jedzenia i przyjaciół". Tak wiele moich znajomości  (i kilka przyjaźni) zaczęło się od "garów". Tak wiele spotkań toczy się wokół tematów jedzeniowych.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;I choć nie wszystkie spotkania były udane, nie wszystkie znajomości są kontynuowane, tak moi przyjaciele jak i jedzenie to trwały element każdego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Weźmy choćby ostatnią chętkę na wafle z masą. Chodziły za mną, i chodziły. Aż w końcu zrobiłam deser, który jako żywo może być ilustracją kulinarno - internetowej przyjaźni oraz więzi i wymiany kulturowej pomiędzy Polską a Szwecją...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TPVyOQjxyCI/AAAAAAAAAiA/8Pc52-kCAT8/s1600/pisz.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TPVyOQjxyCI/AAAAAAAAAiA/8Pc52-kCAT8/s400/pisz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545464105465399330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;wafle,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;puszka skondensowanego słodzonego mleka kakaowego - jakoś tak nie było na nie innego pomysłu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dżem z maliny moroszki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;tabliczka (125g) czekolady gorzkiej 70%,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka masła&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Puszkę mleka (zamkniętą) włożyć do garnka, zalać wodą - tak by przynajmniej 3/4 było zakryte i gotować na wolnym ogniu przez około 2 godziny. Przed otwarciem ostudzić. Smarować wafle na przemian: masą "kajmakową" i dżemem i układać piętrowo. Zakończyć suchym. Obciążyć deską do krojenia i wrzucić na noc do lodówki. Następnego dnia w rondelku stopić  czekoladę z masłem, oblać przekładańca z wierzchu (i jeżeli wystarczy polewy po bokach). Kroić, gdy czekolada zastygnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, zgadliście. Powyższy przepis, który nie zawiera w sobie absolutnie niczego odkrywczego, jest jedynie pretekstem do pochwalenia się i zaprezentowania na blogu prześlicznego talerzyka autorstwa LidKi z bloga &lt;a href="http://pieczemytuitam.blogspot.com/"&gt;Na 4 ręce&lt;/a&gt;. Tam właśnie widać radość jedzenia i tworzenia czegoś razem, poprzez Bałtyk...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-3037379766147204456?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/3037379766147204456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=3037379766147204456&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3037379766147204456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3037379766147204456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/11/food-friends.html' title='Food &amp; Friends'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TPVyOQjxyCI/AAAAAAAAAiA/8Pc52-kCAT8/s72-c/pisz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8239945566249061733</id><published>2010-11-12T20:35:00.002+01:00</published><updated>2010-11-12T20:37:09.060+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Tunezyjskie ciasteczka (touagin)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis pochodzi z kupionej w Empiku za bezcen (i wypatrzonej przez spostrzegawczego Księcia Małżonka) książki wydawnictwa Konemann, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tunisia Mediterranean Cuisine&lt;/span&gt;. Przepis prosty, efekt smaczny, a w dodatku znakomicie wpisujący się w &lt;a href="http://mybestfood.blogspot.com/2010/10/blog-post.html"&gt;Orzechowy tydzień&lt;/a&gt; Eli...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TMVehgBGFAI/AAAAAAAAAgY/JtSmdENmkSI/s1600/tunezyjskie.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TMVehgBGFAI/AAAAAAAAAgY/JtSmdENmkSI/s400/tunezyjskie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531931646917743618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 cytryna,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;300g mielonych migdałów,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;95g cukru pudru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;do dekoracji: &lt;/span&gt;siekane niesolone pistacje, cukier puder&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zetrzeć skórkę ze sparzonej cytryny. Migdały, cukier, jajka i skórkę dokładnie wymieszać w dużej misce. Zagnieść i wyrobić gładkie ciasto. Podzielić na części i utoczyć z nich wałki, o średnicy mniej więcej 4 cm. Pociąć na równe kawałki. Przepis nakazuje w tym miejscu ozdobić rant każdego ciasteczka (z wrodzonego lenistwa pominęłam) a w środku uformować kciukiem zagłębienie (jak przy kluskach śląskich).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Blachę wykładamy papierem do pieczenia i układamy ciasteczka. pieczemy 30 minut w 135 stopniach Celsjusza. Pozwalamy im ostygnąć, a następnie obtaczamy w cukrze, a zagłębienie każdego wypełniamy siekanymi pistacjami (no tu akurat nie tyle lenistwo, co braki w zaopatrzeniu)...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://mybestfood.blogspot.com/2010/10/blog-post.html"&gt;&lt;img alt="Orzechowy tydzień" src="http://3.bp.blogspot.com/_dAJpgQu9LJc/TMtDrnKLCaI/AAAAAAAADZw/_JAUj0_Lzww/banner2.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8239945566249061733?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8239945566249061733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8239945566249061733&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8239945566249061733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8239945566249061733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/11/tunezyjskie-ciasteczka-touagin.html' title='Tunezyjskie ciasteczka (touagin)'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TMVehgBGFAI/AAAAAAAAAgY/JtSmdENmkSI/s72-c/tunezyjskie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2949886210057087539</id><published>2010-11-07T16:07:00.005+01:00</published><updated>2010-11-07T17:13:54.387+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kasza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Staropolska wyżerka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;Czyli coś w rodzaju minifinału akcji &lt;a href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;Gotujemy po polsku!&lt;/a&gt;, której patronuje &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt; Mini, bo obejmującego li i jedynie blog niżej podpisanej :) Wczoraj gościliśmy u siebie grono zacnych gości, których tym razem postanowiłam podjąć "po naszemu". Między innymi na stole pojawiły się:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;opiekanki z pęczaku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kotleciki grzybowe,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;litewska baba z marchwi,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pasta z wędzonego kurczaka,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;według przepisów z książki Hanny Szymanderskiej :Kuchnia polska. Potrawy regionalne". Za każdym razem tam, gdzie przepis mówił o orzechach włoskich lub laskowych, używałam niealergizujących zamienników takich jak piniole czy bułka tarta - życie jest ciężkie :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie wszystko załapało się na zdjęcia (miałam niejakie problemy z dopchaniem się do stołu).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNbJW6xDU9I/AAAAAAAAAhg/_opBYPPOZXc/s1600/opiekanki.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNbJW6xDU9I/AAAAAAAAAhg/_opBYPPOZXc/s400/opiekanki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536834187467903954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Opiekanki z pęczaku&lt;/span&gt; (to te blond)&lt;br /&gt;O opiekankach z kaszy &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/2010/11/opiekanki-z-kaszy-jeczmiennej-i-kapusta.html"&gt;pisała&lt;/a&gt; już Quinoamatorka z bloga &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/"&gt;Kasza Prodżekt&lt;/a&gt;. Ja znalazłam ciut mniej skomplikowane :)&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;200g pęczaku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jajko,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki posiekanych orzechów włoskich (piniole),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;20g bułki tartej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;smalec do smażenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kaszę opłukać, osuszyć i  ugotować. Gdy ostygnie zmielić na jak najgładszą masę. Dodać jajko i orzechy, dokładnie wymieszać i wyrobić. Doprawić solą i pieprzem. Wilgotnymi dłońmi formować kotleciki, obtaczać w bułce tartej i smażyć na rozgrzanym smalcu na złoto. Podawać koniecznie z sosami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kotleciki grzybowe&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; (kuszące brunetki)&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;100g suszonych grzybów,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;spora cebula, posiekana,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 kromki bułki pszennej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 łyżki śmietanki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 jajka ugotowane na twardo, drobno posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 łyżki masła,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka posiekanych orzechów włoskich (piniole i bułka tarta),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka tartej bułki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Grzyby namoczyć na noc. Następnego dnia ugotować, wywar odlać (może się przydać do zupy). Bułkę namoczyć w śmietance. Cebulę zeszklić na patelni na maśle. Następnie grzyby, bułkę i cebulę zmielić, dodać ugotowane jajka, orzechy, bułkę i żółtka. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, wymieszać z masa grzybową, szybko wyrobić. Formować kotleciki, obtaczać w bułce tartej i smażyć na maśle lub oleju aż się przyrumienią.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNbMQbUOaFI/AAAAAAAAAho/M5LwoYCtRNs/s1600/baba.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNbMQbUOaFI/AAAAAAAAAho/M5LwoYCtRNs/s400/baba.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5536837374481164370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Litewska baba z marchewki&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;nie zrobiła furory, choć  moim zdaniem ma potencjał. Ale jak stwierdził Pan Dziadek "pasztetu z marchewki nie jadłem... on jest słodki". Jest słodki, i smakuje rodzynkami i ciastem drożdżowym...&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;500 g marchwi - obranej i startej na tarce,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;15g drożdży,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka ciepłego mleka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;po 2 łyżki maki, masła i cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka masła,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki drobno posiekanych orzechów włoskich (piniole);&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Drożdże utrzeć z łyżeczką cukru i mlekiem, zostawić na kilka minut w ciepłym miejscu. Następnie dodać do marchwi, wymieszać całość z mąką, pozostałym cukrem, solą i rozkłóconym jajkiem. Pozostawić pod przykryciem na jakiś czas. Keksówkę smarujemy masłem, wysypujemy orzechami, wypełniamy ciastem i odstawiamy na 20-30 minut. Pieczemy w nagrzanym piekarniku przez jakieś 40 minut (w przepisie jest 20-25 minut, ale moim zdaniem to zbyt krótko).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pasta z wędzonego kurczaka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, która nie dotrwała do zdjęć. Jest przepyszna i banalna w wykonaniu.&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;300g wędzonego kurczaka (akurat miałam pierś),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;200g pieczarek (w kosteczkę),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;średnia cebula (jw),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół sporego pęczka natki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki śmietany,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól i pieprz&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na patelni poddusić pieczarki i cebulę, odparować. Zmielić razem z kurczakiem, śmietaną i natką. Doprawić solą i pieprzem. I już...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku! III edycja" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.3.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2949886210057087539?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2949886210057087539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2949886210057087539&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2949886210057087539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2949886210057087539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/11/staropolska-wyzerka.html' title='Staropolska wyżerka'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNbJW6xDU9I/AAAAAAAAAhg/_opBYPPOZXc/s72-c/opiekanki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1718590572036350134</id><published>2010-11-04T22:30:00.004+01:00</published><updated>2010-11-04T22:52:37.475+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieprzowina'/><title type='text'>Staropolskie zrazy z grzybami i śmietaną</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis pochodzi z bardzo ciekawej książeczki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;W staropolskiej kuchni i przy polskim stole&lt;/span&gt;, będącej prawdziwą kopalnią wiedzy. Mój egzemplarz wydania z 1983 dostałam od &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Barby&lt;/span&gt; - obecnie jest solidnie zaczytany, a kilka przepisów oczekuje w kolejce.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po przyrządzeniu otrzymujemy najlepszą potrawę jednogarnkową kuchni polskiej, jaką jadłam... serio, serio. Natomiast nikt jej raczej nie uzna za najbardziej fotogeniczną, zwłaszcza w sztucznym świetle...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNMqitfEs6I/AAAAAAAAAhY/SQn2wl6mIl4/s1600/zrazy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNMqitfEs6I/AAAAAAAAAhY/SQn2wl6mIl4/s400/zrazy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535815142782317474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;polędwiczki wieprzowe (u mnie około 80dag),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka masła i łyżka oleju do smażenia,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;grzyby suszone,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;woda,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;250 ml śmietany wymieszanej z czubatą łyżeczką mąki pszennej,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1kg ziemniaków,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;gałązka świeżego rozmarynu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sporo soli i pieprzu&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W misce zalać suszone grzyby (jakieś dwie garście) litrem gorącej wody. Namoczyć. Polędwiczki wieprzowe oczyścić z błon, pokroić w poprzek włókien na mniej więcej calowe kawałki, rozpłaszczyć dłonią. Posolić i popieprzyć z obu stron. W sporym garnku o grubym dnie rozgrzać olej i masło, wrzucić rozmaryn i obsmażyć kotlety z obu stron - na rumiano. Dodać namoczone i pokrojone w paseczki grzyby, zalać wodą spod grzybów (solidnie osolić). Dusić pod przykryciem 15 - 20 minut. Na wierzchu rozłożyć pokrojone w półcentymetrowe plastry obrane ziemniaki., garnkiem lekko potrząsnąć (by ułożyły się w miarę równo). Znów gotować na małym ogniu, pod przykryciem. Gdy ziemniaki będą prawie miękkie, wlać śmietanę rozkłóconą z mąką. Na 10-15 minut na mały ogień. Doprawić porządnie solą i pieprzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te nie-zawijane zrazy są moją kolejną propozycją w zabawie &lt;a href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;Gotujemy po polsku!&lt;/a&gt;, której patronuje serwis &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku! III edycja" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.3.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;________________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W staropolskiej kuchni i przy polskim stole&lt;/span&gt;, Maria Lemnis, Henryk Vitry&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1718590572036350134?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1718590572036350134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1718590572036350134&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1718590572036350134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1718590572036350134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/11/staropolskie-zrazy-z-grzybami-i.html' title='Staropolskie zrazy z grzybami i śmietaną'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNMqitfEs6I/AAAAAAAAAhY/SQn2wl6mIl4/s72-c/zrazy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8677612104025318598</id><published>2010-10-31T20:32:00.011+01:00</published><updated>2011-09-25T15:02:00.768+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ziemniaki'/><title type='text'>Mazowieckie ziemniaczane pyzy ze skwarkami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;"Mazowiecka gospodyni&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;w wielkiej misie ciasto czyni.&lt;br /&gt;Zaczyniła, rozrobiła,&lt;br /&gt;z ciasta - pyzy uczyniła..."*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj, siedząc metr od kaflowej kuchni, pod kierownictwem Mamy Królika (czyli Królika, mamy Księcia Małżonka) tworzyłam prawdziwe mazowieckie pyzy -  kluski z ziemniaków gotowanych i surowych (z samych gotowanych ziemniaków  robiłabym kluski śląskie; z samych surowych - kluski szare**). Dzień po degustacji nie wiem, czy wolę pyzy z wody, jeszcze krągłe i polane skwarkami (i tłuszczem) z wytopionej słoniny, czy pokrojone w paseczki i odsmażone... niezbędne będą dalsze badania porównawcze. Podejrzewam nawet, że dziesiątki testów ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3Q-7qxCII/AAAAAAAAAg4/hrgr5xToPoY/s1600/pyzy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3Q-7qxCII/AAAAAAAAAg4/hrgr5xToPoY/s400/pyzy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534309296695740546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Składniki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;surowe ziemniaki, obrane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ziemniaki gotowane, utłuczone,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mąka ziemniaczana,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;słonina,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ziemniaki surowe trzemy na tarce o drobnych oczkach.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3RmMJJyNI/AAAAAAAAAhA/a66s_lSGcdg/s1600/pyzy3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3RmMJJyNI/AAAAAAAAAhA/a66s_lSGcdg/s320/pyzy3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534309971133057234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na wiadrze kładziemy durszlak, wyłożony tetrą (lub gazą). Przelewamy masę ziemniaczaną i pozwalamy jej odcieknąć. Dobrze odciskamy, przekładamy trocinę do dużej miski, razem z gotowanymi ziemniakami. Odstały chwilę płyn delikatnie zlewamy znad skrobi, którą dodajemy do masy ziemniaczanej (płyn nie będzie nam już potrzebny). Całość solimy i wyrabiamy...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3SBGOBteI/AAAAAAAAAhI/B8Y3mWvndsw/s1600/pyzy2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3SBGOBteI/AAAAAAAAAhI/B8Y3mWvndsw/s400/pyzy2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534310433399354850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z masy formujemy kulki - wielkości orzechów włoskich -  a następnie lekko je spłaszczamy. Rzucamy na wrzącą wodę partiami, i gotujemy 7 - 10 minut od wypłynięcia. Pierwsze pyzy będą lekko "kudłate" - co nie umniejsza ich smaku... Podajemy ze skwarkami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3Si1oBO8I/AAAAAAAAAhQ/szZPoE7CRWg/s1600/makutra.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3Si1oBO8I/AAAAAAAAAhQ/szZPoE7CRWg/s400/makutra.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534311013060524994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A jak Wam się podoba makutra? Prawda że klimatyczna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pyzy są moją drugą propozycją w ramach akcji &lt;a href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;Gotujemy po polsku!&lt;/a&gt;, której patronuje &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku! III edycja" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.3.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;__________________&lt;br /&gt;* jak pyza, to oczywiście książeczki Hanny Januszewskiej...&lt;br /&gt;** nazewnictwo i podział rodem z Mazowsza; wariacje pyzo-pampuchowe oraz spory o kluski szare, białe i pyzy są mi znane ;)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8677612104025318598?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8677612104025318598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8677612104025318598&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8677612104025318598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8677612104025318598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/10/mazowieckie-ziemniaczane-pyzy-ze.html' title='Mazowieckie ziemniaczane pyzy ze skwarkami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TM3Q-7qxCII/AAAAAAAAAg4/hrgr5xToPoY/s72-c/pyzy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8016284940555675178</id><published>2010-10-29T23:12:00.011+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.894+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przystawki'/><title type='text'>Befsztyk tatarski z wołowiny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Ze zdziwieniem zdałam sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy w życiu nie jadłam własnoręcznego "tatarka" wołowego. Robiłam już z łososia (świeżego i wędzonego), śledzia, pieczarek... A jeszcze nigdy czegoś, co bez wątpienia znajduje się w mojej prywatnej pierwszej piątce...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Z okazji ogłoszonej przez Grumko z bloga &lt;a href="http://grumko.blox.pl/html"&gt;Kuchnia Ireny i Andrzeja&lt;/a&gt;,  &lt;a href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;III odsłony akcji Gotujemy po polsku!&lt;/a&gt; postanowiłam nadrobić braki w tym zakresie. W dodatku okoliczności przyrody były niewątpliwie sprzyjające - niepałający miłością do surowego mięsa Książę Małżonek opuścił mnie był na kilka posiłków - i oto przed Wami chan polskich przystawek. W towarzystwie cebulki, marynowanych prawdziwków, kaparów, korniszonów...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNfFidg_kLI/AAAAAAAAAhw/fvtIOz7QQGo/s1600/tatar1.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNfFidg_kLI/AAAAAAAAAhw/fvtIOz7QQGo/s400/tatar1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537111462704550066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;... i chleba z maszyny. Wprawdzie z "gotowca", ale mieszankę "Bauernbrot" z Lidla (pomimo obecności w niej kilku polepszaczy) mogę gorąco polecić tym, którzy nie mają głowy do zakwasów, przepisów, hydracji i niewyrastających drożdży... W ramach inwencji własnej można dodać pestki dyni, siemię lniane czy inne ziarenka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krążącą po świecie historię o Tatarach, wkładających sobie płaty solonego mięsa pod siodła,  chyba należałoby włożyć między bajki, ale niewątpliwie surowe, drobno strugane mięso od setek lat opisywane było jako potrawa dodająca sił. I choć niektórzy uważają, że tatar ma źródło w kuchni francuskiej, gdzie powstał w początkach XX wieku jako  &lt;span style="font-style: italic;"&gt;steak à l'Americaine avec sauce tatare, &lt;/span&gt;to jednak my wiemy lepiej, czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ad rem&lt;/span&gt;. Wedle literatury tematu najlepszy jest z polędwicy wołowej, lub ładnego kawałka udźca namoczonego w mleku. Mama, mój osobisty autorytet w tej dziedzinie, rzuciła "zrazówka lub pierwsza krzyżowa". A ja kupiłam w zaprzyjaźnionym sklepie "wołowe na tatara", specjalnie przywiezione, po które musiałam zwlec się w dzień wolny o 8 rano (wierzcie mi, jest to problem)... Tak więc:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;250 g wołowego na tatar,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 jajko,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pieprz ziołowy, sól,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dodatki: korniszony, cebula, kapary, marynowane grzybki&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Mięso wrzucić na 10 minut do zamrażalnika. Schłodzone drobno posiekać ostrym nożem. Albo "zestrugać" tymże. Ewentualnie zmielić w maszynce (według pewnych źródeł trzykrotnie) lub w malakserze.&lt;br /&gt;Doprawić pieprzem i solą. Serwować w doborowym towarzystwie posiekanych dodatków  i świeżego żółtka. Szkoła krakowska nakazuje także postawić na stole "maggi" -  zadowoliłam się sosem Worcestersire...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNfFrqXMwwI/AAAAAAAAAh4/6C4-q9-zqrg/s1600/tatar2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNfFrqXMwwI/AAAAAAAAAh4/6C4-q9-zqrg/s400/tatar2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537111620771955458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;I tym razem akcji Gotujemy po polsku! podobnie jak w latach poprzednich patronuje agregator blogów &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTłoczenia.pl.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/2010/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-III.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku! III edycja" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.3.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wprost.pl/ar/70405/Bikont-do-Maklowicza-Maklowicz-do-Bikonta-Zlapal-Polak-Tatarzyna/"&gt;Tu&lt;/a&gt; możecie przeczytać, co o tatarze pisali do siebie Bikont z Makłowiczem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8016284940555675178?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8016284940555675178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8016284940555675178&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8016284940555675178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8016284940555675178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/10/befsztyk-tatarski-z-woowiny.html' title='Befsztyk tatarski z wołowiny'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TNfFidg_kLI/AAAAAAAAAhw/fvtIOz7QQGo/s72-c/tatar1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2577905523798848078</id><published>2010-10-14T15:16:00.008+02:00</published><updated>2011-07-29T14:41:06.253+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><title type='text'>Lazania z cukinią, kurkami i kozim serem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;            &lt;br /&gt;To efekt ostatniego wysypu kurek oraz wcielanego w życie - powoli i z pewnymi oporami - pomysłu na mniej impulsywne planowanie jadłospisu. Mianowicie postanowiłam nie tylko gromadzić zapasy, ale i je zużywać ;) Dochodziło bowiem do tego, że uzupełniałam spiżarnię pięcioma rodzajami makaronu (żelazna racja) i nie przygotowywałam dania z makaronem przez miesiąc. W sytuacji, w której "spiżarnia" ogranicza się do torby zdjętej z wózka na zakupy, trzech drewnianych skrzyneczek na szafce w przedpokoju oraz blatów i szafek w kiepsko zaprojektowanej kuchni o powierzchni 5m2... A na żelazną rację składają się ryże, kasze, makarony, sosy, pomidory, puszki... Mam nadzieję, że też dostrzegliście problem...&lt;br /&gt;Staram się więc rozsądnie planować posiłki, i wykorzystywać choć część dóbr zgromadzonych, mimo iż moje serce chomika ściska się na widok światła w lodówce, docierającego nawet do najniższych jej półek ;)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TLcFY31Q0vI/AAAAAAAAAgQ/VB27J-ENRFU/s1600/lasagne.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TLcFY31Q0vI/AAAAAAAAAgQ/VB27J-ENRFU/s400/lasagne.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527892992482923250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki na jedno żaroodporne naczynie (6 - 8 porcji)&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;pół łubianki kurek - no przepraszam, waga mi się popsuła :)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 średnie cukinie,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;200 ml pulpy pomidorowej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;200 ml gęstego jogurtu lub lekkiej gęstej śmietany,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zioła - bazylia, tymianek,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;9-12 płatów lasagne,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kozi ser (twarożek) - jakieś 50g...&lt;/li&gt;&lt;li&gt;tarty parmezan (lub inny parmezanopodobny),&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Kurki oczyścić, wrzucić na suchą patelnię, doprawić solą i pieprzem, smażyć aż puszczą wodę i odparują. Zdjąć z ognia i dodać jogurt.&lt;br /&gt;Pulpę pomidorową zagotować, lekko odparować i doprawić posiekanymi ziołami.&lt;br /&gt;Cukinię obieraczką do warzyw pokroić wzdłuż na plastry. Jeżeli miała gruba skórkę, odrzucić te, które są całe zielone.&lt;br /&gt;Na dnie formy rozprowadzić 2 -3 łyżki sosu pomidorowego, ułożyć płaty makaronu (tak by lekko na siebie zachodziły). Wyłożyć połowę kurek. Przykryć plastrami cukinii. Rozkruszyć połowę sera, zalać połową sosu pomidorowego.&lt;br /&gt;Przykryć lasagne. Wyłożyć kurki, przykryć cukinią... stanowiące wierzch lasagne płaty makaronu posypać serem.&lt;br /&gt;Ważne, by spodnia i wierzchnia warstwa makaronu była pełna - jeżeli tak jak ja wykorzystywać będziecie resztki napoczętego pudełka, możecie zredukować ilość płatów ciasta w warstwie środkowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapiekać do zrumienienia w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://durszlak.pl/akcje/viva-la-pasta"&gt;&lt;img alt="Viva la pasta!" src="http://durszlak.pl/pliki/akcje/duze/536883401.jpg" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2577905523798848078?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2577905523798848078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2577905523798848078&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2577905523798848078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2577905523798848078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/10/lazania-z-cukinia-kurkami-i-kozim-serem.html' title='Lazania z cukinią, kurkami i kozim serem'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TLcFY31Q0vI/AAAAAAAAAgQ/VB27J-ENRFU/s72-c/lasagne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5585566939866904453</id><published>2010-10-05T10:00:00.001+02:00</published><updated>2010-10-06T16:12:25.613+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bakłażany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Bakłażany z szalotkami i bazylią w czerwonym winie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze dwa lata temu, podczas wędrówek po chińskim targu warzywnym, wzdychałam z żalem patrząc na kilka rodzajów bakłażana, ułożonych na każdym jednym straganie. Tego lata zaobserwowałam, że coś drgnęło... u "pań" po drodze z przystanku pojawiły się - obok tradycyjnych "gruszek miłości" - także małe, okrągłe bakłażany - fioletowe i .... żółte. Przepiękne - aż szkoda, że w duszeniu tracą swe kolory...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKh_ncO5pEI/AAAAAAAAAgA/PfBntxrXsNI/s1600/bak%C5%82a%C5%BCany.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKh_ncO5pEI/AAAAAAAAAgA/PfBntxrXsNI/s400/bak%C5%82a%C5%BCany.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5523805258540229698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Miałam ochotę na coś specjalnego, coś godnego elegancji tych barw. I padło na potrawę, która może nie jest równie godna "wizualnie", ale smakowo... Przepis znalazłam w "&lt;a href="http://www.amazon.com/Olive-Caper-Adventures-Greek-Cooking/dp/1563058480"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Olive and the Caper&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;" Susanny Hoffman. Tylko niech Was nie kusi zmniejszyć ilość oliwy - jest niezbędna do duszenia.&lt;ul&gt;&lt;li&gt;szklanka oliwy,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 średnie bakłażany, pokrojone w mniej więcej dwu centymetrową kostkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;12 średnich szalotek (350g), w całości lub co najwyżej przekrojonych na pół,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6-8 ząbków czosnku - obranych, w większych kawałkach,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 średnie pomidory, z grubsza posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3/4 szklanki wytrawnego czerwonego wina,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;liść laurowy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka soli (troszkę zbyt dużo),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 szklanki posiekanych liści bazylii (i kilka całych do przybrania)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;W garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę, dodać bakłażana, szalotki i czosnek i smażyć mieszając, aż bakłażan zacznie się "puszczać" - jakieś 10 do 12 minut. Dodać pomidory, wino, liść laurowy, sól i pieprz. Gotować na małym ogniu, bez mieszania, aż oliwa wypłynie na wierzch, a bakłażan będzie miękki i zacznie przywierać do dna (ale niech się nie spali) - jakieś 45, 50 minut. Zdjąć z ognia i ostawić na 10 minut. Dodać posiekane liście bazylii,wymieszać i podawać - ciepłe lub w temperaturze pokojowej, udekorowane liśćmi bazylii.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKiCV6tKw3I/AAAAAAAAAgI/20J95gcIc1k/s1600/bak%C5%82a%C5%BCany+z+szalotkami.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKiCV6tKw3I/AAAAAAAAAgI/20J95gcIc1k/s400/bak%C5%82a%C5%BCany+z+szalotkami.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5523808256017482610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5585566939866904453?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5585566939866904453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5585566939866904453&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5585566939866904453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5585566939866904453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/10/bakazany-z-szalotkami-i-bazylia-w.html' title='Bakłażany z szalotkami i bazylią w czerwonym winie'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKh_ncO5pEI/AAAAAAAAAgA/PfBntxrXsNI/s72-c/bak%C5%82a%C5%BCany.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-7130725681943124317</id><published>2010-10-03T14:46:00.005+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.895+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadania'/><title type='text'>Carpaccio z prawdziwków</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Danie wypatrzone "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W kuchni u Kręglickich&lt;/span&gt;"* po ostatnim grzybobraniu nareszcie mogłam wypróbować. Wprawdzie  nie budzi już kolorystycznych skojarzeń z obrazami Vittore Carpaccio, skojarzeń, które spowodowały że Giuseppe Cipriani, podczas wielkiej wystawy dzieł tegoż artysty w Wenecji, nazwał na jego cześć stworzone przez siebie - dla hrabiny Amalii Nani Mocenigo - nowe danie z surowego mięsa, ale tak się już przyjęło, że cienkie plasterki surowizny to carpaccio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKh8gYWO-yI/AAAAAAAAAf4/pe9FTo2jfg4/s1600/borowiki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKh8gYWO-yI/AAAAAAAAAf4/pe9FTo2jfg4/s400/borowiki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5523801838703278882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Musicie mieć świeże, zdrowe i jędrne prawdziwki (miałam dwa średnie kapelusze, ogonki poszły się suszyć) i pokroić je w cieniutkie plasterki. Ułożyć na talerzu razem z rukolą, posypać parmezanem (lub serem tego typu, u mnie dobrze obsuszony grana padano) i skropić oliwą. Przed jedzeniem oprószyć solą i pieprzem -  jezeli posolicie całość zbyt wcześnie, sól "wyżre otworki" w grzybach. Jeżeli użyjecie do tego czarnej soli, grzyby będą wyglądały jak robaczywe - uwierzcie, wiem co mówię :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* Wydawnictwo Znak, Warszawa 2008&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-7130725681943124317?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/7130725681943124317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=7130725681943124317&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7130725681943124317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7130725681943124317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/10/carpaccio-z-prawdziwkow.html' title='Carpaccio z prawdziwków'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TKh8gYWO-yI/AAAAAAAAAf4/pe9FTo2jfg4/s72-c/borowiki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4074548625688304857</id><published>2010-09-11T14:30:00.005+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.896+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciecierzyca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><title type='text'>Zupa grzybowo-ciecierzycowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Czytając wpis na blogu &lt;a href="http://zielenina.blogspot.com/"&gt;Zieleniny&lt;/a&gt;, pomyślałam sobie "phi, co ty wiesz o brzydkich grzybowych". Moja ciecierzycowo - grzybowa zupa, choć pyszna, jest jednakże wyjątkowo mało fotogeniczna. Inspiracją do jej przygotowania była pikantna zupa z kurczaka i grzybów z "Encyklopedii zup" Bellony. Ale nie chciało mi się iść do sklepu po niezbędne składniki...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIt2p-Pb65I/AAAAAAAAAfo/uWIWYJ07MhU/s1600/zupa+g-c.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIt2p-Pb65I/AAAAAAAAAfo/uWIWYJ07MhU/s400/zupa+g-c.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515632632099761042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 łyżki oliwy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 średnie szalotki, posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 ząbki czosnku, posiekane&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka garam masala,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka czarnego pieprzu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;trochę świeżo startej gałki muszkatołowej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;400g puszka ciecierzycy (waga odcieku 240g),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka leśnych grzybów - cienko pokrojonych w paseczki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka wody (lub bulionu),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 łyżki śmietany,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;W garnku o grubym dnie rozgrzać olej. Dodać czosnek, cebulę i przyprawy, przesmażyć do zeszklenia. Dodać grzyby i ciecierzycę, dusić jakieś 10 - 15 minut (aż woda z grzybów odparuje).  Zalać wodą, gotować 5 minut. Odlać 1/4 zupy, resztę zmiksować. Części połączyć, zaprawić śmietaną i posolić do smaku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://zielenina.blogspot.com/2010/09/brzydki-grzybowy-zurek-i-nowa-akcja.html"&gt;&lt;img alt="Brzydkie, ale dobre!" src="http://4.bp.blogspot.com/_e1htmHICWJY/TIfYaVz5qyI/AAAAAAAAAh4/jY6-tdKCRAI/s640/zurek8.JPG" border="0" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zaproszona zostałam przez &lt;a href="http://sfinjak.wroclaw.pl/eggblog/"&gt;Thiessę&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/"&gt;Quinoamatorkę&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://zielenina.blogspot.com/"&gt;Zieleninę&lt;/a&gt; do zabawy w "lubię".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady są następujące (kopiuję za Quinoa..., która kopiuje za Wegetarianką):&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(51, 51, 51); line-height: 15px;font-family:georgia,palatino;" &gt;&lt;em&gt;1. Napisz, kto przyznał Ci tę nagrodę.&lt;br /&gt;2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz.&lt;br /&gt;3. Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i poinformuj ich komentarzem.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co lubię - miedzy innymi, i w kolejności dość przypadkowej?&lt;br /&gt;1. Miłe pobudki - mruczące lub pachnące świeżo upieczonym chlebem. Miłe i późne pobudki.&lt;br /&gt;2. Opowieści o wojownikach, smokach i czarodziejach - bo pozwalają na chwilę przenieść się w inne rzeczywistości.&lt;br /&gt;3. Podróże - rzeczywiste, kulinarne i te w wyobraźni, nad dobrą książką.&lt;br /&gt;4. Gorącą słodką herbatę.&lt;br /&gt;5. Moją nową maszynę do chleba.&lt;br /&gt;6. Wodę - oceany, morza, rzeki, jeziora.&lt;br /&gt;7. Zapach świeżo zebranych grzybów.&lt;br /&gt;8. Rozmowy z Panem Dziadkiem.&lt;br /&gt;9. Filmy z Seanem Connerym.&lt;br /&gt;10. Piosenki Roda McKuena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz się jak zwykle wyłamię - blogi, które miałam na myśli, już dawno w zabawie udział wzięły. Poza tym, bardzo lubię zrywać "łańcuszki" ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIt7OceBRtI/AAAAAAAAAfw/IG7hsD2DRWA/s1600/don.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIt7OceBRtI/AAAAAAAAAfw/IG7hsD2DRWA/s400/don.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515637656735794898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4074548625688304857?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4074548625688304857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4074548625688304857&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4074548625688304857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4074548625688304857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/09/zupa-grzybowo-ciecierzycowa.html' title='Zupa grzybowo-ciecierzycowa'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIt2p-Pb65I/AAAAAAAAAfo/uWIWYJ07MhU/s72-c/zupa+g-c.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-3684978270565324506</id><published>2010-09-03T14:30:00.002+02:00</published><updated>2011-07-29T14:39:46.387+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imbir'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierogi'/><title type='text'>Tybetańskie pierożki Momo z wołowiną</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;          &lt;br /&gt;Przepis, znaleziony na stronie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.hotsoursaltysweet.com/"&gt;hot sour salty sweet.com&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;span&gt;pochodzi z&lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;książki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Beyond the Great Wall: Recipes and Travels in the Other China &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;autorstwa &lt;/span&gt; Naomi Duguid i Jeffrey'a Alforda. Nieopatrznie powiedziałam w domu głośnio "przepis na tybetańskie pierożki" i Książę Małżonek, zafascynowany Tybetem i zawsze gotów zjeść dobre pierożki, zaczął patrzeć "kotem ze Shreka"...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIDRPf3anEI/AAAAAAAAAfY/QqWlTqntfQw/s1600/Momo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIDRPf3anEI/AAAAAAAAAfY/QqWlTqntfQw/s400/Momo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512636008083659842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czytałam niedawno bardzo sympatyczną książkę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zagubiony w Chinach: Prawdziwa historia człowieka, który próbował zrozumieć Państwo Środka czyli jak zjeść żywego kalmara&lt;/span&gt;*. Polecam ją zwłaszcza tym, którzy w Chinach byli, i chcą z uśmiechem na twarzy przypomnieć sobie pewne absurdy i klimaty. Ja co chwile wybuchałam śmiechem, i czytałam urywki Księciu Małżonkowi, kończąc "a pamiętasz...". Autor opisuje także swój krótki pobyt w Tybecie, i zaskoczenie, że dość powszechnie jada się tam mięso - jaka. Po czym stwierdza, że widocznie na tych wysokościach nie można sobie pozwolić na rezygnację z białka zwierzęcego... Ten fragment przypomniał mi się podczas lepienia momosów(czy też, jak je w domu nazwaliśmy, momsów),  które najczęściej na naszych wysokościach n.p.m. widuje się w wersji wegetariańskiej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Składniki ciasta:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;4 szklanki mąki pszennej (i trochę do podsypywania),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 szklanki letniej wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki soli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2  łyżeczki sody oczyszczonej.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mąkę, sól i sodę wymieszać w misce. Dodać wodę, zagnieść ciasto (dość lepkie). Przenieść na lekko omączony blat i wyrobić, aż stanie się gładkie i elastyczne. Odstawić owinięte folią na dwadzieścia minut do pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Składniki nadzienia:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;pół kilo chudej wołowiny lub jagnięciny (użyłam udźca wołowego),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6 dymek (szklanka posiekanej),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 szklanki liści selera (lub zastępczo kolendry),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki startego imbiru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki pasty chilli, lub dwie suszone papryczki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki soli&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wołowinę oczyścić z błonek i tłuszczu. Pokroić na 3 - 4 kawałki, wrzucić do torebki i przemrozi 10-15 minut. Do blendera włożyć mięso i cebulki. Zmiksować krótkimi seriami - pulsacyjnie. Dodać resztę nadzienia, raz jeszcze krótko zmiksować. Przełożyć do miski, i krótko schłodzić - będzie łatwiejsze w nakładaniu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zapach tego nadzienie sprawił, że zamarzył mi się tatar... tatar z dymką, chilli i imbirem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bambusowe koszyczki do gotowania na parze należy lekko przesmarować wewnątrz olejem.&lt;br /&gt;Ciasto podzielić na trzy części. Dwie zostawić pod przykryciem, a tę pierwszą podzielić na 8 równych części, z których każdą rozwałkować na placek o mniej więcej dziesięciocentymetrowej średnicy (podsypywanie mąką może być konieczne). Na środku każdego placuszka układać łyżkę nadzienia, zlepić sakiewkę. Układać zlepieniem do góry w koszyczkach (zostawiając każdemu pierożkowi trochę miejsca, iż urośnie). Gotować na parze jakieś 15 minut. Przerobić resztę ciasta i nadzienia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorzy zasugerowali dwa sosy:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pomidorowo-imbirowy chutney&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;2 łyżki oleju z orzeszków ziemnych,&lt;br /&gt;1/4 łyżeczki kuminu,&lt;br /&gt;1/2 szklanki drobno posiekanej (lub startej) cebuli,&lt;br /&gt;2 łyżki imbiru,&lt;br /&gt;łyżeczka soli,&lt;br /&gt;1/4 kg pomidorów (obranych ze skórki),&lt;br /&gt;pół szklanki posiekanej kolendry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W garnku o grubym dnie rozgrzać olej, wsypać nasiona kminu rzymskiego, podprażyć jakieś 20 sekund. Dodać cebulę, imbir i pół łyżeczki soli. Poddusić mieszając, aż cebula się zeszkli. Dodać pomidory pokrojone w cząstki, przesmaży minutę aż puszczą sok, zredukować płomień i dusić pod przykryciem około 10 minut. Po tym czasie zdjąć przykrywkę i odparować jeszcze trochę. Doprawić resztą soli - jeżeli będzie taka potrzeba. Tuż przed podaniem dodać posiekaną kolendrę.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIDlpV_kQ6I/AAAAAAAAAfg/F1O2zwMGHDk/s1600/chutney.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIDlpV_kQ6I/AAAAAAAAAfg/F1O2zwMGHDk/s400/chutney.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512658442342646690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sos sojowo - imbirowy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;1/2 szklanki sosu sojowego,&lt;br /&gt;1/4 szklanki ciemnego octu (lub octu ryżowego),&lt;br /&gt;2 łyżki imbiru pokrojonego w drobne paseczki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko razem wymieszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierożki trzeba jeść ostrożnie - ze środka, podobnie jak z kołdunów, może wypłynąć gorący "rosół". Odgrzewane nie są tak dobre, ale dają radę ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;_________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* Maarten J. Troost, Wydawnictwo Dolnośląskie 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-3684978270565324506?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/3684978270565324506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=3684978270565324506&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3684978270565324506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3684978270565324506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/09/tybetanskie-pierozki-momo-z-woowina.html' title='Tybetańskie pierożki Momo z wołowiną'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TIDRPf3anEI/AAAAAAAAAfY/QqWlTqntfQw/s72-c/Momo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1378410508915316408</id><published>2010-08-22T10:46:00.010+02:00</published><updated>2010-09-09T11:58:58.908+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bakłażany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Bakłażany w stylu syczuańskim</title><content type='html'>Z dedykacją dla Księcia Małżonka i Szympansa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wymiana książek z &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/"&gt;Quinoamatorką&lt;/a&gt; okazała się być bardzo inspirująca... w jednej z pożyczonych pozycji - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Seductions of rice, &lt;/span&gt;&lt;span&gt;autorstwa &lt;/span&gt; Naomi Duguid i Jeffrey'a Alforda&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, &lt;/span&gt;pary podróżników,  którą możecie bliżej poznać dzięki blogowi &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://www.hotsoursaltysweet.com/"&gt;hot sour salty sweet.com&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;lub stronie &lt;a href="http://www.immersethrough.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;immersettrough&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; - wypatrzyłam przepis na ciekawe bakłażany. Jednakże z uwagi na brak w domu pasty z prażonego sezamu (coś jak tahini, tylko chińskie :) sięgnęłam w końcu po przepis z wielokrotnie wypróbowanej &lt;a href="http://www.amazon.com/Food-China-Journey-Lovers/dp/1552856836/ref=pd_bxgy_b_text_c"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Food of China: A Journey for Food Lovers&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Proszę Państwa, bakłażany przygotowywane na parze zachwycają smakiem i aromatem. W połączeniu z sosem rozpływają się w ustach... Może nie zachwycają na zdjęciu, ale naprawdę - warto. Po stokroć warto...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/THDn54MqXGI/AAAAAAAAAfI/N2wJSFoEKl0/s1600/bak%C5%82a%C5%BCany+2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/THDn54MqXGI/AAAAAAAAAfI/N2wJSFoEKl0/s400/bak%C5%82a%C5%BCany+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508157325798169698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;500g bakłażanów - najlepiej podłużnych, chińskich, ale ja robiłam ze zwykłych,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 łyżki jasnego sosu sojowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka wina ryżowego Shaoxing,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka oleju z prażonego sezamu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki octu ryżowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 dymka, drobno posiekana,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 ząbki czosnku, drobno posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka pasty z czarnej fasoli z chilli (toban jiang)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;Bakłażany obrać ze skóry, przekroić wzdłuż na pół. Ułożyć w jednej warstwie na sitach do gotowania na parze, postawić piętrowo nad garnkiem z wrzącą wodą... Parować około 20 minut  (albo do miękkości) - jeżeli sitek jest sporo, od czasu do czasu dobrze jest je przełożyć. Po ugotowaniu ostudzić i pokroić na paski o grubości centymetra.&lt;br /&gt;Pozostałe składniki wymieszać w zamkniętym słoiczku (pełniącym rolę shakera), powstałym sosem zalać bakłażany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1378410508915316408?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1378410508915316408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1378410508915316408&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1378410508915316408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1378410508915316408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/08/bakazany-w-stylu-seczuanskiu.html' title='Bakłażany w stylu syczuańskim'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/THDn54MqXGI/AAAAAAAAAfI/N2wJSFoEKl0/s72-c/bak%C5%82a%C5%BCany+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1945794178908636970</id><published>2010-08-16T14:05:00.003+02:00</published><updated>2010-08-16T14:05:00.400+02:00</updated><title type='text'>Placuszki jagodowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysł na placuszki z jagodami zawdzięczam &lt;a href="http://waniliowachmurka.blogspot.com/2010/07/placuszki-jagodowe-z-sosem-straciatella.html"&gt;Olcik z Waniliowej chmurki&lt;/a&gt;. Tak zachwalała - że pyszne, że proste i że na lato - aż zrobiłam. I doszłam do wniosku, że choć przepis ma wady, to także  potencjał,  a w dodatku dziwnie przypomina receptury na muffinki - a więc może można pokombinować? Następnego dnia przerobiłam go "po mojemu" (choćby usuwając sodę - zbyt wyczuwalny był smak "chemii") i puściłam w świat...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGadcGCq2HI/AAAAAAAAAfA/L_OARYk0D6s/s1600/placuszki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGadcGCq2HI/AAAAAAAAAfA/L_OARYk0D6s/s400/placuszki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5505260700490717298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 ¼ szklanki mąki&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/3 szklanki cukru&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 czubata łyżka proszku do pieczenia&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ewentualnie: trochę pokruszonych migdałów, albo startych orzechów… można dodać 1-2 łyżeczki cynamonu…&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Suche składniki wymieszać w sporej misce. W drugiej misce wymieszać:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 jajko&lt;/li&gt;&lt;li&gt;od ¾ do 1 szklanki: mleka, jogurtu, maślanki (rzadszego mniej, gęstszego więcej) albo mieszanki ww.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 łyżki stopionego masła lub oleju (ostatnio zrobiłam na bazie marokańskiego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;amlou&lt;/span&gt; - mieszaniny migdałów, miodu i oleju arganowego)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Zalać mokrymi składnikami suche, wymieszać do połączenia. Dodać jagody – nawet do pół słoika.&lt;br /&gt;Na rozgrzanej, nasmarowanej olejem patelni smażyć placuszki (1 czubata łyżka masy na 1 placuszek) na małym ogniu (żeby się nie przypaliły, a usmażyły w środku) z obu stron.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1945794178908636970?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1945794178908636970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1945794178908636970&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1945794178908636970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1945794178908636970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/08/placuszki-jagodowe.html' title='Placuszki jagodowe'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGadcGCq2HI/AAAAAAAAAfA/L_OARYk0D6s/s72-c/placuszki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1847409641434172439</id><published>2010-08-14T12:00:00.001+02:00</published><updated>2011-10-02T12:10:33.262+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marokańskie'/><title type='text'>Minione podróże a upały</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;          &lt;br /&gt;Podróżować jest fajnie. Strasznie lubimy oglądać nowe miejsca, innych ludzi, poznawać nowe smaki. A później wracać pamięcią do tego, co najlepsze...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pewne popołudnie, zmęczona sprzątaniem, połączyłam w jedno "zdobycze" dwóch naszych zeszłorocznych wypadów - zaparzyłam miętową, marokańską herbatę. Na bazie pierwszorzędnej, chińskiej zielonej herbaty (import własny, z herbacianego sklepiku przy ulubionym chińskim supermarkecie) i świeżo zerwanych listków mięty. Orzeźwienie w sam raz na gorące dni.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGZqKxTqkXI/AAAAAAAAAeo/3V4yw4Pok7M/s1600/herbatka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGZqKxTqkXI/AAAAAAAAAeo/3V4yw4Pok7M/s400/herbatka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5505204327774065010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;zielona herbata,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;świeża mięta,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;prawie wrząca woda&lt;/li&gt;&lt;li&gt;cukier (opcjonalnie)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Do czajniczka wsypać herbatę (dwie łyżeczki); zalać szklanką prawie wrzącej wody, przepłukać, wylać wodę. Zalać ponownie, dodać liście mięty. Pozwolić by naciągnęła. Jeżeli będziemy herbatę lać do szklaneczek z wysoka, może uzyskamy cenioną w Maroku "piankę"... Słodzimy według uznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą to zabawne. Przez dwa tygodnie poszukiwaliśmy w Maroku jakichś pasujących nam szklanek... prostych, ale nie topornych. I kilka dni temu, w Warszawie zdobyliśmy 4 takie -  kryształowe, z przeszłością. Idealne - choć do przeszlifowania ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oprócz wody (dużych ilości wody... potwornych ilości wody)  i alkoholi, po które czasem trzeba się było przespacerować, ale cóż - Książę Małżonek ma niewątpliwy problem alkoholowy - jest namiętnym kolekcjonerem ;) - często stawiano przed nami w Maroku mniej więcej takie szklaneczki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TFae5fNeGQI/AAAAAAAAAeY/airXSGizbVk/s1600/napitki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 197px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TFae5fNeGQI/AAAAAAAAAeY/airXSGizbVk/s400/napitki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500758705347369218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszym zdjęciu od lewej - kawa nos-nos. Jak na osobę nie pijąca kawy przystało, pijałam ją w każdej możliwej kawiarni ;) i codziennie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W środku - świeżo wyciskany sok z pomarańczy... tego się nie da opisać, tego trzeba spróbować.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Po prawej znana nam już zielona, miętowa herbata...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na Djemma el-Fna spróbowaliśmy także herbaty piernikowej... znakomitej na wszelkie problemy z zatkanym nosem i zatokami - intensywny aromat korzeni pokonuje wszelkie przeszkody i  próbuje wydostać się przez uszy i czubek głowy... a przynajmniej takie odniosłam wrażenie... A wygląda tak niewinnie:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TFahlZCnruI/AAAAAAAAAeg/yp5miNfGOws/s1600/spice.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 297px; height: 306px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TFahlZCnruI/AAAAAAAAAeg/yp5miNfGOws/s400/spice.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500761658628746978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze jedna rzecz, której warto spróbować. Koktajle ze świeżych owoców, na bazie mleka lub soku pomarańczowego. Np. mleko, awokado i maliny... albo sok pomarańczowy, figi i gruszki... Najpiękniej podane, bo wielokolorowe i "warstwowe" zaserwowano nam w Casablance. Niestety wypad nie został uwieczniony, gdyż wszyscy przestrzegali przed wychodzeniem nocą w miasto z aparatem... Jeżeli jednak będąc w Maroku zobaczycie witrynę obwieszoną świeżymi owocami - wstąpcie koniecznie...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGZt49W3SRI/AAAAAAAAAe4/34VQKSYkELk/s1600/bar.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGZt49W3SRI/AAAAAAAAAe4/34VQKSYkELk/s400/bar.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5505208419817572626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1847409641434172439?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1847409641434172439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1847409641434172439&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1847409641434172439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1847409641434172439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/08/minione-podroze.html' title='Minione podróże a upały'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TGZqKxTqkXI/AAAAAAAAAeo/3V4yw4Pok7M/s72-c/herbatka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1795996821451687395</id><published>2010-07-31T10:45:00.000+02:00</published><updated>2010-07-31T10:45:00.419+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce wód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><title type='text'>Kalmary po grecku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem jak Wy, ale ja stanowczo nie przepadam za upałami w mieście. Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że w ogóle nie przepadam za upałami... Miłe 23- 25 stopni, z lekkim wiaterkiem - bardzo chętnie. Ale do przeżycia wyższych temperatur potrzebna jest mi woda. Im większa, tym lepsza. I urlop. Spędzany w kraju, gdzie dobrze karmią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TBYO_49eE0I/AAAAAAAAAdo/tW4nGvULFUw/s1600/kalmary+greckie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 362px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TBYO_49eE0I/AAAAAAAAAdo/tW4nGvULFUw/s400/kalmary+greckie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5482586087154914114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis pochodzi z książki &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Olive and the caper. Adventures in Greek Cooking&lt;/span&gt; Susanny Hoffman. Moim zdaniem kalmary wychodzą o niebo lepsze, niż z przepisu Nigelli... A jeżeli zostanie nam panierka, i dodamy do niej jajko i wodę, to możemy obtoczyć cukinię.... lub fasolkę szparagową...&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;500g kalmarów w krążkach - rozmrożonych, opłukanych i osuszonych,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 szklanki mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 szklanki posiekanej natki pietruszki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;drobno starta skórka z 2-3 cytryn,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka soli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka papryki ostrej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;olej do smażenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;cytryny do podania&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 cukinia - pokrojona w centymetrowe plastry, blanszowane przez 2-3 minuty,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;fasolka szparagowa&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 jajko&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/3 szklanki wody&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Mąkę wymieszać z pietruszką, skórką cytryny, solą i papryką w sporej misce. Obtoczyć kalmary.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W garnku o grubym dnie wlać - na głębokość 1-1,5 cm olej. Rozgrzać. Smażyć kalmary partiami, po 30 sekund z każdej strony... Usmażone przekładać na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, dla odsączenia.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do reszty panierki wbić jajko i dodać wody - do utworzenia ciasta o konsystencji śmietany. Obtaczać cukinię i fasolkę, smażyć partiami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Podawać z ćwiartkami cytryny i ulubionymi sosami.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TFPh_UI-teI/AAAAAAAAAeQ/X9CDhpcR-X8/s1600/kalamari.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TFPh_UI-teI/AAAAAAAAAeQ/X9CDhpcR-X8/s400/kalamari.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5499988047803889122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1795996821451687395?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1795996821451687395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1795996821451687395&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1795996821451687395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1795996821451687395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/07/kalmary-po-grecku.html' title='Kalmary po grecku'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TBYO_49eE0I/AAAAAAAAAdo/tW4nGvULFUw/s72-c/kalmary+greckie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-7169983471122301107</id><published>2010-07-27T18:40:00.006+02:00</published><updated>2010-12-21T21:39:17.864+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Jagody i pieprz syczuański</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pieprz syczuański nie tylko nie jest pieprzem, ale w dodatku nie  oznacza produktu z jednej, konkretnej rośliny. Przyprawa ta uzyskiwana jest poprzez wysuszenie owoców kilku - blisko ze sobą spokrewnionych -  odmian jesionu kolczastego (żółtodrzewu). Występuje w kuchniach Azji - chińskiej, japońskiej, koreańskiej, nepalskiej, tybetańskiej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tak ostry jak czarny pieprz, za to lekko cytrynowy i ... musujący, jest jedną z moich ulubionych przypraw. Podawałam już przepis na &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2008/11/jajko-na-mikko-z-pieprzem-seczuaskim.html"&gt;jajko na miękko&lt;/a&gt; z jego dodatkiem (o ile pomysł na posypanie jajka na miękko można nazwać "przepisem" ;), a także na &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2008/07/inspiracje.html"&gt;indyczą terrine&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przepis, który krążył mi po głowie od dłuższego czasu, i który wreszcie został zrealizowany.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TE8QQh27zMI/AAAAAAAAAeI/TJZBFqCoywQ/s1600/jagody.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TE8QQh27zMI/AAAAAAAAAeI/TJZBFqCoywQ/s400/jagody.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5498631546195397826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;około 1,2 - 1,4 litra czarnych jagód (dla przyjaciół z południa - borówek),&lt;br /&gt;1/3 szklanki cukru,&lt;br /&gt;4 łyżeczki podprażonego na patelni i ugniecionego w moździerzu pieprzu syczuańskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jagody i cukier wsypać do rondelka o grubym dnie. Gotować, aż puszczą sok, cukier się rozpuści i zaczną gęstnieć. Dodać pieprz. Pogotować do uzyskania żądanej konsystencji (pamiętając, że całość po ostudzeniu zgęstnieje) i gorące przekładać do wyparzonych w piekarniku, w 100 stopniach Celsjusza, słoików.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo niecodzienny smak... ja przepadłam...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://waniliowachmurka.blogspot.com/2010/05/jagodowo-nam-2-zaproszenie.html"&gt;&lt;img alt="Jagodowo nam II" src="http://1.bp.blogspot.com/_z6f1SewYyBY/TAFhxkmTJqI/AAAAAAAAAyU/buADm9JwF7Q/s320/Jagodowo+Nam+II.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-7169983471122301107?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/7169983471122301107/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=7169983471122301107&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7169983471122301107'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7169983471122301107'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/07/jagody-i-pieprz-seczuanski.html' title='Jagody i pieprz syczuański'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TE8QQh27zMI/AAAAAAAAAeI/TJZBFqCoywQ/s72-c/jagody.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8489830732939484684</id><published>2010-07-18T13:00:00.002+02:00</published><updated>2011-07-29T14:41:06.255+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naleśniki'/><title type='text'>Krokiety z kaszą gryczaną i kurkami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pewną letnią, pracującą sobotę, popołudniu, zmęczona rozgrzanym upałem Szczecinem, wybrałam się na obiad do Lasku Arkońskiego. I tam, zupełnie przypadkiem, dokonałam odkrycia które pozwoliło mi na rozwiązanie problemu "nieregularnego" farszu z kurek. Otóż do kurek i ciasta znakomicie pasuje kasza gryczana...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TEBN4qGBz7I/AAAAAAAAAeA/X_litjG_Mvw/s1600/nalesniki+z+kurkami.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 282px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TEBN4qGBz7I/AAAAAAAAAeA/X_litjG_Mvw/s400/nalesniki+z+kurkami.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494477181159591858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tym razem nie miałam już siły na zagniatanie pierogów... usmażyłam więc naleśniki (udało mi się przy tym, u Hanny Szymanderskiej*, znaleźć bardzo skuteczny przepis na najzwyklejsze - choć puchate).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 3/4 szklanki mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka mleka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka oleju,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W misce wymieszać mąkę z solą. W drugim naczyniu - mleko, olej, wodę i jajka. Wszystko razem dokładnie rozbić trzepaczką, żeby nie było grudek. Odstawić do lodówki na przynajmniej 30 minut. Smażyć na rozgrzanej patelni - z pierwszej strony, dopóki nie zaczną same odstawać od patelni, z drugiej dosłownie kilka sekund.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Farsz:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;kasza gryczana ugotowana na sypko,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;podsmażone z tymiankiem i drobno posiekaną cebulką kurki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pęczek koperku&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Farsz układać na bledszej stronie naleśników... Odsmażyć na patelni, podawać z kwaśną śmietaną. Na zdjęciu jak najbardziej jadalne przybranie z kwiatów mięty - chwila nieuwagi i zakwitła :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________&lt;br /&gt;*&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Naleśniki, pierogi, krokiety;&lt;/span&gt; Hanna Szymanderska, Prószyński i S-ka, Biblioteczka Poradnika Domowego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8489830732939484684?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8489830732939484684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8489830732939484684&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8489830732939484684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8489830732939484684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/07/krokiety-z-kasza-gryczana-i-kurkami.html' title='Krokiety z kaszą gryczaną i kurkami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TEBN4qGBz7I/AAAAAAAAAeA/X_litjG_Mvw/s72-c/nalesniki+z+kurkami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2855389183569279833</id><published>2010-07-16T08:00:00.005+02:00</published><updated>2011-07-29T14:41:06.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierogi'/><title type='text'>Pierogi z kurkami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Są takie dni, a w zasadzie wieczory, kiedy umysł potrzebuje resetu. Ostatnio okazało się, że całkiem nieźle działa połączenie lepienia pierogów ze "Szklaną pułapką" oglądaną w telewizji.  A że, z uwagi na dość regularne dostawy kurek szukałam pomysłu na ich wykorzystanie... poniżej odsłona pierwsza projektu "farsz"...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TEAe1bFhXrI/AAAAAAAAAd4/kq6qfvz8jk0/s1600/pierogi+z+kurkami.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TEAe1bFhXrI/AAAAAAAAAd4/kq6qfvz8jk0/s400/pierogi+z+kurkami.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494425448544820914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;pół kilo mąki,&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;szklanka wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Składniki zagnieść, wyrobić; pozwolić ciastu odpocząć - jakieś 30 minut pod przykryciem, żeby nie obeschło. Łatwo się wyrabia, wałkuje i skleja, a po ugotowaniu przypomina w smaku trochę ravioli...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Farsz:&lt;br /&gt;kurki obsmażone z drobno posiekanym porem, pokrojone na kawałki&lt;br /&gt;ser żółty starty na drobnej tarce;&lt;br /&gt;jakieś świeże zioła - natka, kolendra, tymianek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podałam posypane kolendrą i polane sosem śmietanowo-czosnkowym (z pieczonego czosnku).&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sera musi powinno być sporo, inaczej tak jak u mnie, z racji kształtu kurek, pierogi nie będą równomiernie wypełnione.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2855389183569279833?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2855389183569279833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2855389183569279833&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2855389183569279833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2855389183569279833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/07/pierogi-z-kurkami.html' title='Pierogi z kurkami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TEAe1bFhXrI/AAAAAAAAAd4/kq6qfvz8jk0/s72-c/pierogi+z+kurkami.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2115727512872900641</id><published>2010-07-11T13:19:00.007+02:00</published><updated>2010-07-11T22:16:30.114+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kaczka'/><title type='text'>Kaczka z czereśniami i miętą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Gdy w drugiej połowie czerwca wpadłam na pomysł połączenia czereśni z miętą, nie wiedziałam jeszcze, że ta kombinacja to nowa czerń sezonu lato 2010. Dwa tygodnie później, w lipowym numerze miesięcznika Kuchnia zachwalał je Jamie Oliver. Przepis na czereśniowo- miętową kaczkę można znaleźć  w Zielniku Sophie Grigson...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Mój sos jest tak prosty, że nie wiem czy w ogóle zasługuje na miano sosu. Ale prostota nie przeszkadza mu w byciu uniwersalnym - możecie polać nim Pavlovą, zapakować go w naleśniki, lub zaserwować z kaczką...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TDmvi_ESvrI/AAAAAAAAAdw/XTsEvR54LZk/s1600/kaczka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 382px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TDmvi_ESvrI/AAAAAAAAAdw/XTsEvR54LZk/s400/kaczka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5492614236134882994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piersi kaczki - ze skórą - umyć. Skórę ponacinać po skosie, w karo. Oprószyć solą (tylko od strony skóry) i pieprzem (z obu stron). Na rozgrzanej patelni, bez tłuszczu, położyć mięso skóra w dół. Smażyć około 10 minut, przewrócić i smażyć 5 minut. Odłożyć pod przykryciem, żeby nie wystygła. Na patelni, na tłuszczu podsmażyć pokrojone w kawałki, lekko podgotowane ziemniaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydrylować kilogram ciemnych czereśni, przekroić na pół. Pokroić w paseczki sporą garść listków mięty.W rondelku o grubym dnie rozgrzać łyżkę miodu. Dodać czereśnie i połowę mięty. Krótko poddusić, tak by czereśnie puściły trochę soku, ale nie zmiękły za bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaczkę pokroić w ukośne plastry. Na talerzu polać sosem, posypać resztą mięty.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2115727512872900641?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2115727512872900641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2115727512872900641&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2115727512872900641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2115727512872900641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/07/kaczka-z-czeresniami-i-mieta.html' title='Kaczka z czereśniami i miętą'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TDmvi_ESvrI/AAAAAAAAAdw/XTsEvR54LZk/s72-c/kaczka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8661063777182638860</id><published>2010-07-02T18:00:00.007+02:00</published><updated>2010-07-05T15:18:08.173+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PPR'/><title type='text'>Polskie Piwa zwłaszcza Regionalne i niekoniecznie powszechnie dostępne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;     &lt;br /&gt;Dziś zrobiliśmy sobie z Księciem Małżonkiem małą degustację, w zasadzie degustacyjkę, piw ciemnych. Z małego sklepiku z napojami, znajdującego się niecały przystanek od domu, KM dumny i blady przyniósł 5 butelek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popijaliśmy sobie piwa, a na małym stoliku, obok butelek i mojego kufelka (poj. 0,2 l, Królewskie 2003) leżał lipcowy numer miesięcznika Kuchnia, otwarty na  "Ocenie subiektywnej"*, opisującej - po raz drugi - polskie piwa, i po raz pierwszy sklepik na ul. Pejzażowej w Warszawie, gdzie "...jest do dyspozycji klienta 250 etykiet - w 90% od polskich producentów..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Coś pięknego. 225 polskich piw - rozmarzył się Książę Małżonek. I nagle oko mu błysnęło, nozdrza się rozdęły, nad głową wyskoczyła żaróweczka... - A może byśmy tak zdegustowali wszystkie? Tylko trzeba by odklejać etykiety, albo robić zdjęcia, żeby nam się nie pomyliło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, proszę Państwa, narodził się, nienazwany wtedy Projekt Polskie Piwa zwłaszcza Regionalne, a tym bardziej Trudno Dostępne - w skrócie PPR.&lt;br /&gt;Którego wynikami chętnie się z Wami będę dzielić. Bo skoro chcemy degustować, i chcemy pamiętać co, kiedy piliśmy, a w dodatku jak nam smakowało... Czyż jest coś, co do takiego pomysłu pasuje lepiej niż Orzeszki? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* Książę Małżonek nie tylko lubi jeść, i pić, ale lubi też o piciu i jedzeniu rozmawiać i czytać; napiszę Wam kiedyś o jego kolekcji miniaturek...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8661063777182638860?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8661063777182638860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8661063777182638860&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8661063777182638860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8661063777182638860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/07/polskie-piwa-regionalne.html' title='Polskie Piwa zwłaszcza Regionalne i niekoniecznie powszechnie dostępne'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4869228659604685405</id><published>2010-06-06T17:23:00.009+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.898+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szparagi'/><title type='text'>Coś się kończy, coś się zaczyna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;         &lt;br /&gt;Przodek Księcia Małżonka (którego ludzie zapewne nazwaliby zgodnie z prawdą, ale chyba mniej sympatycznie, moim Świekrem) wie co tygryski - a w tym przypadku Pinosy - lubią najbardziej. Na pierwsze wieści, roznoszące się po okolicy lotem gołębia pocztowego, wsiadł na rower i pojechał na objazd Bardzo Tajnych Miejsc (z których, w ramach wyjątkowego wyróżnienia, dane mi było poznać kilka).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Łzy za odchodzącymi szparagami obeschły mi natychmiast. Panie, Panowie - można ogłosić otwarcie sezonu grzybowego 2010...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TAu-iEU4yJI/AAAAAAAAAdY/F2WLs9pD9qU/s1600/cos.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 299px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TAu-iEU4yJI/AAAAAAAAAdY/F2WLs9pD9qU/s400/cos.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479682864112519314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do przygotowania bardzo prostego obiadu potrzebne nam będą:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;pęczek zielonych szparagów,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pierś z kurczaka - zamarynowana w mieszance octu winnego, musztardy i miodu,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść kurek,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mieszane świeże zioła (tymianek cytrynowy, tajska bazylia, kocanka włoska),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżki jogurtu (lekkiej śmietany),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka octu balsamicznego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka słodkiego sosu sojowego&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Pierś z kurczaka i szparagi grillujemy (lub smażymy).&lt;br /&gt;Na patelni podsmażamy na odrobinie oliwy kurki - oprószone pieprzem i solą, wymieszane z posiekanymi ziołami - aż puszczą wodę, zmiękną i odparują.&lt;br /&gt;Jogurt (śmietanę) mieszamy z octem i sosem sojowym. Dodajemy posiekaną bazylię i kocankę włoską (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;helichrysum italicum&lt;/span&gt;, nieśmiertelnik włoski, zioło zwane także w krajach anglosaskich curry plant).&lt;br /&gt;Na szparagach układamy pokrojoną pierś z kurczaka, posypujemy kurkami i polewamy sosem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiedzie oddajemy się poszukiwaniom kolejnych przepisów na kurki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4869228659604685405?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4869228659604685405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4869228659604685405&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4869228659604685405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4869228659604685405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/06/cos-sie-konczy-cos-sie-zaczyna.html' title='Coś się kończy, coś się zaczyna'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TAu-iEU4yJI/AAAAAAAAAdY/F2WLs9pD9qU/s72-c/cos.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1093870873969173979</id><published>2010-05-31T18:25:00.005+02:00</published><updated>2010-05-31T19:06:32.944+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buraki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Tarta botwinkowa Pinos ;) z młodą kapustą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;           &lt;br /&gt;Jest to chyba jedyna potrawa, którą w Internecie można napotkać z moim pseudonimem jako częścią jej nazwy... I jest to dla mnie od paru lat powód do nieustającej radości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepis narodził się prawie pięć lat temu z ojca przypadku i matki ubogo zaopatrzonej lodówki. Wybieraliśmy się wtedy z księciem małżonkiem na zbiorową imprezę, a tarta stanowiła nowo odkryty szczyt moich możliwości kulinarnych.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,26226694,26290575.html"&gt;W oryginalnym brzmieniu&lt;/a&gt; można go znaleźć na forum Galeria Potraw, podobnie jak liczne &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,79549044,81149911.html"&gt;wariacje na temat&lt;/a&gt;. Przepiękna &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/botwinka-i-szpinak-czyli.html"&gt;wyszła&lt;/a&gt; Anoushce...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie tym razem, z racji chwilowych braków zaopatrzeniowych (szpinak świeży wyszedł, a używanie mrożonego mi się jakoś nie uśmiechało),  wariacja z młodą kapustą. Jak dla mnie - pyszna, choć Książę Małżonek trochę marudził, że nie poprawia się ideału :)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TAPmjWoUMUI/AAAAAAAAAdQ/piiAvCNqQdo/s1600/botwinkowa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 187px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TAPmjWoUMUI/AAAAAAAAAdQ/piiAvCNqQdo/s400/botwinkowa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477475066857140546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciasto - według przepisu z małej książeczki Konemanna "Tarty i inne wypieki"*&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;100g masła o temperaturze pokojowej&lt;/li&gt;&lt;li&gt;200g mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 jajko,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szczypta soli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 łyżeczki wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki mielonych migdałów&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło należy rozetrzeć z mąką, migdałami i solą, dodać jajko rozrobione z wodą. Szybko zagnieść ciasto - najlepiej nożem, jeszcze szybciej rękoma uformować kulę. Schłodzić w lodówce przez minimum 30 minut. Do nie dawna jeszcze dzieliłam to ciasto na  dwie części, ale tym razem nie miałam sił na pieczenie dwóch tart. Ciasto rozwałkować, wyłożyć nim nasmarowaną masłem formę. Ponakłuwać widelcem i ponownie schłodzić. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni jakieś 20 minut.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Masa:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;pęczek botwiny z kilkoma buraczkami,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3/4 niedużej główki młodej kapusty - cienko poszatkowanej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 ząbki czosnku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 łyżki śmietany 12%,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;15 dag żółtego sera,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 jajko;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na maśle (oliwie, oleju) podsmażyć drobno pokrojone buraczki. Gdy zmiękną, dodać poszatkowane liście botwiny i kapustę, oraz pokrojony drobno czosnek.&lt;br /&gt;Tym razem przyprawiłam chińską przyprawą 13 aromatów (chyba nigdy nie dowiem się, co to za aromaty, bo wersja angielskojęzyczna wymienia tylko 7 z nich). Jeżeli akurat nie mamy jej pod ręką, to można na suchej patelni uprażyć kumin (łyżeczkę) i suszoną papryczkę chilli. Utłuc w moździerzu. Warzywa doprawić solą i pieprzem, wsypać kumin z chilli. Smażyć aż całość zmięknie. Gdy lekko przestygnie, dodać śmietanę, jajko i drobno starty żółty ser. Wymieszać.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyłożyć na upieczony spód.  Zapiekać do uzyskania rumieńca.&lt;br /&gt;Dobra i na ciepło, i na zimno...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;_______&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* słynna seria Le Cordon Bleu ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1093870873969173979?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1093870873969173979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1093870873969173979&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1093870873969173979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1093870873969173979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/05/tarta-botwinkowa.html' title='Tarta botwinkowa Pinos ;) z młodą kapustą'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/TAPmjWoUMUI/AAAAAAAAAdQ/piiAvCNqQdo/s72-c/botwinkowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8900627354728232074</id><published>2010-05-27T15:58:00.006+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.899+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Krem z cukinii</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;      &lt;br /&gt;Gęsta, aromatyczna zupa cukiniowa z dodatkiem suszonych pomidorów i wyraźną nutą tymianku "chodziła" za mną, od kiedy spróbowałam jej w Absyncie. I dziś, w przerwie miedzy jedną ustawą a drugą, zdałam się na pamięć kubeczków smakowych. I trzeba skubaniutkim przyznać, że mają ją bardzo dobrą ...&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_597EdI-bI/AAAAAAAAAdI/0jB4AarirGs/s1600/krem+z+cukinii.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_597EdI-bI/AAAAAAAAAdI/0jB4AarirGs/s400/krem+z+cukinii.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475952650690820530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;3-4 łyżki oliwy,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3/4 kg małych cukinii (Książę Małżonek kupił bardzo sypmatyczne w Lidlu), pokrojonych ze skórką na spore kawałki,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 średnia cebula - z grubsza w plasterki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 ząbki czosnku - na plasterki ;)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1,5l wywaru - może być wołowy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;świeże zioła: kilka gałązek majeranku (musiałam uszczknąć bo poszedł w długość), tymianku cytrynowego, bazylii (miała zamiar zakwitnąć), jedna gałązka rozmarynu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;suszone pomidory (w oliwie) do dekoracji;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;W sporym garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę. Wsypać cukinie, obsmażyć na lekko złoto. Dodać cebulę, a gdy zacznie robić się szklista - czosnek i połowę ziół. Chwilę smażyć (cebula może się zarumienić). Zalać wywarem, zagotować i gotować jakieś 10-15 minut. Pod koniec wrzucić resztę ziół. Zmiksować.&lt;br /&gt;Pomidory (1 na porcję) posiekać. Przelać zupę do misek, udekorować pomidorami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprzyja nauce ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8900627354728232074?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8900627354728232074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8900627354728232074&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8900627354728232074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8900627354728232074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/05/krem-z-cukinii.html' title='Krem z cukinii'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_597EdI-bI/AAAAAAAAAdI/0jB4AarirGs/s72-c/krem+z+cukinii.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1286758766812918445</id><published>2010-05-20T21:00:00.001+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.900+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szparagi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Zupa szparagowo - migdałowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    &lt;br /&gt;Od dwóch tygodni jadamy szparagi co drugi dzień. Jako samodzielny posiłek, jako dodatek... Najczęściej zielone, upieczone i polane oliwą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Któregoś dnia przyszłam z pracy zupełnie wykończona. I z całego tego wykończenia zrobiłam dwudaniowy obiad (co się u nas w zasadzie nigdy nie zdarza...) Gwoździem programu była zupa z białych szparagów (na wywarze z końcówek zielonych).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_WPcGCTZPI/AAAAAAAAAcI/DccSyanGA-Q/s1600/szparagowa.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 329px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_WPcGCTZPI/AAAAAAAAAcI/DccSyanGA-Q/s400/szparagowa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473438634958087410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;pęczek białych szparagów - obranych i z odłamanymi końcówkami,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 ząbki czosnku (nieduże),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;0,5 litra bulionu - warzywnego lub z kurczaka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;litr wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki masła (lub oliwy),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100g mielonych migdałów (najlepiej zmielić blanszowane, zupa nie straci koloru),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól i pieprz do smaku&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Białe szparagi, z odłamanymi uprzednio końcówkami, obieramy (po umyciu oczywiście, chyba że jesteśmy amatorami piasku w zębach). Obierki, końcówki białych i ewentualnie końcówki z zielonych (jeżeli akurat robimy coś z większej ilości szparagów) wrzucamy do garnka, zalewamy wodą, słodzimy i gotujemy. Jakieś 20-30 minut. Przecedzamy przez sitko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zachowując wywar&lt;/span&gt;. Obrane szparagi kroimy na 2-3 centymetrowe kawałki. Główki odkładamy na bok. W garnku o grubym dnie (i pojemności przynajmniej 2 litry) na maśle (oliwie) podsmażamy kawałki szparagów (bez główek) jakieś 5 minut. Pod koniec dodajemy pokrojone w plasterki ząbki czosnku i zmielone migdały. Zalewamy bulionem i wywarem ze szparagów, gotujemy około 15 minut, mieszając bo migdały lubią przywrzeć. Miksujemy, dodajemy główki i gotujemy jeszcze 5 minut.&lt;br /&gt;Jak dla mnie - pierwsze udane wykorzystanie białych szparagów :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://rogalik.blox.pl/2010/04/Zapraszam-do-nowej-zabawy.html"&gt;&lt;img alt="Sezon na szparagi" src="http://rogalik.blox.pl/resource/baner_szparagi_kopia.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1286758766812918445?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1286758766812918445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1286758766812918445&amp;isPopup=true' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1286758766812918445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1286758766812918445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/05/zupa-szparagowo-migdaowa.html' title='Zupa szparagowo - migdałowa'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_WPcGCTZPI/AAAAAAAAAcI/DccSyanGA-Q/s72-c/szparagowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1563457026779914933</id><published>2010-05-10T13:43:00.006+02:00</published><updated>2010-05-22T10:28:01.805+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><title type='text'>Podsumowanie akcji warszawskiej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;                    &lt;br /&gt;Nie ukrywam, że tkwi we mnie pewien niedosyt. A także rozbudziła się ciekawość. Bo z literatury wyłania się obraz imponujących warszawskich stołów, zastawionych ciastami. Oraz potrawami z wiślanego łososia, minogów, pieczonych miąs... A jak przychodzi co do czego, to w zasadzie... wuzetka, śledzie po warszawsku, schab po warszawsku... pyzy i flaki z pulpetamy...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Muszę się jeszcze wiele dowiedzieć o kulinarnej przeszłości mojego miasta...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kaczucha&lt;/span&gt; z bloga &lt;a href="http://pyszniejest.blogspot.com/"&gt;Słodkie rozmyślania&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://pyszniejest.blogspot.com/2010/03/wuzetka-w-z.html"&gt;Wuzetka (W-Z)&lt;/a&gt;,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://pyszniejest.blogspot.com/2010/04/zygmuntowka.html"&gt;Zygmuntówka,&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Konsti&lt;/span&gt; z bloga &lt;a href="http://apparecchiamo.blogspot.com/"&gt;Apparecchiamo&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://apparecchiamo.blogspot.com/2010/04/zrazy-z-kaszy-gryczanej-z-grzybami-po.html"&gt;Zrazy z kaszy gryczanej z grzybami po warszawsku,&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://apparecchiamo.blogspot.com/2010/04/kurze-watrobki-w-sosie-musztardowym.html"&gt;Kurze wątróbki w sosie musztardowym zapiekane w bułce,&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Viridainka&lt;/span&gt; z &lt;a href="http://cioccolatogatto.blox.pl/html"&gt;Cioccolato Gatto&lt;/a&gt; także zaszalała &lt;a href="http://cioccolatogatto.blox.pl/2010/04/Zygmuntowka-ciastko-warszawskie.html"&gt;Zygmuntówką&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;a href="http://grumko.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kuchni Ireny i Andrzeja&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; powstały &lt;a href="http://grumko.blox.pl/2010/04/1351-Roladki-warszawskie.html"&gt;Roladki warszawskie&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Krokodyl&lt;/span&gt; na blogu &lt;a href="http://pomarancza.blox.pl/html"&gt;Pomarańcza i imbir&lt;/a&gt; zaprezentował &lt;a href="http://pomarancza.blox.pl/2010/04/Wolowina-w-sosie-szczypiorkowym-lub-koperkowym.html"&gt;wołowinę... w sosie szczypiorkowym lub koperkowym lub chrzanowym a może musztardowym&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie zaś - &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2010/04/schab-po-warszawsku.html"&gt;Schab po warszawsku&lt;/a&gt; i przykładowe &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2010/05/impreza-urodzinowa-miasta-stoecznego.html"&gt;Przyjęcie na warszawską nutę&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za udział dziękuję :) O kolejnych wytropionych potrawach warszawskich postaram się informować na bieżąco...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_UzhXZakbI/AAAAAAAAAcA/7aJqi959Q7Y/s1600/syrenka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 182px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_UzhXZakbI/AAAAAAAAAcA/7aJqi959Q7Y/s320/syrenka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473337570448019890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1563457026779914933?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1563457026779914933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1563457026779914933&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1563457026779914933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1563457026779914933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/05/podsuowanie-akcji-warszawskiej.html' title='Podsumowanie akcji warszawskiej'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_UzhXZakbI/AAAAAAAAAcA/7aJqi959Q7Y/s72-c/syrenka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8939971744391395351</id><published>2010-05-03T20:46:00.010+02:00</published><updated>2010-05-22T10:24:31.592+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='schab'/><title type='text'>Impreza urodzinowa miasta stołecznego</title><content type='html'>odbyła się w końcu 30 kwietnia. Goście stawili się w komplecie, z wałówką i apetytem włącznie. Gwiazdy wieczoru to, rdzennie warszawskie:&lt;br /&gt;- ozorki w sosie chrzanowym (made by Szympansica),&lt;br /&gt;- najlepszy gefisz pod słońcem (czyli prawdziwa gefilte fish)&lt;br /&gt;- schab po warszawsku (receptura udoskonalona),&lt;br /&gt;- wieprzowina w galarecie&lt;br /&gt;- zupa pomidorowa&lt;br /&gt;- wuzetki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;oraz nieortodoksyjny, ale pyszny chleb cynamonowo-orzechowo-owsiany (i jedna Szympansica wie, co tam jeszcze było) a także, wyjątkowo pasująca do galaret, "sałatka" z sera żółtego, czosnku i majonezu. Na sałatkę warszawską, znalezioną w książce Hanny Szymanderskiej*, a składającą się - między innymi - z mielonki wieprzowej i warzyw z majonezem, jakoś się nie odważyłam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_UaqU6EnSI/AAAAAAAAAb4/YOtYkqQB8d0/s1600/warszawskie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 281px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_UaqU6EnSI/AAAAAAAAAb4/YOtYkqQB8d0/s400/warszawskie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5473310236607814946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;W planach były jeszcze bułki z pieczarkami (znane bywalcom warszawskiej Starówki), ale z uwagi na obfitość jedzenia wyleciały na dzień następny...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień przed imprezą zamarynowałam schab do pieczenia. Ostatnio pochłaniam pasjami książki o ucieczce przed cywilizacją na wsie toskańskie i prowansalskie. I w jednej z nich, bodajże była to "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pod słońcem Toskanii&lt;/span&gt;" ale głowy uciąć sobie nie dam, znalazłam informacje o dodawaniu do pieczeni wieprzowej - i wieprzowiny ogólnie - szałwii. Hmmm... a może to był jednak "R&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ok w Prowansji&lt;/span&gt;"?... Nieważne. W każdym bądź razie oderwałam od mojego krzaczka szałwii solidną garść, i zmiksowałam z oliwą, solą i kilkoma ząbkami czosnku na pastę. Pastą natarłam ładny, oczyszczony z błon kawałek schabu środkowego i pozwoliłam mu się aromatyzować przez noc. Upiekłam (bez obsmażania na patelni, bo zapomniałam, ale za to w rękawie do pieczenia) w nagrzanym piekarniku. Nie rumieniłam. I umarłam gdy spróbowałam :D Było pyszne... O farszu &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2010/04/schab-po-warszawsku.html"&gt;już Wam pisałam&lt;/a&gt;, więc nie będę się powtarzać :)&lt;br /&gt;Drugą czynnością w dniu imprezy było przygotowanie wywaru - na zupę pomidorową i galaretki. Kawałki mięsa indyczego (skrzydło) wołowego (rostbef) i wieprzowego (polędwiczki, użyte następnie w galarecie) gotowałam z podwójną porcją włoszczyzny, kilkoma zielami angielskimi, listkami laurowymi i solą.&lt;br /&gt;W nasmarowanych olejem foremkach do muffinów ułożyłam kawałki ugotowanej polędwiczki wieprzowej. Dodałam plastry jajka na twardo, ugotowanej marchewki, marynowanych pieczarek, malutkich kolb kukurydzy...&lt;br /&gt;Na półmisku ułożyłam plastry faszerowanego schabu i ozdobiłam tymi samymi składnikami, co powyżej...&lt;br /&gt;W mniej więcej litrze wywaru rozrobiłam stosowną ilość żelatyny. Przestudziłam. I zalałam - najpierw formę do muffinów, a potem plastry schabu. I zaczęłam trzymać kciuki, bo na ścięcie się w lodówce dałam mojej galarecie 2 godziny... Udało się. Prawie - co widać po galaretkach ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Goście przyszli z własnym wiktem. Kajkowska przyniosła rewelacyjną rybę faszerowaną (straszliwie pracochłonna rzecz, i dlatego tak ciężko ją namówić). Szympansica, jak już pisałam, chleb i ozorki w sosie chrzanowym (no jak nie lubię ozorków, tak te były grzechu warte...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia zaś (oprócz dojadania resztek) mieliśmy bułki z pieczarkami. Pokrojone pieczarki, obficie doprawione pieprzem i mniej obficie - solą - smaży się na patelni z półplasterkami cebuli, aż cała masa zgęstnieje, cebula zacznie się karmelizować. Nadziewa się tym bułki. Prosty, a smaczny fastfood. I w dodatku wspomnienie czasów młodości szkolnej, kiedy to Książę Małżonek, jeszcze w charakterze epuzera, ogonkował do okienka na rogu Nowomiejskiej i Wąskiego Dunaju...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://piniowe.blogspot.com/2010/03/kuchnia-warszawska-czyli.html"&gt;&lt;img alt="Kuchnia warszawska" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6pl7qf7X2I/AAAAAAAAAbQ/s33JffBlt0g/s400/syrenka.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;__________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:78%;" &gt;* Kuchnia polska potrawy regionalne, Świat Książki, Warszawa 2004&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8939971744391395351?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8939971744391395351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8939971744391395351&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8939971744391395351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8939971744391395351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/05/impreza-urodzinowa-miasta-stoecznego.html' title='Impreza urodzinowa miasta stołecznego'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S_UaqU6EnSI/AAAAAAAAAb4/YOtYkqQB8d0/s72-c/warszawskie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1426855059859127058</id><published>2010-04-25T21:23:00.008+02:00</published><updated>2010-09-03T17:22:42.741+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><title type='text'>Kurczak cytrynowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;         &lt;br /&gt;Knajpka syczuańska mieściła się niedaleko domu (względnie niedaleko, w Pekinie odległości są dość imponujące) a w dodatku "wbrew korkom". Nawet wtedy, gdy pewien Dyrektor miał problemy z terminowym powrotem do domu, była szansa, że zdążymy dotrzeć do niej przed godziną 21 (w Pekinie większość restauracji zamyka się o 22, więc 21 to naprawdę ostatni dzwonek...).&lt;br /&gt;Obok "odwróconej ryby" i wołowiny po syczuańsku, zawsze zamawialiśmy kurczaka w sosie cytrynowym. Chrupiące mięso i jędrne kawałki jabłek w delikatnym, jedwabistym sosie znakomicie łagodziły przepalone podniebienia. Według &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Food of China - a Journey for Food Lovers&lt;/span&gt; danie to pochodzi z kuchni kantońskiej, ale kto by się przejmował...&lt;br /&gt;Podobno zamiast piersi kurczaka można spróbować skrzydełek, a nawet kaczki...&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9ScOooGnrI/AAAAAAAAAbo/RkL2Ebhn-W8/s1600/kurczak.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9ScOooGnrI/AAAAAAAAAbo/RkL2Ebhn-W8/s400/kurczak.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464164023144980146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;500g filetów z piersi kurczaka (bez skóry),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka jasnego sosu sojowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka wina ryżowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 drobno posiekane dymki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka drobno posiekanego imbiru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ząbek czosnku - no nie zgadniecie... drobno posiekany,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 jajko, lekko ubite,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;skrobia kukurydziana,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;olej do głębokiego smażenia&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sos:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;sok z 1 cytryny,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki soli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki oleju sezamowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 łyżki wywaru z kurczaka (lub wody),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki skrobi kukurydzianej&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurczaka pokroić w mniejsze kawałki (paseczki). W misce wymieszać sos sojowy, wino ryżowe, dymkę, czosnek, imbir i kurczaka.  Przykryć i marynować kilka godzin lub przez noc (w lodówce oczywiście).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do kurczaka wlać jajko. Wymieszać. Otoczyć kawałki kurczaka w skrobi (np wsypując kurczaka do torebki ze skrobią, zawiązując i potrząsając).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Garnek o grubym dnie wypełnić olejem 0 przynajmniej na wysokość 2-3 centymetrów. Rozgrzać. Smażyć kurczaka partiami, mieszając, przez 3-4 minuty, do zezłocenia. Odsączać i pozwolić przestygnąć. Ponownie rozgrzać olej i przesmażyć kurczaka po raz drugi, do chrupkości.&lt;br /&gt;Połączyć składniki sosu, podgrzać w woku aż zgęstnieje. Dodać kurczaka, delikatnie wymieszać tak by cały się obtoczył. Podawać póki chrupiący, z ryżem i posypane kolendrą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym razem dodam do sosu jabłko pokrojone w kostkę... I pomidorka. Na zdjęciu niżej, chiński oryginał z pożegnalnej kolacji:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9SegmymBgI/AAAAAAAAAbw/nmNa-9-ZUO0/s1600/chin+kur.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9SegmymBgI/AAAAAAAAAbw/nmNa-9-ZUO0/s400/chin+kur.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464166530913011202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/"&gt;&lt;img alt="Kuchnia chińska" src="http://3.bp.blogspot.com/_6zkrqrnWC_0/S8wWh-2p9wI/AAAAAAAADc0/206g1_fZ5RI/s200/chin3m.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1426855059859127058?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1426855059859127058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1426855059859127058&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1426855059859127058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1426855059859127058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/04/kurczak-cytrynowy.html' title='Kurczak cytrynowy'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9ScOooGnrI/AAAAAAAAAbo/RkL2Ebhn-W8/s72-c/kurczak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4165033434708121394</id><published>2010-04-23T18:16:00.003+02:00</published><updated>2010-05-22T10:24:31.593+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='schab'/><title type='text'>Schab po warszawsku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;       &lt;br /&gt;Ta potrawa znakomicie nadawałaby się na wielkanocny stół. Pieczone mięso i pyszny jajeczny farsz, które - jeżeli ktoś lubi - dla pełni szczęścia można zalać galaretą... Warto, zwłaszcza w towarzystwie czegoś do picia...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9RrcZVKBNI/AAAAAAAAAbg/3uAx4iVfieY/s1600/schab.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9RrcZVKBNI/AAAAAAAAAbg/3uAx4iVfieY/s400/schab.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464110383487386834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przepis poniższy stworzony został w oparciu o informacje znalezione w Internecie ( i własne doświadczenie z pieczeniem schabu...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 kg schabu (waga przed pieczeniem), oczyszczonego z błon,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;suszony majeranek - sporo, ok 3 łyżek,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4-5 ząbków czosnku,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;olej&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżki ostrego chrzanu,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka majonezu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;drobno posiekany koperek,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czosnek wycisnąć przez praskę. W moździerzu utrzeć czosnek, sól, pieprz (z odrobiną oleju). Dodać majeranek. Pastą natrzeć schab, zostawić na kilka godzin (lub na noc).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapakować do rękawa do pieczenia, polać 2 łyżkami oleju, zawiązać. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni jakąś godzinę. Na 10 minut przed końcem dobrze jest rozciąć rękaw - schab się zrumieni...&lt;br /&gt;Ostudzić. Pokroić na plastry grubości 1,5 cm. Każdy plaster naciąć, tak by postała kieszeń.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ugotowane na twardo jajka drobno posiekać, wymieszać z chrzanem, majonezem, koperkiem. Doprawić solą i pieprzem. masa musi być mocna w smaku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Kieszonki wypełnić farszem, ułożyć na półmisku.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://piniowe.blogspot.com/2010/03/kuchnia-warszawska-czyli.html"&gt;&lt;img alt="Kuchnia warszawska" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6pl7qf7X2I/AAAAAAAAAbQ/s33JffBlt0g/s400/syrenka.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4165033434708121394?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4165033434708121394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4165033434708121394&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4165033434708121394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4165033434708121394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/04/schab-po-warszawsku.html' title='Schab po warszawsku'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9RrcZVKBNI/AAAAAAAAAbg/3uAx4iVfieY/s72-c/schab.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-891760166375268841</id><published>2010-04-21T17:55:00.008+02:00</published><updated>2010-09-03T17:22:42.743+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='krewetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><title type='text'>Ryż smażony</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9Rn1er5I0I/AAAAAAAAAbY/7EWojozKhNc/s1600/ry%C5%BC+sma%C5%BCony.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Według książki The Food of China - a Journey for Food Lovers, przepis ten pochodzi z prowincji Yangzhou, czyli - bardziej swojsko - Jiangsu. Rezultatem jest dość znana, smaczna, choć nieco zbyt sucha potrawa, którą chciałabym Wam przybliżyć w ramach organizowanego przez &lt;a href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/"&gt;Pelę&lt;/a&gt; tygodnia kuchni chińskiej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9Rn1er5I0I/AAAAAAAAAbY/7EWojozKhNc/s1600/ry%C5%BC+sma%C5%BCony.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9Rn1er5I0I/AAAAAAAAAbY/7EWojozKhNc/s400/ry%C5%BC+sma%C5%BCony.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464106416375145282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;125g gotowanych krewetek (i tu przyznam się bez bicia do pewnego nadużycia, czyli zastąpienia krewetek szyjkami rakowymi...),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;150g zielonego groszku (mrożonego lub świeżego),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka oleju,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 dymki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka drobno posiekanego, świeżego imbiru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 lekko ubite jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;około szklanki (przed ugotowaniem) ugotowanego i wystudzonego ryżu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1,5 łyżki wywaru z kurczaka (lub wody),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka wina ryżowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki jasnego sosu sojowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;0,5 łyżeczki oleju sezamowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz do smaku&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krewetki rozmrozić, oczyścić z przewodu pokarmowego. Groszek ugotować we wrzącej wodzie (świeży 3-4 minuty, mrożony 1 minutę).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W woku rozgrzać olej, podsmażyć cebulę i imbir przez minutę, mieszając. Dodać jajko i lekko ściąć. Wrzucić krewetki i odsączony groszek, zagrzać, dodać ryż. Dobrze rozmieszać, tak by jajko oblepiło ziarenka.&lt;br /&gt;Wlać wywar, wino ryżowe, sos sojowy i olej sezamowy, doprawić solą i pieprzem.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/"&gt;&lt;img alt="Kuchnia chińska" src="http://3.bp.blogspot.com/_6zkrqrnWC_0/S8wWh-2p9wI/AAAAAAAADc0/206g1_fZ5RI/s200/chin3m.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-891760166375268841?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/891760166375268841/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=891760166375268841&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/891760166375268841'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/891760166375268841'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/04/ryz-smazony.html' title='Ryż smażony'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S9Rn1er5I0I/AAAAAAAAAbY/7EWojozKhNc/s72-c/ry%C5%BC+sma%C5%BCony.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2845457515152217602</id><published>2010-04-10T14:10:00.006+02:00</published><updated>2010-05-20T15:00:09.121+02:00</updated><title type='text'>Zamiast świętowania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;br /&gt;dziś miała się odbyć impreza urodzinowa Warszawy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Z uwagi na tragedię, jaka nasz wszystkich dotknęła, naturalnym staje się odłożenie świętowania na inny czas.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tak więc zawieszam akcję warszawską - wrócimy do tematu za kilka, kilkanaście dni...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2845457515152217602?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2845457515152217602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2845457515152217602&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2845457515152217602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2845457515152217602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/04/zamiast-swietowania.html' title='Zamiast świętowania'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2024361540315241082</id><published>2010-03-24T08:00:00.008+01:00</published><updated>2010-03-24T20:21:05.607+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><title type='text'>Kuchnia warszawska czyli</title><content type='html'>Czterysta czternaste urodziny Warszawy - stolicy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Czterysta czternaście „…lat temu nazad niejaki król Zegmont, któren potem na Nowem Zjeździe w charakterze figury na slupie stojał, przeprowadzki polskiej stolicy z Krakowa do Warszawy uskutecznił. Zmuszonem był do tego z braku rozrywek. Kraków owszem, miasteczko same w sobie niczegowate, ale zabawić się nie było gdzie. Same kościoły. Król był facetem nabożnem, ale kto że wytrzyma krugom na nieszporach siedzieć?!(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i w ten deseń, jak staroświecki zwyczaj żądał, ósmego kwietnia kazał król spakować rzeczy na placforme, i jazda na nowe mieszkanie.(…)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda stolica zmuszona jest posiadać tak zwany herb (…) Pól blondynki i pół szczupaka z pokrywką w jednej ręce i pałaszem w drugiej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blondynka, owszem, nawet sobie nienajgorsza, jak to mówią przy kości. Jeżeli o wiele się rozchodzi o dzieci i młodzież do lat czternastu, może ciut-ciut zanadto rozmamłana, ale mówi się trudno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorzej z tem rybim ogonem. zastanówmy się, jaki może być związek zawodowy między niem a pałaszem i pokrywką? Uczone w szkołach faceci kompinowali nad tem ładne pare lat, aż koniec końcem dośli do wniosku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawiacy, jako ludzie z salonowem kodeksem karnem oblatane, zawsze kobietom pierszeństwo dawali, w ten deseń właśnie król blondynkie kazał na tem herbie namalować. Pokrywka znowuż i rybie dzwonko z ogonem na te pamiątkie zostali umieszczone, że każda jedna warszawianka pod względem kuchennego fachu zdolność posiada. Nigdzie takiego szczupaka po żydowsku czy takiej pomidorowej zupy jak w Warszawie otrzymać nie można.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pałasz jest dlatego, bo jakżeby herb wyglądał z tłuczkiem do kartofli, pogrzebaczem, czyli tyż wałkiem do ciasta w ręku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz dlaczego właściwie postny artykuł, a nie cóś z mięsa? Ćwiartka cielęciny nie pasowałaby, a szynka znowuż jeszcze większe zgorszenie małoletnich pętaków mogłaby szerzyć…”*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proponuję tedy, na cześć syrenki, jubilatki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;krótką, czterodniową akcję kulinarną nt kuchni warszawskiej.&lt;/span&gt; Niech nam żyje drugie czterysta czternaście lat.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6pl7qf7X2I/AAAAAAAAAbQ/s33JffBlt0g/s1600/syrenka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 227px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6pl7qf7X2I/AAAAAAAAAbQ/s33JffBlt0g/s400/syrenka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452282374580297570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kod bannerka:&lt;br /&gt;&lt;textarea&gt;&lt;a target="_blank" href="http://piniowe.blogspot.com/2010/03/kuchnia-warszawska-czyli.html"&gt;&lt;img alt="Urodziny Warszawy" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6pl7qf7X2I/AAAAAAAAAbQ/s33JffBlt0g/s400/syrenka.jpg" border="0" width="182" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/textarea&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://durszlak.pl/akcje/414-urodziny-m-st-warszawy"&gt;Przyłącz się do tej akcji na Durszlaku!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2024361540315241082?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2024361540315241082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2024361540315241082&amp;isPopup=true' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2024361540315241082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2024361540315241082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/03/kuchnia-warszawska-czyli.html' title='Kuchnia warszawska czyli'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6pl7qf7X2I/AAAAAAAAAbQ/s33JffBlt0g/s72-c/syrenka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6963602135544662214</id><published>2010-03-22T16:45:00.000+01:00</published><updated>2010-09-03T17:22:42.745+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marokańskie'/><title type='text'>Pomarańcze, oliwki i czerwona cebula</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;czyli sałatka według Caludii Roden*. Z niewątpliwie marokańskim sznytem. Połączenie może nie do końca oczywiste, ale znika błyskawicznie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6dMUMAUmkI/AAAAAAAAAaw/eT57Qs6H0Ok/s1600-h/sa%C5%82atka.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6dMUMAUmkI/AAAAAAAAAaw/eT57Qs6H0Ok/s400/sa%C5%82atka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5451409783658945090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;4 spore pomarańcze,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;czarne oliwki - na zdjęciu widoczne czarne, pomarszczone (lekko podwędzone) marokańskie z pestką,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 czerwonej cebul, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki soli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka oleju arganowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka soku z cytryny,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nać kolendry&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomarańcze obrać ze skórki, podzielić na cząstki, usunąć białe błony. Cebule pokroić na cieniutkie półplasterki. Na suchej patelni podprażyć nasiona kminu, utłuc w moździerzu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na półmisku rozłożyć pomarańcze, cebulę i oliwki. Kmin wymieszać z solą, olejem i sokiem cytrynowym. Polać sałatkę. Schłodzić. Przed podaniem posypać posiekaną kolendrą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6963602135544662214?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6963602135544662214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6963602135544662214&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6963602135544662214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6963602135544662214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/03/pomarancze-oliwki-i-czerwona-cebula.html' title='Pomarańcze, oliwki i czerwona cebula'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6dMUMAUmkI/AAAAAAAAAaw/eT57Qs6H0Ok/s72-c/sa%C5%82atka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-502688486023248110</id><published>2010-03-22T08:00:00.005+01:00</published><updated>2010-05-22T10:28:01.806+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nalewki'/><title type='text'>Spiżarnia 2009 - podsumowanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczęta niedawno akcja "&lt;a href="http://kkc.blog.onet.pl/011-Biszof,2,ID401828233,n"&gt;Nalewkowy weekend&lt;/a&gt;" przypomniała mi o karygodnym zaniedbaniu, jakim było nieumieszczenie podsumowania mojej części &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Spiżarni 2009&lt;/span&gt;. W ogóle składając samokrytykę, muszę stwierdzić że nie imponowałam udziałem w akcji. Mimo tego, że nastawiliśmy kilka nalewek, oraz że wypróbowałam ze dwa nowe przepisy na grzyby, zamieściłam informację tylko o orzechówce. Za moje zachowanie bardzo przepraszam, to się już (raczej) nie powtórzy :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mimo wszystko chciałabym jednak zebrać Wasze cuda w jednym miejscu i poinformować, co pojawiło się na spiżarnianych półkach. I tak:&lt;br /&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Joanny&lt;/span&gt; z bloga &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/"&gt;Notatki kulinarne&lt;/a&gt; stoją (a może raczej, stały):&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/10/nalewka-sliwkowa.html"&gt;nalewka śliwkowa &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/09/nalewka-orzechowa-na-sposob-woski.html"&gt;Orzechówka po włosku &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/09/likier-poziomkowy.html"&gt;Likier poziomkowy &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/06/porterowka_09.html"&gt;Porterówka&lt;/a&gt; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/08/nalewka-z-czerwonych-porzeczek.html"&gt;Nalewka z czerwonej porzeczki &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/07/nalewka-agrestowa.html"&gt;nalewka agrestowa &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/07/nalewka-wisniowa.html"&gt;nalewka wiśniowa&lt;/a&gt; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/06/likier-truskawkowy.html"&gt;Likier truskawkowy &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://rodzinna-kuchnia.blogspot.com/2009/06/nalewka-sosnowa.html"&gt;Nalewka sosnowa &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ivki&lt;/span&gt; z bloga&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://www.kuchniakreatywna.blox.pl/"&gt;Kuchnia Pięciu Przemian&lt;/a&gt;: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://kuchniakreatywna.blox.pl/2009/07/Katarkowa-herbatka.html"&gt;"Katarkowa" herbatka &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://kuchniakreatywna.blox.pl/2009/07/Niedawno-wspominalam-Wam-o-problemie-robienia.html"&gt;Herbatka z sokiem porzeczkowym &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://kuchniakreatywna.blox.pl/2009/07/Dzis-kolejna-propozycja-na-neutralna-herbatke.html"&gt;Herbatka neutralna III &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://kuchniakreatywna.blox.pl/2009/06/Herbata-neutralna-II-dla-wszystkich-sn-do-1-5-l.html"&gt;Herbatka neutralna II &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grażyny &lt;/span&gt;z bloga&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://oswajamy-kuchenke-mikrofalowa.bloog.pl/"&gt;Grażyna gotuje&lt;/a&gt;: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://oswajamy-kuchenke-mikrofalowa.bloog.pl/d,,id,5018927,m,wrzesnia,r,2009,title,Efekty-grzybowej-posuchy,index.html"&gt;Grzyby suszone&lt;/a&gt; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://oswajamy-kuchenke-mikrofalowa.bloog.pl/d,,id,4781006,m,lipca,r,2009,title,Wisniowka,index.html"&gt;Wiśniówka&lt;/a&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kuchareczki58 &lt;/span&gt;z bloga &lt;a href="http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moja książka kucharska&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/id,5162970,title,Nalewka-malinowa,index.html"&gt;Nalewka malinowa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/id,4888105,title,Nalewka-wisniowa,index.html"&gt;Nalewka wiśniowa &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/id,4838035,title,Nalewka-agrestowa,index.html"&gt;Nalewka agrestowa &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Peli &lt;/span&gt;z&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/"&gt;Zapisków kuchennych Peli&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/2009/10/nalewki-z-aronii.html"&gt;Nalewki z aronii &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/2009/10/podgrzybki-marynowane.html"&gt;Podgrzybki marynowane &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;a href="http://muffingirl.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Muffingirl &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://muffingirl.blox.pl/2009/09/Nalewka-z-malin-czyli-malinowka.html"&gt;Nalewka z malin czyli malinówka &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://muffingirl.blox.pl/2009/08/Czeresniowka.html"&gt;Czereśniówka &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;a href="http://ziemianinwkuchni.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ziemianina w kuchni &lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;nalewka na kwiecie dzikiego bzu &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;djdomin &lt;/span&gt;z &lt;a href="http://kaflowakuchnia.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kaflowej kuchni&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://kaflowakuchnia.blogspot.com/2009/08/krople-zoadkowe.html"&gt;orzechówka &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Viridianki &lt;/span&gt;z bloga&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://cioccolatogatto.blox.pl/html"&gt;Cioccolato Gatto&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://cioccolatogatto.blox.pl/2009/07/Imbir-w-syropie.html"&gt;Imbir w syropie &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ptasi &lt;/span&gt;z bloga &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;a href="http://cosniecos.blox.pl/html"&gt;Coś niecoś&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://cosniecos.blox.pl/2009/07/Wisniowka.html"&gt;Wiśniówka &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiosenki &lt;/span&gt;z bloga &lt;a href="http://eksplozjasmaku.blox.pl/html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Eksplozja smaku&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://eksplozjasmaku.blox.pl/2009/09/Nalewka-ze-sliwek.html"&gt;Nalewka ze śliwek&lt;/a&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Miiisiii &lt;/span&gt;z bloga&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://slojnaciasteczka.blox.pl/html"&gt;Słój na ciasteczka&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://slojnaciasteczka.blox.pl/2009/08/Brat-z-siostra-czyli-krakowski-winiaczek.html"&gt;Brat z siostrą, czyli krakowski winiaczek &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Alivei &lt;/span&gt;z bloga&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://alicja-w-kuchni.blogspot.com/"&gt;Alicja w kuchni ... Alivea gotuje&lt;/a&gt;: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://alicja-w-kuchni.blogspot.com/2009/09/wisniowka.html"&gt;Wiśniówka&lt;/a&gt; &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moniki&lt;/span&gt; z bloga&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;a href="http://przy-stole.blogspot.com/"&gt;Stoliczku nakryj się&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://przy-stole.blogspot.com/2009/08/lato-w-soikach-agrest-i-aronia.html"&gt;Nalewki: agrestowa i aroniowa &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; &lt;/span&gt;Anulki ze &lt;a href="http://slonecznakuchnia.blogspot.com/"&gt;Słonecznej kuchni &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://slonecznakuchnia.blogspot.com/2009/10/wisniowka.html"&gt;Wiśniówka &lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;a href="http://www.ewelosa.pl/"&gt;Ewelosy&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.ewelosa.pl/?przepisy,7,03,w,000488,0"&gt;nalewka bożonarodzeniowa&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.ewelosa.pl/?przepisy,7,03,w,000489,0"&gt;likier pomarańczowo-kawowy&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.ewelosa.pl/?przepisy,7,03,w,000498,0"&gt;nalewka cytrynowa z kawą i kardamonem&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Patki &lt;/span&gt;z &lt;a href="http://chatkapatki.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chatki Patki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://chatkapatki.blogspot.com/2009/09/marynowane-grzyby.html"&gt;marynowane maślaki&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;u &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mnie:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/07/orzechowka-z-miodem.html"&gt;orzechówka z miodem&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Bardzo wszystkim Wam dziękuję...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6dtg5AcOSI/AAAAAAAAAa4/BOl5uLIHUco/s1600-h/Spi_arniangz2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 185px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6dtg5AcOSI/AAAAAAAAAa4/BOl5uLIHUco/s400/Spi_arniangz2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5451446285781186850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-502688486023248110?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/502688486023248110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=502688486023248110&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/502688486023248110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/502688486023248110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/03/spizarnia-2009-podsumowanie.html' title='Spiżarnia 2009 - podsumowanie'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S6dtg5AcOSI/AAAAAAAAAa4/BOl5uLIHUco/s72-c/Spi_arniangz2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1036376282870769312</id><published>2010-03-15T14:00:00.002+01:00</published><updated>2011-09-23T13:16:38.631+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zupy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Francuska zupa cebulowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio dopadła nas rzeczywistość. Skomplikowana, trudna, mroźna i pochmurna. Ale od czasu do czasu trafiają się w niej jasne chwile.  Pojawia się słońce lub dobre wiadomości. Koty mruczą. A na stole paruje zupa. Na ten przykład - cebulowa, według przepisu z "Encyklopedii zup" wydawnictwa Bellona. Im częściej ją robię, tym bardziej "na oko" i wariując ze składnikami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S5pxZoSeplI/AAAAAAAAAao/lHu7jcWUFpI/s1600-h/cebulowa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S5pxZoSeplI/AAAAAAAAAao/lHu7jcWUFpI/s400/cebulowa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447791384383628882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;2 łyżki mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki oliwy, łyżka masła,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4-5 sporych cebul,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3-4 ząbki czosnku,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka suszonego tymianku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;200 ml wina (użyłam czerwonego i słodkiego Kagora, wiec pominęłam cukier),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 l wywaru wołowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kieliszek brandy (a u mnie likier miodowo-ziołowy),&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpuścić masło w garnku ustawionym na średnim ogniu. Dodać oliwę i cebulę i smażyć na małym ogniu około 10-12 minut. Następnie dodać drobno pokrojony czosnek, tymianek (ewentualnie cukier) doprawić solą i pieprzem. Podsmażać przez 30-35 minut, aż cebula się skarmelizuje...&lt;br /&gt;Następnie posypać cebulę mąką i dokładnie wymieszać,  dolać wino. Zagotować. Powoli wlać bulion, brandy (lub jakikolwiek mocny alkohol jaki uznamy za pasujący) i gotować około 30 minut.&lt;br /&gt;Rozlać do żaroodpornych miseczek. Na wierzchu położyć kromki podsmażonego na maśle chleba (bułki), posypać serem żółtym, zapiec.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1036376282870769312?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1036376282870769312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1036376282870769312&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1036376282870769312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1036376282870769312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/03/francuska-zupa-cebulowa.html' title='Francuska zupa cebulowa'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S5pxZoSeplI/AAAAAAAAAao/lHu7jcWUFpI/s72-c/cebulowa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1511034640922366724</id><published>2010-02-14T01:43:00.004+01:00</published><updated>2010-02-14T01:46:37.485+01:00</updated><title type='text'>Recipes for Haiti - zakończenie akcji.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Akcja sprzedaży książki Recipes for Haiti zakończyła się (wraz z roznieceniem ognia olimpijskiego) spektakularnym sukcesem. Przez tydzień sprzedano 1818 egzemplarzy i zebrano - w sumie -&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;$47,166.00.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Czyż to nie fantastyczne?&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1511034640922366724?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1511034640922366724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1511034640922366724&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1511034640922366724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1511034640922366724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/02/recipes-for-haiti-zakonczenie-akcji.html' title='Recipes for Haiti - zakończenie akcji.'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5381563179128339628</id><published>2010-02-11T17:00:00.003+01:00</published><updated>2010-06-14T13:19:37.241+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce wód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolendra'/><title type='text'>Szybkie kalmary</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Od Stryjecznego Brata Księcia Małżonka i Konkubiny Tegoż Stryjecznego Brata [serdecznie pozdrawiam :*] dostałam kiedyś w prezencie angielskie wydanie "Nigella Express". Z rożnych powodów, głównie natury moralnej, na mojej półce stoi tylko jedno polskie tłumaczenie Nigelli - "Nigella gryzie", i tylko to jedno polskie tłumaczenie stać będzie. Ale  w angielskim wydaniu  jej książki mam (no, nie wszystkie, choć chciałabym) i lubię sobie czasem przejrzeć i poczytać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;panierowane kalmary&lt;/span&gt;, który można znaleźć w "Nigella Express" jest szybki (w sumie to nie polski ekspres) i prosty. A efekt - dzięki użyciu semoliny - bardzo zbliżony do ideału. Panierka chrupie, nie nasiąkając jednocześnie zanadto tłuszczem i nie zabijając smaku kalmarów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S3BBEozWPsI/AAAAAAAAAac/7LEXsUAES9s/s1600-h/kalmarki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 371px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S3BBEozWPsI/AAAAAAAAAac/7LEXsUAES9s/s400/kalmarki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435916298164256450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Składniki &lt;/span&gt;               &lt;ul class="skladniki"&gt;&lt;li class="skladniki"&gt;250g oleju arachidowego,&lt;/li&gt;&lt;li class="skladniki"&gt;500g mrożonych kalmarów - krążków,&lt;/li&gt;&lt;li class="skladniki"&gt;4 łyżki drobnej semoliny (do kupienia w sklepach z indyjską żywnością)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="skladniki"&gt;2 łyżki skrobi kukurydzianej,&lt;/li&gt;&lt;li class="skladniki"&gt;1 łyżeczka soli, 1 łyżeczka papryki&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Wszystkie suche składniki wsypać do foliowej torebki (np. takiej do mrożenia). Dodać rozmrożone, odsączone kalmary. Potrząsając zamknięta torebką (sprzątanie jest z reguły mało ekspresowe) doprowadzić do obtoczenia się kalmarów.&lt;br /&gt;Olej podgrzać w garnku o grubym dnie. Kalmary smażyć partiami, na złoto. Przed podaniem  odsączyć na papierowym ręczniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dip kolendrowy&lt;/span&gt;, według przepisu... Agnieszki Kręglickiej, znalezionego w Wysokich Obcasach (16 sierpnia 2003). Widzisz, Michu, ile ważnych rzeczy Cię omija :)&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;szklanka gęstego jogurtu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;utarty ząbek czosnku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mała czerwona cebula pokrojona w kostkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;otarta skórka z cytryny,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka posiekanych listków mięty,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka posiekanej kolendry,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kruszone chilli, sól, pieprz&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;       Wymieszać wszystkie składniki, przyprawić do smaku&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5381563179128339628?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5381563179128339628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5381563179128339628&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5381563179128339628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5381563179128339628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/02/szybie-kalmary.html' title='Szybkie kalmary'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S3BBEozWPsI/AAAAAAAAAac/7LEXsUAES9s/s72-c/kalmarki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-3693926304402315173</id><published>2010-02-09T17:32:00.006+01:00</published><updated>2010-02-09T23:25:25.801+01:00</updated><title type='text'>Recipes for Haiti - książka kucharska którą warto mieć...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    &lt;br /&gt;Dziś taka króciuteńka notka - w biegu. Dzięki aktywności Julie z bloga &lt;a href="http://dinnerwithjulie.com/"&gt;Dinner with Julie&lt;/a&gt;, i współpracy wspaniałych ludzi powstała, w ramach akcji &lt;a href="http://blogaidforhaiti.blogspot.com/"&gt;Blog Aid&lt;/a&gt;, niezwykła książka kucharska.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Recipes for Haiti.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://www.blurb.com/user/store/BlogAid"&gt;&lt;img alt="Recipes for Haiti" src="http://dinnerwithjulie.com/wp-content/uploads/2010/02/Buy-the-Book1-300x294.jpg" border="0" height="110" width="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wydanie w miękkiej okładce z wysyłką do Polski to koszt 31$.&lt;br /&gt;Za pośrednictwem Kanadyjskiego Czerwonego Krzyża i Lekarzy bez Granic dochód ze sprzedaży (przychód pomniejszony o koszt wydruku) trafi do potrzebujących. A za każdego dolara, do kwoty 10000$ firmy Blurb i West Canadian Graphics  wypłacą po dolarze. A każdy zaoferowany przez nie, do 12 lutego,  oznaczać będzie kolejnego dolara od rządu kanadyjskiego...&lt;br /&gt;Klikając w powyższy link możecie nie tylko zamówić egzemplarz(e) ale i obejrzeć kilka stron...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-3693926304402315173?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/3693926304402315173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=3693926304402315173&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3693926304402315173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3693926304402315173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/02/ksiazka-kucharska-ktora-warto-miec.html' title='Recipes for Haiti - książka kucharska którą warto mieć...'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-7166365774934811003</id><published>2010-02-08T17:00:00.003+01:00</published><updated>2010-02-08T17:00:01.622+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Placek jabłkowy z lawendą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;       &lt;br /&gt;Paczka lawendy, kupiona podczas letniego spaceru Nowym światem (odbywała się tam wtedy jedna z imprez promujących żywność tradycyjną i regionalną  w ramach cyklu Nowy Świat Smaków)  patrzyła na mnie z wyrzutem z kuchennej półki. No i od wczoraj chciało mi się czegoś słodkiego...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,41364327,41364327.html"&gt;Przepis&lt;/a&gt; na ciasto zamieściła kiedyś Konwaliowa na forum Galeria Potraw. Jest łatwy, szybki i w zasadzie prawie zawsze ma się w domu składniki. Ja wzbogaciłam go tym razem o suszoną lawendę...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S2_O-Kw9zmI/AAAAAAAAAaU/dtGG3BdWa_k/s1600-h/ciasto.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S2_O-Kw9zmI/AAAAAAAAAaU/dtGG3BdWa_k/s400/ciasto.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435790842696420962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 szklanka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 2 szklanki mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 2 jajka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 1/2 szklanki mleka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki oleju,&lt;/li&gt;&lt;li&gt; łyżeczka proszku do pieczenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;czubata łyżeczka suszonej lawendy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1,5 sporego jabłka - ze skórką, za to bez gniazd nasiennych, pokrojonego w sporą kostkę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Do posypania - 2 łyżki brązowego cukru, szczypta cynamonu, garstka płatków migdałowych.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie składniki (za wyjątkiem jabłka i tych do posypania) wymieszać na - z grubsza - gładką masę, przełożyć do formy wysmarowanej masłem i obsypanej mąką lub bułką tartą. Na górze ułożyć kawałki jabłek (skórką do dołu). Oprószyć cukrem i cynamonem, posypać płatkami migdałów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusz. Piec 40-50 minut (do suchego patyczka). Przed pokrojeniem nieco przestudzić...&lt;br /&gt;Lawenda w cieście... smakuje, a w zasadzie pachnie, śmiesznie. Tak staroświecko, retro. Prawie, jak gdybym wyjęła ciasto z kredensu...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-7166365774934811003?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/7166365774934811003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=7166365774934811003&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7166365774934811003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7166365774934811003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/02/placek-jabkowy-z-lawenda.html' title='Placek jabłkowy z lawendą'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S2_O-Kw9zmI/AAAAAAAAAaU/dtGG3BdWa_k/s72-c/ciasto.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5627735163584464308</id><published>2010-02-07T18:06:00.008+01:00</published><updated>2010-05-22T10:40:37.296+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce wód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przekąski'/><title type='text'>To proste, chłopskie jedzenie... czyli inne owoce morza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Stała się rzecz straszna. W moim ulubionym &lt;a href="http://www.lamaree.pl/pl"&gt;La Maree&lt;/a&gt; zepsuł się samochód - chłodnia i nie było sobotniej dostawy świeżych muli. Czymś trzeba było sobie powetować tę stratę, zwłaszcza że goście zaproszeni byli właśnie na mule...&lt;br /&gt;Znienacka zatęskniłam za smakami Maroka, a konkretnie za podawanymi tam owocami morza. I pojawił się pomysł - kalmary... a może ośmiornice? Ale o ile  mrożone krążki kalmarów w Polsce można kupić w zasadzie w każdym kiosku ruchu (no dobrze, w każdym większym sklepie), z ośmiornicą jest trochę trudniej. W tamtą sobotę kupiłam w Kuchniach Świata kilogram małych - baby  - ośmiorniczek. Teraz poleciłabym Wam raczej Makro - ciut taniej, a i ośmiorniczki Dal Pesca są oczyszczone całkowicie, a nie tylko pozbawione woreczka z sepią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ośmiorniczki w oliwie z czosnkiem (i białym winem)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasadniczo przepis pochodzi z Wysokich Obcasów (17 lipca 2004 r.), z felietonu Agnieszki Kręglickiej o ośmiornicy. Ja dodałam do niego wino - mimo naprawdę przyzwoitego garnka o grubym dnie, szklanka oliwy nie przetrwała godzinnego duszenia...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S27No_lO7KI/AAAAAAAAAZ0/mORuMIaxEsE/s1600-h/o%C5%9Bmiorniczki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S27No_lO7KI/AAAAAAAAAZ0/mORuMIaxEsE/s400/o%C5%9Bmiorniczki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435507904428829858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 kg mrożonych małych ośmiorniczek (baby),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka oleju,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka oliwy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 duża główka czosnku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 duży pęczek natki pietruszki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki białego, wytrawnego wina.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Ośmiorniczki rozmrozić (w zimnej wodzie). Jeżeli mamy te z firmy Dal Pesca, omija nas kawałek roboty. Jeżeli innej firmy... otwieramy "Ryby i owoce morza'" wydawnictwa Konemann [tak, tego świętej pamięci ;)] na części o oprawianiu ośmiornic i... dokładny opis na dole posta, kto chce - może ominąć.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy już mamy oczyszczone ośmiorniczki, w dużym garnku rozgrzewamy - mocno - szklankę oleju. Wrzucamy maleństwa (uwaga, pryska), hartujemy, mieszamy i gotujemy przez jakieś 10 minut - ośmiorniczki puszczą mnóstwo brudnoróżowej wody, skurczą się o połowę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu pewna uwaga z życia wzięta... Nie należy głośno mówić, że "maleństwa chwytają się garnka" ewentualnie, "uuuu, jak im się przyssaweczki skurczyły", bo duzi, twardzi i ośmiornicożerni mężczyźni zaczynają się dziwnie zachowywać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oliwę miksujemy z natką i czosnkiem, wlewamy do drugiego garnka. Odsączamy ośmiorniczki i przekładamy do oliwy czosnkowej, dodając listek laurowy. Dusimy powolutku,  pod przykryciem, na małym ogniu, często mieszając (bardzo lubi przywierać) - jakąś godzinę, do miękkości (AK pisze o 40 minutach, ale moje ośmiorniczki były mocno oporne...).&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po 15-20 minutach, gdy płyn zacznie się wygotowywać, dodajemy 1/4 szklanki wina. Po kolejnych 20 minutach - resztę wina.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Podajemy ciepłe, z chlebem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i obiecany tutorial...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S275cZmWKOI/AAAAAAAAAaE/fCwVnQZ237k/s1600-h/oprawianie+o%C5%9Bmiornic.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S275cZmWKOI/AAAAAAAAAaE/fCwVnQZ237k/s320/oprawianie+o%C5%9Bmiornic.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435556066586142946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;1. Odcinamy głowę ośmiornicy tuż nad mackami, a pod oczami.&lt;br /&gt;2. Chwytamy tułów ośmiornicy i wypychamy palcami dziób przez otwór między mackami.&lt;br /&gt;3. Od głowy ośmiornicy odcinamy plasterek z oczami [bez obrazka, ale chyba dojdziecie, o co chodzi :)].&lt;br /&gt;4. Ostrożnie (tak by nie uszkodzić woreczka czernidłowego) nacinamy głowę ośmiornicy z jednej strony, wyskrobujemy co wyskrobać się da.&lt;br /&gt;5. Głowę dokładnie płuczemy pod bieżąca wodą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5627735163584464308?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5627735163584464308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5627735163584464308&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5627735163584464308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5627735163584464308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/02/to-proste-chopskie-jedzenie-czyli-owoce.html' title='To proste, chłopskie jedzenie... czyli inne owoce morza'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S27No_lO7KI/AAAAAAAAAZ0/mORuMIaxEsE/s72-c/o%C5%9Bmiorniczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5695582874165039797</id><published>2010-01-18T08:30:00.003+01:00</published><updated>2010-02-01T13:00:02.690+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śniadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jajka'/><title type='text'>Śniadanie dla Ukochanego czyli omlet nie dla kierowców</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;br /&gt;Ciężko mi zgodzić się z Liską z &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/"&gt;Whiteplate&lt;/a&gt;, która &lt;a href="http://whiteplate.blogspot.com/2009/07/sniadania-omlet-cesarski-kaiserschmarrn.html"&gt;twierdzi&lt;/a&gt;, że cesarski omlet, Kaiserschmarrn należy do kategorii "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;brzydkie, a dobre&lt;/span&gt;". Nie widzę w nim nic brzydkiego... jestem co najwyżej gotowa przyznać, że smakuje lepiej, niż wygląda, ale o to nie trudno, gdyż smakuje wspaniale.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis, autorstwa Agnieszki Kręglickiej, wyrwałam kiedyś z Wysokich Obcasów. Później opublikowano go także w książce &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kuchnia Świata/Qchnia Artystyczna*.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgodnie z anegdotą, austriacki Kaiser - umiłowany (zwłaszcza przez czeskich poddanych) cesarz Francjiszek Józef - był wielbicielem potraw jajecznych ogólnie, a naleśników (węgierskich Palatsinta) w szczególności. Pewnego razu kucharz dworski w Hofburgu, w wyniku eksperymentów, przyrządził zbyt grube placki, które się porwały. Franz odesłał je do kuchni z uwagą „So ein Schmarrn ist des Kaisers nicht wert!“ (w wolnym tłumaczeniu - taki nieład nie jest godzien cesarza). Według innej polujący cesarz zagubił się w lesie, i pewna uboga wieśniaczka nie miała zagłodzonemu biedakowi nic innego do zaoferowania ;) niż nieudany, pokręcony omlet. Gdy cesarz go pochwalił, spłoniona odrzekła że to tylko "Schmarrn", na co rycerski Franciszek odpowiedział, że iście cesarski Schmarrn... Była też opowieść o dbającej o linię Sissi, która nie jadała deserów ze zbyt dużą ilością mąki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie jest to idealne danie na rocznicowe śniadanie, zwłaszcza gdy towarzyszy mu bukiet przepięknych róż i schłodzony musujący, austriacki Sekt - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Schlumberger Golden Dry&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S1MunmxOiOI/AAAAAAAAAZs/SnViUdXyGVo/s1600-h/kaiserschmarn.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S1MunmxOiOI/AAAAAAAAAZs/SnViUdXyGVo/s400/kaiserschmarn.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427733233868376290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;4 żółtka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 białka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżki mąki pszennej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 łyżki masła,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść (spora) rodzynek namoczonych w rumie,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;cukier puder do posypania&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rodzynki namoczyć w rumie - ideałem byłby 80% austriacki Stroh, ale i z Tuzemaka  będą pyszne. Na patelni rozpuścić maso. Żółtka utrzeć z cukrem i mąką. Wsypać odsączone (ale nie odciśnięte) rodzynki. Ubić pianę z białek, delikatnie wymieszać. Usmażyć z jednej strony, przewrócić (może się rozpaść, ważniejsze by za  bardzo nie opadł). Szpatułkami (widelcami) porwać na mniejsze kawałki i dosmażyć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przełożyć na dwa talerze, oprószyć cukrem pudrem.&lt;br /&gt;________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Znak. Społeczny instytut Wydawniczy Sp. z o.o., Kraków, 2002&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5695582874165039797?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5695582874165039797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5695582874165039797&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5695582874165039797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5695582874165039797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/01/sniadanie-dla-ukochanego-czyli-omlet.html' title='Śniadanie dla Ukochanego czyli omlet nie dla kierowców'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S1MunmxOiOI/AAAAAAAAAZs/SnViUdXyGVo/s72-c/kaiserschmarn.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2498368558697998471</id><published>2010-01-16T16:58:00.003+01:00</published><updated>2010-09-03T17:22:42.748+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marokańskie'/><title type='text'>Tajine z kurczaka z migdałami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Tajine z kurczaka z migdałami&lt;/span&gt; - prosty, aromatyczny, rozgrzewający. Przygotowany kiedyś z okazji urodzinowej wizyty Przodków Księcia Małżonka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S0n1O-i5bEI/AAAAAAAAAZc/Jnpy4CMtb3w/s1600-h/tajine.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S0n1O-i5bEI/AAAAAAAAAZc/Jnpy4CMtb3w/s400/tajine.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425136863800814658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;kawałki kurczaka - około kilograma,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 bardzo duża cebula, pokrojona w cieniutkie plasterki,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka mielonego imbiru,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki soli,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 1/2 łyżeczki pieprzu,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 1/2 łyżeczki cynamonu,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka Ras El Hanout&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 szkalanki oleju lub oliwy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki płatków migdałowych&lt;/li&gt;&lt;li&gt;do przybrania: garść kolendry, garść płatków migdałowych&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie jak poprzednio - część oliwy na dno tajine (tak, by je pokryła). Kurczak w środku (kośćmi ku górze), dookoła cebula. Posypujemy przyprawami (wymieszanymi uprzednio w miseczce) i płatkami migdałowymi, polewamy resztą oliwy i wodą. Przykrywamy i gotujemy na średnim gazie do miękkości (zaglądamy do środka dopiero po 1,5 godzinie). Przed podaniem pozwalamy tajine nieco (5-10 minut) przestygnąć. Posypujemy migdałami i siekaną kolendrą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego marokańskie wypieki: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;khobz &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;msemen&lt;/span&gt;. Oba przepisy pochodzą z &lt;a href="http://moroccanfood.about.com/"&gt;About.com:Moroccan Food&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S1HE_uJOmhI/AAAAAAAAAZk/mfCsk79t_Sc/s1600-h/maroka%C5%84skie+chleby.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S1HE_uJOmhI/AAAAAAAAAZk/mfCsk79t_Sc/s400/maroka%C5%84skie+chleby.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427335624955697682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Khobz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;4 szklanki białej mąki&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki cukru,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki soli,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka drożdży instant,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki oleju,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 1/4 szklanki ciepłej wody&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dodatkowa mąka do wyrabiania,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;Przygotować dwie blachy do pieczenia, natłuścić centralnie. Zmieszać mąkę, cukier i sól w misce. W wodzie rozpuścić drożdże, wlać razem z olejem w zgłębienie zrobione w mące.  Przełożyć masę na omączoną powierzchnię i wyrabiać ciasto, przez jakieś 10 minut - aż będzie miękkie i elastyczne. Podzielić ciasto na dwie części, położyć na blachach, formując okrągłe półkule. Nakryć, pozostawić na 10 minut. Po tym czasie spłaszczyć na wysokość mniej więcej centymetra.  Nakryć ponownie i pozostawić na godzinę.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzać piekarnik do 225°C. Ciasto nakłuć w kilku miejscach widelcem. Piec w nagrzanym piekarniku jakieś 20 minut, obracając raz w połowie pieczenia.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Msemen &lt;/span&gt;- niewielkie naleśniki z ciasta drożdżowego, dobre i na słodko i w wersji wytrawnej. Przepyszne, gdy świeże polejemy miodem i konsumować będziemy z widokiem na Atlantyk...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;3 1/2 szklanki mąki pszennej&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki drobnej semoliny,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki cukru,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki soli,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 łyżeczki drożdży instant,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 1/2 szklanki ciepłej wody&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;do formowania:&lt;/span&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;olej,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 szklanki drobnej semoliny,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 szklanki miękkiego, niesolonego masła&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;p&gt;Wszystkie suche składniki wymieszać w sporej misce. Dodać półtorej szklanki ciepłej wody i wymieszać. W razie potrzeby dodawać wodę po trochu - ciasto ma być miękkie i łatwe w wyrabianiu, ale nie klejące.  Przenieść ciasto na lekko oprószoną mąką powierzchnie i wyrabiać przez 10 minut, aż do uzyskania gładkiej i elastycznej kuli.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Przygotować miejsce pracy - w miseczkach postawić pod ręką masło, olej i semolinę. Powierzchnię blatu (deski, stolnicy) lekko natłuścić olejem. Ciasto podzielić na 20 równych kulek, położyć na czystej ściereczce i przykryć. Brać po jednej kulce i na natłuszczonej powierzchni rozciągać, formując cieniutki prawie przezroczysty, ale nie dziurawy kształt - koło lub prostokąt. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Posmarować masłem, oprószyć semoliną. W głowie podzielić placek na trzy równe części - dwie skrajne złożyć do środka. przekręcić o 90 stopni, znów podzielić na 3 części i skrajne złożyć do środka - uzyskując kształt zbliżony do kwadratu. Odłożyć na natłuszczoną blachę, wyrobić resztę placuszków.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Smażyć na rozgrzanej patelni (uwaga, ciut rosną).&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2498368558697998471?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2498368558697998471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2498368558697998471&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2498368558697998471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2498368558697998471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/01/tajine-z-kurczaka-z-migdaami.html' title='Tajine z kurczaka z migdałami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/S0n1O-i5bEI/AAAAAAAAAZc/Jnpy4CMtb3w/s72-c/tajine.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6309236981335012677</id><published>2010-01-01T21:22:00.011+01:00</published><updated>2010-05-22T10:40:37.297+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce wód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mule'/><title type='text'>Sylwestrowe mule</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Całe towarzystwo, zgromadzone na wczorajszej imprezie, prócz wielu wspólnych cech, ma też tę, że "uwielbia proste, chłopskie jedzenie"... Takie na przykład, jak ostrygi biedaków - małże, mule, omułki... jak zwał, tak zwał...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj, obok klasycznych "&lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/02/kolacja-walentynkowa.html"&gt;po marynarsku&lt;/a&gt;" pojawił się garnek pikantnych, z orientalną nutą. Ja osobiście wpadłam i przepadłam. Nawet Książę Małżonek (niemulowy, jak już wiecie) dziś westchnął "takie mule jak te drugie, to bym schrupał"...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sz5aoplLsxI/AAAAAAAAAZU/X07_V0gjvQ0/s1600-h/mule.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sz5aoplLsxI/AAAAAAAAAZU/X07_V0gjvQ0/s400/mule.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421870655803732754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;2 kg muli (tym razem w &lt;a href="http://www.lamaree.pl/"&gt;LaMaree&lt;/a&gt; zamówiłam holenderskie "super"),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka wina, białego wytrawnego,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łodygi trawy cytrynowej (białe części),&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 papryczka chilli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 ząbki czosnku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 szalotki (lub dymki),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kawałek (2 cm) imbiru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka oliwy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki masła,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mule należy wyszorować, zeskrobać ewentualne przyczepy z muszli i oderwać brody.  Te holenderskie, pakowane próżniowo, są już całkiem, całkiem (łatwiejsze w obsłudze, niż normandzkie). Dokładnie opłukać pod bieżącą zimną wodą i osuszyć. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wszystkie mule, które są otwarte, i po lekkim stuknięciu o stół nie chcą się zamknąć, należy wyrzucić. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W dużym garnku o grubym dnie, na oliwie, podsmażamy drobno posiekane szalotki, czosnek, trawę cytrynową, papryczkę (u nas bez pestek) i imbir (ten w paskach). zalewamy winem, wsypujemy mule. Nakrywamy i gotujemy aż się pootwierają.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wyciągamy mule do dużej miski (wyrzucamy wszystkie, które się nie otworzyły), a płyn spod gotowania zaciągamy masłem. Z powrotem wsypujemy małże, lekko podgrzewamy, i podajemy na stół. Z bagietką do wysysania sosu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://www.smakimprezy.pl/2009/11/03/kuchnia-swiateczna-i-noworoczna-2009/"&gt;&lt;img alt="Święta 2009" src="http://www.smakimprezy.pl/images/kuchnia-swiateczna-2009/banerswieta2009.gif" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6309236981335012677?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6309236981335012677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6309236981335012677&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6309236981335012677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6309236981335012677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2010/01/sylwestrowe-mule.html' title='Sylwestrowe mule'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sz5aoplLsxI/AAAAAAAAAZU/X07_V0gjvQ0/s72-c/mule.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5974551336055052204</id><published>2009-12-31T16:11:00.006+01:00</published><updated>2009-12-31T20:06:35.483+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Crème brûlée</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/01/wytawny-creme-brulee.html"&gt;wytrawnym krembrulu&lt;/a&gt; przyszła kolej na zmierzenie się ze słodkim, klasycznym... I powiem Wam jedno - pyszny jest...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzzJ-L6CBxI/AAAAAAAAAZM/MrIQCg8nmZA/s1600-h/creme.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzzJ-L6CBxI/AAAAAAAAAZM/MrIQCg8nmZA/s400/creme.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421430121632499474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=16655"&gt;Przepis Małgosimi&lt;/a&gt; z forum cin.cin udało mi się strasznie pokręcić, a mimo to krem wyszedł.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;500 ml śmietany 30%,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/3 szklanki cukru białego,&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;nasionka wydłubane z 2 lasek wanilii (Malgosimi strasznie na to nastaje... u mnie Crème brûlée robiony był w II dzień świąt i był z cukrem wanilinowym, przepraszam :),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6 dużych żółtek (to mi się udało, prawdziwe wiejskie żółtka miałam)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piekarnik rozgrzać do 100 st. bez termoobiegu. W rondelku o grubym dnie na małym gazie, powoli zagotować śmietanę, cukier i wanilię (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ja oczywiście cukier dodałam do jajek i z nimi ucierałam...&lt;/span&gt;). Ubić żółtka lekko, aż będą dobrze wymieszane. Wlać łychę śmietanki (lekko ostudzonej, wymieszać), wlać kolejną, wymieszać. Wlać resztę śmietany. Uderzyć mocno naczyniem o blat, żeby pozbyć się bąbli powietrza.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przecedzić przez sitko do miski, rozlać do 4 naczynek. Piec w 100 st ok 50 minut. Krem nie będzie bardzo sztywny, wręcz na środku lekko dygoczący, jak galaretka ale w lodówce się ustabilizuje (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;hmmm... mój się przyrumienił...&lt;/span&gt;). Następnie wyjmujemy krem, studzimy i kiedy będzie zimny przykrywamy folią spożywczą i chowamy do lodówki na co najmniej 4 godziny (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;i znowu - u mnie 2&lt;/span&gt;). Przed podaniem kładziemy na każdym kremie ręcznik papierowy, żeby usunąć ewentualne krople wody! Potem tu już tylko posypać cukrem i karmelizować przy pomocy palnika (polecam LM czy inne markety budowlane ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I proszę. Danie w sam raz na Święta czy Sylwestra...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://www.smakimprezy.pl/2009/11/03/kuchnia-swiateczna-i-noworoczna-2009/"&gt;&lt;img alt="Święta 2009" src="http://www.smakimprezy.pl/images/kuchnia-swiateczna-2009/banerswieta2009.gif" width="70" border="0" height="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;Wszystkiego najlepszego w nowym, 2010 roku. I szampańskiej zabawy dziś :)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5974551336055052204?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5974551336055052204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5974551336055052204&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5974551336055052204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5974551336055052204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/12/creme-brulee.html' title='Crème brûlée'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzzJ-L6CBxI/AAAAAAAAAZM/MrIQCg8nmZA/s72-c/creme.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5290830982417201484</id><published>2009-12-23T21:00:00.001+01:00</published><updated>2010-05-22T10:29:55.664+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prezenty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><title type='text'>Świąteczne ciasteczka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, gdyby nie one, prawdopodobnie nie przeżyłabym ostatnich dwóch dni w pracy. A na pewno przeżyłabym je w znacznie gorszym nastroju... Ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ab ovo&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu dane mi było spróbować ciasteczek maślanych z solą, sprzedawanych w butiku Nespresso na warszawskim Nowym Świecie. Są przepyszne, i niestety bardzo, bardzo drogie. Może nie najdroższe na świecie, ale już w Układzie Warszawskim pewnie mieszczą się w top10. Ale wreszcie udało mi się trafić, na przepis gwarantujący otrzymanie - za znacznie mniejsze pieniądze - równie genialnego efektu. Chodzi mi o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciasteczka maślano-cytrynowe z solą&lt;/span&gt; z przepisu Clotilde Dusoulier, &lt;span style="font-size:100%;"&gt;autorki bloga &lt;a href="http://chocolateandzucchini.com/"&gt;Chocolate &amp;amp; Zucchini&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;Znalazł się on w książce Clotilde, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chocolate &amp;amp; Zucchini: Daily Adventures in a Parisian Kitchen&lt;/span&gt;, a ja znowuż namierzyłam go na blogu &lt;a href="http://80breakfasts.blogspot.com/"&gt;80 Breakfasts&lt;/a&gt;.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzKrjvI7QBI/AAAAAAAAAY8/1oh6atJbzSo/s1600-h/ma%C5%9Blane.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzKrjvI7QBI/AAAAAAAAAY8/1oh6atJbzSo/s400/ma%C5%9Blane.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418581932117803026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;2 i 1/4 szklanki mąki pszennej&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;2/3 szklanki cukru&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;150g (czyli 14 łyżek ;) masła - ja użyłam solonego Presidenta; jeżeli mamy masło niesolone, do ciasta dobrze jest dodać jakąś łyżeczkę soli morskiej...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;2 żółtka&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;2 łyżki drobno posiekanej (drobno startej) skórki z cytryny (a raczej z około 2 cytryn)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;sól morska - do obsypania&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wszystkie składniki zagnieść w kruche ciasto. Gdyby było za suche, można dodać trochę zimnej wody. &lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Wziąć spory kawałek przezroczystej folii do żywności, ułożyć ciasto na środku, uformować równy wałek (albo graniastosłup), zawinąć i schłodzić (ok. 30 minut w zamrażalniku). &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kroić (po zdjęciu folii) na plasterki grubości pól centymetra, ułożyć je na blasze (na papierze do pieczenia), obsypać kryształkami soli (małymi i delikatnie) i piec w temperaturze 180 stopni aż się zezłocą (jakieś 12-15 min)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny przepis pochodzi z ewidentnie reklamowej książeczki "Magiczne wypieki z Wedlem". Przyniósł mi ją Pan Dziadek, niezwykle już wyczulony na różne "kuchennostki," które Mu wpadną w ręce.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proszę Państwa, oto: "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;maślane ciasteczka pełne białej czekolady z nutą pomarańczy&lt;/span&gt;" (w oryginale - cytryny).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzKuAdbNZSI/AAAAAAAAAZE/0DvoCyKGEgc/s1600-h/z+czekolad%C4%85.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzKuAdbNZSI/AAAAAAAAAZE/0DvoCyKGEgc/s400/z+czekolad%C4%85.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418584624602113314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;3 żółtka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;125g miękkiego masła,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;30g cukru pudru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka kwaśnej śmietany,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;skórka otarta z dwóch pomarańczy,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100g białej czekolady (posiekanej)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;150 g mąki pszennej,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;do dekoracji&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;żółtko,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;cukier kryształ&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Masło utrzeć z cukrem pudrem na gładko. Dodawać po jednym żółtku, ucierając. Dodać śmietanę, skórkę, ponownie utrzeć wymieszać dokładnie z mąką z proszkiem i czekoladą. I jak poprzednio - &lt;span style="font-size:100%;"&gt;wziąć spory kawałek przezroczystej folii do żywności, ułożyć ciasto, uformować, zawinąć i schłodzić (ok. 30 minut w zamrażalniku). &lt;/span&gt;Kroić na półcentymetrowe plasterki, ułożyć na blasze wyłożonej papierem, posmarować żółtkiem i posypać cukrem. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni do zezłocenia (coś 15 minut).&lt;br /&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;Polecam oba przepisy - i na świąteczny stół, i w charakterze prezentów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://www.smakimprezy.pl/2009/11/03/kuchnia-swiateczna-i-noworoczna-2009/"&gt;&lt;img alt="Święta 2009" src="http://www.smakimprezy.pl/images/kuchnia-swiateczna-2009/banerswieta2009.gif" width="70" border="0" height="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://brulionzprzepisami.blox.pl/2009/12/swiateczne-prezenty-zaproszenie.html"&gt;&lt;img alt="Świąteczne prezenty" src="http://brulionzprzepisami.blox.pl/resource/vv.jpg" width="70" border="0" height="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chciałabym też życzyć wszystkim, zdrowych, pogodnych, wesołych i smacznych Świąt. Do zobaczenia...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5290830982417201484?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5290830982417201484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5290830982417201484&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5290830982417201484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5290830982417201484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/12/swiateczne-ciasteczka.html' title='Świąteczne ciasteczka'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SzKrjvI7QBI/AAAAAAAAAY8/1oh6atJbzSo/s72-c/ma%C5%9Blane.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-248434663449451667</id><published>2009-12-20T19:00:00.004+01:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.903+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ryby i owoce wód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śledzie'/><title type='text'>Śleeeeeeedzie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna się kupnem matiasów. Z doświadczenia wiem, że nie warto schodzić poniżej dużej, 800-gramowej paczki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Teraz fundujemy śledziom odrobinę luksusu: korzenno-octowa kąpiel, według przepisu z Norwegii (a przecież oni tam wiedzą, co lubią śledzie...)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Słodka zalewa octowa (na kilogram śledzi) - zagotować i ostudzić:&lt;/span&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pół litra wody&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pół litra octu 10%&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1 1/2 szklanki cukru&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ziele angielskie, listek laurowy, gorczyca, pieprz, kolendra (ziarenka naturalnie)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;W międzyczasie kroimy na pół- (a może ćwierć-) księżyce 2 średnie cebule. Podsmażamy na patelni, na odrobinie oleju - lekko osolone. Dodajemy garść (garstkę) suszonej żurawiny, rodzynek (miękkich), 1/3 szklanki przecieru pomidorowego, 1 łyżkę koncentratu pomidorowego, łyżeczkę cukru i 1/3 szklanki wody. Można dodać dwie łyżki zalewy korzennej - dla leciutkiego posmaku octu. Do tego łyżeczka papryki w proszku (ach, te berberyjskie apteki), 1/4 łyżeczki cynamonu, ciut roztartego w palcach szafranu, imbir (u mnie dziś kawałek świeżego w cieniutkich zapałkach). Chwilę dusimy.&lt;br /&gt;Połowę śledzi wyciągamy z zalewy, kroimy na kawałki "na raz" i mieszamy z przestudzonym sosem pomidorowym.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sy5meeIMvsI/AAAAAAAAAYs/Dx8cJaDH8oc/s1600-h/sledz+agaty.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sy5meeIMvsI/AAAAAAAAAYs/Dx8cJaDH8oc/s400/sledz+agaty.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417380075442847426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pisząc te słowa uśmiecham się w duchu. Moje śledzie o norwesko-marokańskiej inspiracji powinny nazywać się "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uprowadzenie ... Beaty&lt;/span&gt;" ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I moje ulubione, klasyczne śledzie w oleju. Z czosnkiem, cebulą i majerankiem.&lt;br /&gt;Odsączamy drugą połowę matiasów. Kroimy na kawałki, wrzucamy do miski. Dodajemy łyżkę oliwy (dobrego oleju), 5 przeciśniętych przez praskę ząbków czosnku, 3-4 łyżki majeranku, mieszamy. Siekamy dwie cebule.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W słoiku na dnie układamy gałązkę rozmarynu, sypiemy warstewkę cebuli. Na to śledzie. Cebula. Śledzie. Cebula. Śledzie. Cebula. Śledzie. Ceb... no nie, aż tak wiele warstw to nie wyjdzie :) Zalewamy olejem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sy5mmyKydPI/AAAAAAAAAY0/g3C6Naa8A1Q/s1600-h/%C5%9Bledzik+ol.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sy5mmyKydPI/AAAAAAAAAY0/g3C6Naa8A1Q/s400/%C5%9Bledzik+ol.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417380218261370098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dzięki wcześniejszemu marynowaniu, smakują... tak jak pachną dobre perfumy - wieloma nutami...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No i najtrudniejsze w śledziach. Czekanie, aż się przegryzą... Ale do Wigilii zdążą na pewno... Zdążą też włączyć się do zabawy w &lt;a href="http://www.smakimprezy.pl/2009/11/03/kuchnia-swiateczna-i-noworoczna-2009/"&gt;świąteczno - noworoczne gotowanie&lt;/a&gt;, zorganizowanej przez Olgę Smile.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://www.smakimprezy.pl/2009/11/03/kuchnia-swiateczna-i-noworoczna-2009/"&gt;&lt;img alt="Święta 2009" src="http://www.smakimprezy.pl/images/kuchnia-swiateczna-2009/banerswieta2009.gif" width="70" border="0" height="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-248434663449451667?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/248434663449451667/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=248434663449451667&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/248434663449451667'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/248434663449451667'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/12/sleeeeeeedzie.html' title='Śleeeeeeedzie'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sy5meeIMvsI/AAAAAAAAAYs/Dx8cJaDH8oc/s72-c/sledz+agaty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8307114975545863906</id><published>2009-11-26T15:30:00.007+01:00</published><updated>2010-09-03T17:22:42.750+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marokańskie'/><title type='text'>Tajine z kurczakiem, oliwkami i kiszonymi cytrynami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W moim bloggerowym panelu wisiał przez pewien czas post pt. "banana bread". A w zasadzie powinien brzmieć "Jak nie wzięłam udziału w orzechowym tygodniu". Nie wzięłam, bo z bardzo fajnie wyglądającego przepisu na chleb bananowy wyszedł cudny zakalec, zaś dodanie do gulaszu wołowego orzechów włoskich wpłynęło li i jedynie na... kaloryczność całej potrawy. Małżonek nawet pytał "czy tu jest soczewica". No, to ja jednak wolę dodawać soczewicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej jednak zależy mi na wzięciu udziału w &lt;a href="http://cosniecos.blox.pl/2009/10/Zaproszenie-Korzenny-Tydzien.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tygodniu korzennym&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. A że mam w głowie mnóstwo pomysłów na bardzo korzenne potrawy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajine z kurczaka z oliwkami i kiszonymi cytrynami to chyba najbardziej znana potrawa kuchni marokańskiej. A przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Kilkukrotnie nam go podawano, w różnych miejscach (ale co ciekawe takich bardziej turystycznych). Tu nieskromnie powiem - ten przygotowany przeze mnie, na marokańską imprezę urodzinową, był najlepszy. Prawdopodobnie dzięki znakomitemu przepisowi z &lt;a href="http://moroccanfood.about.com/od/maindishes/r/chick_lem_olive.htm"&gt;About.com: Moroccan Food&lt;/a&gt; (zerknijcie także na inne przepisy tej autorki).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sw6KPbVI3gI/AAAAAAAAAYk/uSWP6-fjNCQ/s1600/tajine+z+kiszonymi.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sw6KPbVI3gI/AAAAAAAAAYk/uSWP6-fjNCQ/s400/tajine+z+kiszonymi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408412200157634050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy może od tajine (tagine) - to zarówno nazwa ceramicznego (choć np. ten z Ikei jest żeliwny) garnka, z charakterystyczną stożkową pokrywą, jak i przygotowywanej potrawy. Cały dowcip polega na dłuuuugim gotowaniu - dla kurczaka około 2,5 godzin. Mój garnek stał na średnim palniku, na kuchni gazowej; od płomienia oddzielała go specjalna płytka dyfuzyjna - rozprowadzająca równomiernie ciepło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Składniki&lt;/span&gt; (na 3-4 osobowy tajine):&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;kurczak, bez skóry, poporcjowany (albo np. 2 udka i 3 filety z piersi)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 spore cebule, drobno posiekane (ja swoje potraktowałam malakserem, stąd częśc była bardzo drobna, ale zdarzały się większe kawałki)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść posiekanej świeżej kolendry,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść posiekanej świeżej pietruszki,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2-3 ząbki czosnku, posiekane drobniutko lub przeciśnięte przez praskę,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki imbiru,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka pieprzu,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka kurkumy,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki soli,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 łyżeczki szafranu,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 garść zielonych lub czerwonych oliwek (u mnie oliwki mieszane, i w dodatku z pikantnej marynaty :)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 kiszone cytryny&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/3 szklanki oliwy,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/4 szklanki wody - nie więcej, naprawdę; ja i tak musiałam odlewać płyn, bo wychodził :)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Marynowanie: &lt;/span&gt;kilka godzin/cała noc&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przygotowanie:&lt;/span&gt; 15 minut&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gotowanie: &lt;/span&gt;2,5 godziny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jednej cytryny wydłubujemy miąższ (bez pestek) i drobno siekamy. W misce mieszamy miąższ cytryny, kurczaka, posiekaną cebulę, czosnek, pietruszkę, kolendrę i przyprawy. Zostawiamy na kilka godzin lub całą noc (jeżeli czas na to pozwala).&lt;br /&gt;Pokrywamy oliwą dno tajine. Układamy kurczaka w środku (kośćmi ku górze) i rozkładamy dookoła cebulę z przyprawami.&lt;br /&gt;Posypujemy oliwkami i ćwiartkami 2 kiszonej cytryny (bez pestek), skrapiamy resztą oliwy, zalewamy wodą, przykrywamy i gotujemy na średnim gazie (jeżeli nasz tajine jest ceramiczny, musimy używać płytki dyfuzyjnej, oraz upewnić się, czy nie jest aby tylko na węgle).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mniej więcej po 1,5 godziny przewracamy mięso, zakrywamy i gotujemy dalej - aż będzie bardzo miękkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed odkryciem i podaniem pozwalamy tajine nieco (5-10 minut) przestygnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli nie macie kiszonych cytryn - polecam przepis &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/01/kiszone-cytryny.html"&gt;Anoushki&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://cosniecos.blox.pl/2009/10/Zaproszenie-Korzenny-Tydzien.html"&gt;&lt;img alt="Korzenny tydzień" src="http://cosniecos.blox.pl/resource/smallbannmed.JPG" width="110" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8307114975545863906?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8307114975545863906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8307114975545863906&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8307114975545863906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8307114975545863906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/11/tajine-z-kurczakiem-oliwkami-i.html' title='Tajine z kurczakiem, oliwkami i kiszonymi cytrynami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sw6KPbVI3gI/AAAAAAAAAYk/uSWP6-fjNCQ/s72-c/tajine+z+kiszonymi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4010893818293592369</id><published>2009-11-11T20:47:00.011+01:00</published><updated>2009-11-14T15:41:42.091+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wołowina'/><title type='text'>Kotleciki wołowe w cieście</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Kuchnia polska - potrawy regionalne&lt;/span&gt; Hanny Szymanderskiej*, to książka która mnie niegdyś prawie zrujnowała (pochłonęła mój miesięczny budżet bibliofilski).  Od tego czasu w biblioteczce kulinarnej pojawiło się sporo pozycji, niektóre z nich znacznie droższe. Ale  nadal bardzo lubię ją przeglądać, choć wiem już, że przyjęte przez autorkę proporcje składników należy traktować mocno umownie (w przypadku kotlecików została mi połowa farszu - stąd poniżej prezentuje przepis po zmianach). Stanowi jednak znakomite źródło inspiracji. Zwłaszcza, gdy szuka się przepisu do II edycji zabawy &lt;a href="http://grumko.blox.pl/2009/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-II.html"&gt;Gotujemy po polsku&lt;/a&gt;, organizowanej przez Irenę i Andrzeja pod patronatem serwisu &lt;a href="http://zpierwszegotloczenia.pl/"&gt;zPierwszegoTloczenia.pl&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Przepis na kotleciki wołowe w cieście owsianym zaintrygował mnie - z jakichś, bliżej nieokreślonych, przyczyn wyobrażałam sobie coś w rodzaju Beef Wellington. Otrzymałam... całkiem fajne kotlety siekane w mocno chrupiącej skorupce :) Następnym razem przygotuję jeszcze sos - trochę go dziś brakowało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SvsbMewmkhI/AAAAAAAAAYc/uHWFYFRY1wI/s1600-h/kotleciki+wo%C5%82owe.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 352px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SvsbMewmkhI/AAAAAAAAAYc/uHWFYFRY1wI/s400/kotleciki+wo%C5%82owe.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402942079190340114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;400g płatków ryżowych lub owsianych, zmielonych,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szklanka gorącej wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;po 1/2 łyżeczki soli i curry,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;250g mielonego (siekanego) udźca wołowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść suszonej żurawiny,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 cebula,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka siekanej natki pietruszki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka smalcu,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól, pieprz do smaku&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na patelni na smalcu podsmażyć drobno pokrojoną cebulę. Dodać mięso, przesmażyć krótko. Odstawić, ochłodzić. Do mięsa dodać żurawiny i natkę, doprawić solą i pieprzem.&lt;br /&gt;Zmielone płatki wymieszać z solą i curry, zalać woda, wyrobić ciasto. Podzielić na części (ca. 8) i z każdej uformować placuszek. Nakleić farsz i zlepić, ugniatając (delikatnie) w podłużne krokiety.&lt;br /&gt;Smażyć na patelni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/2009/10/Gotujemy-po-polsku-edycja-II.html"&gt;&lt;img alt="Gotujemy po polsku II" src="http://grumko.blox.pl/resource/gotujemy.vol.2.jpg" border="0" height="110" width="70" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;_______________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;* Świat Książki, Bertelsmann Media, Warszawa 2004&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4010893818293592369?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4010893818293592369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4010893818293592369&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4010893818293592369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4010893818293592369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/11/kotleciki-woowe-w-ciescie.html' title='Kotleciki wołowe w cieście'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SvsbMewmkhI/AAAAAAAAAYc/uHWFYFRY1wI/s72-c/kotleciki+wo%C5%82owe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1464542740697598583</id><published>2009-11-06T08:59:00.003+01:00</published><updated>2010-05-22T10:29:55.665+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chałwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Lody chałwowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Przepis ujrzany w zeszłorocznym, czerwcowym numerze miesięcznika Kuchnia (6/2008), i oznaczony jako "koniecznie", długo czekał na wykonanie - ponad rok, i długo (acz krócej) na publikację. Ponieważ mam w tej chwili dwa spore tematy blogowe do opracowania (jednym z nich jest podsumowanie "Spiżarni") ekspresowe lody chałwowe będą miłym - i pysznym -  przerywnikiem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/St26yz0YihI/AAAAAAAAAX8/cJdskIMRe_Q/s1600-h/lody+cha%C5%82wowe.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/St26yz0YihI/AAAAAAAAAX8/cJdskIMRe_Q/s400/lody+cha%C5%82wowe.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394673310725868050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;300 ml śmietany 36% (dałam 30%, i też było w porządku),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 żółtek (duże, od wiejskich kur = żółte lody, i nie ma na to rady :)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżki cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100 g chałwy&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wykonanie jest proste jak konstrukcja cepa bojowego. Śmietanę ubijamy na sztywno (uważając, żeby nie zrobiło się masło), żółtka ucieramy z cukrem (na biało) i dodajemy zmieloną chałwę. Ostrożnie łączymy z bitą śmietaną, przekładamy do metalowej miski (lub pojemnika po lodach) i zamrażamy, co jakiś czas mieszając...&lt;br /&gt;Przecież mówiłam, że to proste...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1464542740697598583?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1464542740697598583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1464542740697598583&amp;isPopup=true' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1464542740697598583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1464542740697598583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/11/lody-chawowe.html' title='Lody chałwowe'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/St26yz0YihI/AAAAAAAAAX8/cJdskIMRe_Q/s72-c/lody+cha%C5%82wowe.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-9018641044865583641</id><published>2009-10-18T16:13:00.003+02:00</published><updated>2011-07-29T14:39:46.389+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wieprzowina'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pierogi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><title type='text'>Char siu bao</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W maju &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/05/chinszczyzna-z-gotowca-o.html"&gt;pisałam&lt;/a&gt; Wam o pekińskiej dimsumiarni i sprzedawanych tam przepysznych drożdżowych pierożkach z grillowaną wieprzowiną. Na jesieni, pchana tęsknota za tamtym smakiem, postanowiłam spróbować sama. Okazało się, że wychodzi mi to całkiem nieźle...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepis pierwotny odnalazłam we wspaniałej książce &lt;a href="http://www.amazon.com/Food-China-Journey-Lovers/dp/1552856836/ref=pd_bxgy_b_text_c"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Food of China: A Journey for Food Lovers&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. U nas w serii "Smaki świata" ukazała się jej skrócona wersja. W dążeniu do zapamiętanej doskonałości nieco wzbogaciłam przepis na nadzienie... i oto: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;warszawskie dimsumki&lt;/span&gt; z grillowaną wieprzowiną (char siu). Danie raczej nie imprezowe, zwłaszcza gdy nie ma komu gości zabawiać ;) No i dobrze rozłożyć je sobie na dwa dni - albo zgrillować większą ilość wieprzowiny i zamrozić...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/StsCTmt0i8I/AAAAAAAAAXk/ReBbXrgV8XA/s1600-h/dimsumki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/StsCTmt0i8I/AAAAAAAAAXk/ReBbXrgV8XA/s400/dimsumki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393907514539805634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Ciasto drożdżowe:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;3 łyżki cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;250 ml ciepłej wody,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;11/2 łyżeczki drożdży w proszku (lub 10g świeżych),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;400 g mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki oleju,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;11/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Drożdże rozmieszać z cukrem i zalać wodą, odstawić na 10 minut - aż urosną. Mąkę przesiać do miski, dodać drożdże i olej. Przy pomocy drewnianej miski zarobić kulę, przełożyć na oprószony mąką blat i wyrabiać jakieś 10 minut, aż stanie się gładkie. Ciasto ma być miękkie - lekko jednak lepiące się do palców :)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zostawić na 3 godziny, do wyrośnięcia, w misce wysmarowanej olejem, nakryte lnianą ścierką.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tuż przed przystąpieniem do formowania, ciasto należy przebić, spłaszczyć na blacie. Na środek wsypać proszek do pieczenia, zagnieść (proszek zacznie działać od razu).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grillowana wieprzowina:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;750 g wieprzowiny (schab, szynka, lub chuda łopatka) bez kości, pociętej na mniejsze kawałki (ok. 20cm długości, nie więcej niż 6-7 średnicy)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;marynata:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 łyżka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka sosu z czarnej fasoli z chilli,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka sosu hoisin,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka sosu ostrygowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka czerwonej pasty z sfermentowanej soi,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżka chińskiej wódki dla ludu - lub brandy, gdyby mąż nie chciał się dzielić,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki oleju sezamowego&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na później:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki miodu, rozrobione odrobiną wody&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Połączyć składniki marynaty, obtoczyć mięso i pozostawić na jakieś 6 godzin, a najlepiej cała noc. Piekarnik rozgrzać do 220 stopni Celsjusza. na dno wstawić naczynie do zapiekania wypełnione 3 szklankami wrzątku. Mięso odsączyć (zachowując marynatę) i nadziać na haki, które następnie zawiesza się u góry piekarnika. Z braku laku można rozłożyć je na kratce do grillowania.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piec 10-15 minut (jeżeli na leżąco, przewrócić w trakcie), następnie posmarować marynatą, zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec kolejne 8-10 minut. Wyjąć, przestudzić przez jakieś 2 minuty, posmarować miodem, i piec pod grillem 4-5 minut, aż zbrązowieje.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/StsiHySsIYI/AAAAAAAAAX0/489cswSUlfI/s1600-h/wieprzowina.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/StsiHySsIYI/AAAAAAAAAX0/489cswSUlfI/s320/wieprzowina.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393942495860892034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Pierożki:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka oleju,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;250 g char siu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 łyżeczki wina ryżowego Shaoxing,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 łyżeczka oleju sezamowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki sosu ostrygowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki lekkiego sosu sojowego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 łyżeczki cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pęczek drobniutkiej dymki&lt;/li&gt;&lt;li&gt;150 ml sosu spod pieczenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;11/2 łyżki skrobii kukurydzianej&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 porcja ciasta drożdżowego&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Skrobię rozmieszać w sosie spod pieczenia. Na patelni rozgrzać olej. Dodać drobno posiekaną dymkę, i mięso pokrojone w drobną kostkę (posiekane). Przesmażyć. Zalać cała resztą, gotować aż zgęstnieje ;)&lt;br /&gt;Ciasto podzielić na 36 (lub 12, ale nie polecam - będą gigantyczne) równych porcji, utoczyć z nich kulki. Nieużywane kulki trzymać pod przykryciem. Z każdej kulki robić placuszek, grubszy na środku, cieńszy na brzegach. Układać łyżeczkę (w przypadku dużych - 3) nadzienia. Zlepiać, formując sakiewkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszyki do gotowania na parze wyłożyć papierem do pieczenia. W garnku zagrzać wodę. Ustawić konstrukcję z koszyczków (do każdego dać jakieś 5-6 pierożków, urosną) na garnku i gotować przez jakieś 15 minut...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wiem, przepis wygląda przerażająco. Ale warto...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/StsfL4PDKzI/AAAAAAAAAXs/9_aL8XAtk6s/s1600-h/dimsumek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 396px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/StsfL4PDKzI/AAAAAAAAAXs/9_aL8XAtk6s/s400/dimsumek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393939267640830770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-9018641044865583641?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/9018641044865583641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=9018641044865583641&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/9018641044865583641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/9018641044865583641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/10/char-siu-bao.html' title='Char siu bao'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/StsCTmt0i8I/AAAAAAAAAXk/ReBbXrgV8XA/s72-c/dimsumki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2516420431191109899</id><published>2009-09-26T17:10:00.004+02:00</published><updated>2010-05-22T10:27:02.526+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bakłażany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cebula'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Tarta z bakłażanem, karmelizowaną cebulą i oliwkami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;           &lt;br /&gt;Macie przed sobą prawdopodobnie 5 czy 6 wersję tego posta. Już kilka razy zamierzałam wkleić coś, co zasłużyło na uwiecznienie (jak choćby indyjski obiad, czy chałwowe lody). Ale tak naprawdę dopiero ta tarta i zdanie pewnego egzaminu wstępnego dały mi siłę i ochotę do wklepywania przepisu (obróbka zdjęcia to pikuś - Pan Pikuś - zdjęcia są fajne...) Przepraszam więc za dłuższą nieobecność, i zapraszam do stołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny chciałabym polecić Waszej uwadze magazyn &lt;a href="http://www.foodandtravel.com/"&gt;Food and Travel&lt;/a&gt; (pisałam już o znalezionym tam przepisie na &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2009/05/ciecierzycowe-poduszeczki-z-plastrami.html"&gt;ciecierzycowe poduszeczki z mozarellą i pieczonymi burakami&lt;/a&gt;). W zasadzie każdy przeglądany on-line numer wywołuje u mnie nieodpartą chęć wypróbowania kilku przepisów. Tym razem, oglądając wydanie sierpniowo-wrześniowe, padłam przy temacie bakłażanowym i tarcie.&lt;br /&gt;Nie mogłam się oprzeć. Piekłam ją wieczorem (późnym), korzystając z gotowego ciasta francuskiego. Jest fantastyczna. Książę Małżonek bawił się ze mną przez chwile w wymyślanie możliwych ulepszeń, po czym stwierdził:&lt;br /&gt;- Tu nie ma co kombinować. Trzeba szybko powtórzyć.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sr4wpSKm3sI/AAAAAAAAAXQ/2AWpkeHfbk8/s1600-h/tarta1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sr4wpSKm3sI/AAAAAAAAAXQ/2AWpkeHfbk8/s400/tarta1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385795690190790338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Składniki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;opakowanie gotowego ciasta francuskiego (albo porcja ulubionego kruchego),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 spore bakłażany (albo 3 mniejsze), w plasterkach centymetrowej grubości,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;750 g cebuli, pokrojonej w cieniutkie półksiężyce,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 ząbki czosnku, obrane i drobno posiekane,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4-5 łyżek oleju (oliwy),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka posiekanego tymianku i kilka gałązek do dekoracji,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki czerwonego octu winnego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;50 g oliwek czarnych bez pestek, posiekanych,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100 g anchovies, przekrojonych wzdłuż na pół (ja dałam zdecydowanie mniej, jakieś 3 sztuki, drobno posiekane).&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sr4wvgDftyI/AAAAAAAAAXY/X_phlDxvzzM/s1600-h/tarta2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sr4wvgDftyI/AAAAAAAAAXY/X_phlDxvzzM/s400/tarta2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385795796998272802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Piekarnik rozgrzać do 200 stopni Celsjusza. Bakłażany rozłożyć na blasze do pieczenia (wyłożonej papierem), posmarować olejem.   Piec, aż zmiękną i lekko się zezłocą, przestudzić i pokroić w paski. W głębokiej patelni o grubym dnie (z przykrywką) rozgrzać 2 łyżki oleju. Wrzucić cebulę. Dusić pod przykryciem jakieś 20-30 minut. Dodać posiekany tymianek, cukier i czosnek, lekko posolić i dusić kolejne 15-20 minut (pokrywkę zdjąć na ostatnie 5 minut). Dodać bakłażana, wymieszać, doprawić i odstawić.&lt;br /&gt;Na blasze do pieczenia (wyłożonej świeżym papierem) rozłożyć prostokąt ciasta. Wyłożyć nadzienie - zostawiając ok. 2 centymetry z każdego brzegu wolne. Zawinąć brzegi, tworząc rancik.  Rozłożyć (rozsypać) anchovies. Spryskać octem winnym. Piec 25-30 minut...&lt;br /&gt;Zaraz po wyjęciu posypać oliwkami (a jeżeli nie mamy w domu pietruszkofoba, także posiekaną natką) i tymiankiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2516420431191109899?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2516420431191109899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2516420431191109899&amp;isPopup=true' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2516420431191109899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2516420431191109899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/09/tarta-z-bakazanem-karmelizowana-cebula.html' title='Tarta z bakłażanem, karmelizowaną cebulą i oliwkami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sr4wpSKm3sI/AAAAAAAAAXQ/2AWpkeHfbk8/s72-c/tarta1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-7784063140597292903</id><published>2009-08-14T15:30:00.001+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.904+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bakłażany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Ratatuj - inaczej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;      &lt;br /&gt;Internet to niewyczerpane źródło przepisów i inspiracji. Googlowałam ostatnio za czymś dobrym z bakłażana. I znalazłam... &lt;a href="http://www.cookitsimply.com/recipe-0010-0168c63.html"&gt;sicilian ratatouille&lt;/a&gt;. Nie wiem, na ile jest ona sycylijska. Ważne, że luźno trzymając się oryginalnego przepisu, udało mi się przyrządzić coś bardzo fajnego, a przy tym prostego...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SoHz5cGnZUI/AAAAAAAAAW4/K5ZIGfLRANc/s1600-h/obiadek.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SoHz5cGnZUI/AAAAAAAAAW4/K5ZIGfLRANc/s400/obiadek.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368840398924375362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;2 bakłażany,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 czerwone papryki, 1 żółta&lt;/li&gt;&lt;li&gt;250 g pieczarek,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;400 g pomidorów bez skóry,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki kaparów,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;tymianek - łyżka świeżego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;50 g oliwek - jezeli zdecydowane w smaku, lepiej pominąć,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki octu winnego,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki brązowego cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 garscie orzeszków piniowych&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sól i pieprz do smaku,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bakłążany pokroić w sporą kostkę, podsmażyć na oliwie ana patelni - aż zmiękną i zbrązowieją. Przełożyć do garnka o grubym dnie. Na  tej samej patelnii podsmazyć pokrojone w paski papryki, pod koniec dodając czosnek. Dorzucić do bakłażana. Przesmażyć pieczarki, aż puszczą (i odparują) wodę, a następnie wymieszać w garnnku z pozostałymi warzywami. Dodać kapary, tymianek, sól i pieprz, (oliwki) zalać pomidorami i dusić jakieś 10 minut. Wlać ocet, wsypac cukier, i dusić kolejne 5 minut. Podawać posypane przyrumienionymi orzeszkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała filozofia. Zastanawia mnie tylko jedno - jakim cudem przegapiłam cebulę??? Teraz się z tego cieszę - dzięki temu smak był inny, niż zwykłego ratatuja :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-7784063140597292903?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/7784063140597292903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=7784063140597292903&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7784063140597292903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/7784063140597292903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/08/ratatuj-inaczej.html' title='Ratatuj - inaczej'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SoHz5cGnZUI/AAAAAAAAAW4/K5ZIGfLRANc/s72-c/obiadek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-6556382301240131790</id><published>2009-07-25T19:08:00.010+02:00</published><updated>2011-07-29T14:41:06.258+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><title type='text'>Kurki i liście limonki Kaffir</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny sięgnęłam po książkę Phillipa Delacourcelle &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kuchnia z bukietem przypraw&lt;/span&gt;. Od ponad roku kusił widniejący na 38 stronie "krem z kurek z liśćmi limety". W tym roku wreszcie się odważyłam... a efekt.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sam krem mnie trochę zawiódł. Zdecydowanie zbyt omletowo-jajeczny, jak na moje upodobania. Ale za to jeden z etapów pośrednich, czyli kurki duszone ze śmietaną, czosnkiem i liśćmi limety... olśnienie, objawienie i poezja. Dlatego następną porcję kurek wykorzystałam do makaronu...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sms9J9cUl7I/AAAAAAAAAWw/9biFBA-IpL4/s1600-h/kurki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 295px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sms9J9cUl7I/AAAAAAAAAWw/9biFBA-IpL4/s400/kurki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362447022636177330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sos z kurek z liśćmi limonki&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;600 g kurek,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół startego ząbka czosnku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;200 ml gęstej śmietany,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6 liści limonki kaffir,&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kilka gałązek tymianku&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Kurki oczyścić, można szybko opłukać. Wrzucić do rondelka, postawić na małym ogniu i gotować aż puszczą sok i odparują. Dodać czosnek, liście limonki i śmietanę. Dusić do zgęstnienia, doprawić solą i pieprzem... Przed podaniem najlepiej odłowić liście :)&lt;br /&gt;Proste, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Apatsagi Pannonhalmi Tricollis cuvee, 2007&lt;/span&gt; - mieszanka Gewurztraminera i rieslingów. Bardzo sympatyczny węgrzyn...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla chetnych - przepis na krem z kurek:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;600 g kurek,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pół startego ząbka czosnku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;200 ml gęstej śmietany,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6 liści limonki kaffir,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;3 jajka&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;pęczek szczypiorku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 płaska łyżka curry,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżki oleju z orzechów włoskich,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka octu sherry&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jak poprzednio - kurki oczyścić, można szybko opłukać. Wrzucić do rondelka, postawić na małym ogniu i gotować aż puszczą sok i odparują. Dodać czosnek, liście limonki i śmietanę. Dusić do zgęstnienia, doprawić solą i pieprzem... Odłowić liście.&lt;br /&gt;Nagrzać piekarnik do 180 stopni C. Kurki razem ze śmietaną przełożyć do malaksera, dodać sok z cytryny, curry, zmiksować wszystko  na gładką masę. wbić jajka, ponownie zmiksować. Masę przełożyć do foremek i piec pół godziny.&lt;br /&gt;Z oleju i octu zrobić sos, dodać drobno posiekany szczypiorek. Podawać ciepłe, polane sosem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-6556382301240131790?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/6556382301240131790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=6556382301240131790&amp;isPopup=true' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6556382301240131790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/6556382301240131790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/07/kurki-i-liscie-limonki-kaffir.html' title='Kurki i liście limonki Kaffir'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/Sms9J9cUl7I/AAAAAAAAAWw/9biFBA-IpL4/s72-c/kurki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-3412024590577744761</id><published>2009-07-19T19:22:00.002+02:00</published><updated>2009-09-26T18:31:54.023+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nalewki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zielone orzechy'/><title type='text'>Orzechówka z miodem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;     &lt;br /&gt;Pierwsza połowa lipca to już ostatnia chwila na zebranie zielonych orzechów. I to tych rosnących zdecydowanie poza granicami wielkich miast, a więc ciut później dojrzewających. Orzechy powinny być miękkie w środku, łatwo dawać się nakłuć lub pokroić.&lt;br /&gt;Pamiętajcie proszę, że zielone orzechy bardzo farbują. Uważajcie więc podczas zbierania i przygotowywania - pomocne będą gumowe rękawiczki i jakaś stara deska do krojenia.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SmNWCJWoKNI/AAAAAAAAAWo/LCafUPwSvn8/s1600-h/orzech%C3%B3wka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SmNWCJWoKNI/AAAAAAAAAWo/LCafUPwSvn8/s400/orzech%C3%B3wka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360222576371574994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wedle ludowej mądrości orzechówka to znakomite lekarstwo na żołądek. A w dodatku pyszne, i - przyznaję - nie zawsze spożywane w ilościach homeopatycznych... Ta jest słodka, delikatna - "babska".&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 kg zielonych włoskich orzechów, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 litra spirytusu, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 litra wódki czystej 40%, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;1 szklanka miodu, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;szczypta imbiru&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;             Orzechy opłukać, wytrzeć, ponakłuwać (np.  drutem do robótek), wsypać do gąsiora (najlepiej 3 litrowego... w 5 litrowym trochę giną). Zalać spirytusem, zakorkować i odstawić w ciepłe miejsce , na dwa miesiące.&lt;br /&gt;Po dwóch miesiącach zlać spirytus do innego gąsiora, przesączając (choćby przez filtr do kawy)  i zakorkowane odstawić.&lt;br /&gt;Z miodu i wódki zrobić syrop (do podgrzanego na małym ogniu miodu dodawać wódkę), ostudzić i  wymieszać z orzechowym spirytusem w gąsiorze.&lt;br /&gt;Rozlać do butelek, szczelnie zakorkować przed wypiciem przeleżakować 6 miesięcy, najlepiej w chłodnym miejscu.&lt;br /&gt;Już niedługo kolejny przepis na orzechówkę, trochę wytrawniejszą. Ale nadal - nie tylko leczniczą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SlnimjoOkrI/AAAAAAAAAWg/UDNZLZf4weM/s1600-h/orzechy.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SlnimjoOkrI/AAAAAAAAAWg/UDNZLZf4weM/s400/orzechy.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5357562383760790194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To moja pierwsza propozycja w ramach Spiżarni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-3412024590577744761?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/3412024590577744761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=3412024590577744761&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3412024590577744761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3412024590577744761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/07/orzechowka-z-miodem.html' title='Orzechówka z miodem'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SmNWCJWoKNI/AAAAAAAAAWo/LCafUPwSvn8/s72-c/orzech%C3%B3wka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-2968060521162551885</id><published>2009-06-24T14:06:00.000+02:00</published><updated>2010-05-22T10:28:01.807+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabawy'/><title type='text'>Całosezonowa akcja blogowa - Spiżarnia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;br /&gt;Uff, nareszcie mam chwilę na blogowanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Razem z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pelą&lt;/span&gt;, prowadzącą blogi &lt;a href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/"&gt;Smaki przysmaki&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://mojakuchnianadiecie.blogspot.com/"&gt;Moja kuchnia na diecie&lt;/a&gt;, rozpoczynamy akcję kulinarną pod nazwą Spiżarnia. Mnie w ramach tej akcji przypadło gromadzenie przepisów na nalewki, a także sposobów na przetwarzanie grzybów i ziół. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pela &lt;/span&gt;natomiast odpowiada generalnie za owoce i warzywa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z uwagi na już rozpoczęty sezon przetworów,  akcja nominalnie trwa od &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1 czerwca do 31 października&lt;/span&gt;. Zamieszczamy oczywiście przepisy przez siebie wypróbowane i opublikowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz na dwa tygodnie postaram się umieszczać krótkie podsumowania z tego, co nam się udało zachomikować na zimę... Proszę więc o przesyłanie informacji, kto i co przygotował, oraz gdzie opublikował, na adres pinos@gazeta.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieje, że będziemy się dobrze bawić...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SkIc-k67GJI/AAAAAAAAAWY/MSCZ_8WQUCg/s1600-h/Spi%C5%BCarniangz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 185px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SkIc-k67GJI/AAAAAAAAAWY/MSCZ_8WQUCg/s400/Spi%C5%BCarniangz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5350871168657856658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Klikając &lt;a href="http://durszlak.pl/akcje/spizarnia-2009-nalewki-grzyby-ziola"&gt;tu&lt;/a&gt; możecie przyłączyć się do akcji na Durszlaku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kod bannerka:&lt;br /&gt;&lt;textarea&gt;&lt;a target="_blank" href="http://piniowe.blogspot.com/2009/06/caosezonowa-akcja-blogowa-spizarnia.html"&gt;&lt;img alt="Spiżarnia 2009" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SkIc-k67GJI/AAAAAAAAAWY/MSCZ_8WQUCg/s400/Spi%C5%BCarniangz.jpg" border="0" height="272" width="182" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/textarea&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-2968060521162551885?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/2968060521162551885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=2968060521162551885&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2968060521162551885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/2968060521162551885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/06/caosezonowa-akcja-blogowa-spizarnia.html' title='Całosezonowa akcja blogowa - Spiżarnia'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SkIc-k67GJI/AAAAAAAAAWY/MSCZ_8WQUCg/s72-c/Spi%C5%BCarniangz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8979890749579449978</id><published>2009-06-13T19:33:00.008+02:00</published><updated>2010-05-22T10:29:55.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lody'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='desery'/><title type='text'>Lody z truskawkami i liczi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    &lt;br /&gt;Wczorajszy dzień był wymarzony na lody. Było ciepło, słonecznie i leniwie. Sięgnęłam po wspominaną już (przy okazji &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/2008/11/parfait-z-figami-i-orzechami-pekan.html"&gt;parfait z figami i orzechami pekan&lt;/a&gt;) książkę "&lt;a href="http://www.amazon.com/Iced-180-Very-Cool-Concoctions/dp/1592236952"&gt;Iced. 180 very cool concoctions&lt;/a&gt;". I tam, na stronie 362, znalazłam ten przepis - lody z truskawkami i liczi. Co prawda dziś pogoda zmieniła się zupełnie, ale na lody zawsze jest pora ;o)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SjPlN37FByI/AAAAAAAAAWQ/dycZxbwQhSM/s1600-h/lody2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 303px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SjPlN37FByI/AAAAAAAAAWQ/dycZxbwQhSM/s400/lody2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346869209131714338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pyszne, proste do zrobienia. Delikatnie owocowo-jogurtowe. Polecam :o)&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;250 g truskawek (pokrojonych z grubsza w kawałki),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;165 g drobnego cukru,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;puszka liczi w syropie (565 g),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;375 ml mleka (z braku mleka zastąpiłam jogurtem),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;500 ml śmietany kremówki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;6 żółtek (u mnie prawdziwe wiejskie, przez co całość ma lekko słoneczną barwę...).&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Truskawki zasypać łyżką cukru, odstawić na 30 minut. Liczi odsączyć z syropu (zachowując 125 ml) i drobno pokroić. W garnku o grubym dnie, na małym ogniu, podgrzewać jogurt, śmietanę i cukier - aż do rozpuszczenia cukru. Nie pozwolić zawrzeć. W dużej misce ubić 6 żółtek, dodać 60ml gorącego mleka, wymieszać, i po trochu dodawać resztę mleka (cały czas mieszając). Przelać do czystego garnka, postawić na gaz, gotować 8-10 minut, aż zacznie gęstnieć. Ostudzić.&lt;br /&gt;Wymieszać masę z truskawkami (i sokiem), liczi i syropem z liczi. Zamrozić - minimum 5 godzin, najlepiej przez noc. Przed podaniem przełożyć na pół godziny do lodówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te lody również biorą udział w zabawie &lt;a href="http://www.smakimprezy.pl/2009/04/30/sezon-truskawkowy-2009/"&gt;Sezon truskawkowy 2009.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8979890749579449978?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8979890749579449978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8979890749579449978&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8979890749579449978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8979890749579449978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/06/lody-z-truskawkami-i-liczi.html' title='Lody z truskawkami i liczi'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SjPlN37FByI/AAAAAAAAAWQ/dycZxbwQhSM/s72-c/lody2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-3491536360610389691</id><published>2009-06-12T12:48:00.004+02:00</published><updated>2011-10-02T12:10:33.264+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolendra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='napoje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='truskawki'/><title type='text'>Koktajl truskawkowo - kolendrowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;       &lt;br /&gt;Koktajl truskawkowy to niewątpliwie jedna z najwspanialszych rzeczy na świecie... Poza sezonem czasem wykorzystuję mrożone truskawki, a w sezonie... a w sezonie - pełna rozpusta.  Najczęściej robię na jogurcie, kefirze lub maślance. Rzadko kiedy dosładzam - wystarcza mi cukier z  truskawek... Czasem dodam czarnego pieprzu, kiedy indziej kropelkę octu balsamicznego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś wypróbowany odatek świeżej kolendry bardzo pozytywnie - jak dla mnie - zakręca smak. Czyli:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;garść truskawek...&lt;/li&gt;&lt;li&gt;odpowiednia ilość jogurtu...&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kilka liści kolendry...&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt; zmiksować i mamy bardzo pyszne śniadanie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SjJBwhnXCQI/AAAAAAAAAWI/wE-Csyl_M7U/s1600-h/koktajl.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SjJBwhnXCQI/AAAAAAAAAWI/wE-Csyl_M7U/s400/koktajl.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346408009555183874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To moja druga propozycja w ramach &lt;a href="http://www.smakimprezy.pl/2009/04/30/sezon-truskawkowy-2009/"&gt;Sezonu truskawkowego 2009&lt;/a&gt; organizowanego przez Olgę Smile.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-3491536360610389691?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/3491536360610389691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=3491536360610389691&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3491536360610389691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/3491536360610389691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/06/koktajl-truskawkowo-kolendrowy.html' title='Koktajl truskawkowo - kolendrowy'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SjJBwhnXCQI/AAAAAAAAAWI/wE-Csyl_M7U/s72-c/koktajl.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1670221514365352839</id><published>2009-06-03T18:04:00.002+02:00</published><updated>2009-12-31T20:35:25.832+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieczywo'/><title type='text'>Bułgarski Słonecznik Babi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;"... Można powiedzieć, że słońce jest często wielką żółtą pigułką od niebiańskich psychiatrów, która rozpędza smutek i wytwarza różowy nastrój, (...) jest także żółtym ręcznikiem frotte, który nas samoczynnie wyciera do sucha. (...) dostaje nam się do krwi, by ogrzać nasze serca, kiedy są zimne jak psi nochal."&lt;/span&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A za oknem szaro i wietrznie. Przestraszony szumem wiatru mały kot zwija się w kłębek pod kocem... Czas na odrobinę własnego słońca, a w zasadzie słonecznika. Słonecznik jest Babi, a Babi jest Pyńka. Na szczęście Babi chętnie dzieli się przepisami, a Pyniek nie ma nic przeciwko tłumaczeniu ich i wklepywaniu. A skoro trwa właśnie bułgarski etap podróży Ireny i Andrzeja, to ja dzielę się słonecznikiem z Wami. I zobaczycie - słońce wyjdzie zza chmur, a koty spod koców...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiaetHlg_gI/AAAAAAAAAWA/iEGJBe_Oh-M/s1600-h/s%C5%82onecznik.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiaetHlg_gI/AAAAAAAAAWA/iEGJBe_Oh-M/s400/s%C5%82onecznik.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5343132505889373698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Oddaję głos &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,22091646,0.html"&gt;Pyniowi&lt;/a&gt;:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;1 kg mąki (i dodatkowo 2 szklanki w zapasie do wyrabiania)&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 3 duże jajka + 1 żółtko do posmarowania&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 3 łyżki octu winnego 6% (lub 2 łyżki soku cytrynowego)&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 3 łyżki oleju słonecznikowego&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 1 łyżeczka soli&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 2 szklanki letniego mleka&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 125 g masła&lt;/li&gt;&lt;li&gt; 40 g drożdży&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt; Wszystkie składniki muszą mieć pokojowa temperaturę.&lt;br /&gt;&lt;ol style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, łyżką mąki i odrobiną mleka. Odstawić do wyrośnięcia.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Roztrzepać jajka, dodać sol, mleko, cukier, olej. Powoli wsypywać mąkę, ocet i wyrośnięte drożdże. Wymieszać dokładnie wszystkie składniki.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kiedy wszystkie składniki będą wymieszane, wyłożyć ciasto na stół i wyrabiać, podsypując dodatkowo mąką. Wyrabiać i wyrabiać, aż ciasto zacznie odstawać od rak.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Wyrobione ciasto uformować w kulę, włożyć do miski. Przykryć lekko folią przezroczystą, ale tak żeby ciasto dalej mogło swobodnie rosnąć. Ustawić w ciepłym miejscu, bez przeciągów do wyrośnięcia. Rośnie mniej więcej 30–60 minut.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kiedy ciasto podwoi objętość podzielić je na 4 kulki i, dodatkowo, każdą z tych czterech kulek tez na 4. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Mamy 16 kulek ciasta. I teraz najtrudniejsze. Rozwałkować 4 kulki na placki wielkości talerza i każdą posmarować roztopionym masłem. Złożyć 4 placki razem i zwinąć w rulonik. Trochę rozciągnąć rulonik wzdłuż.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Powinniśmy otrzymać 4 ruloniki – każdy rulonik składa się z 4 rozwałkowanych placków posmarowanych masłem. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Ruloniki trzeba teraz trzeba pociąć w trójkąciki. Z końcówek ruloników zrobić małe kulki.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Okrągłą brytfankę posmarować masłem i układać trójkąciki, ostra częścią do środka. Male kulki ułożyć w samym środku.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zostawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut. Posmarować słonecznik żółtkiem, posypać czarnuszka lub sezamem. Nagrzać piekarnik do 200ºC. Najpierw piec chlebek na samym dnie, po 15 minutach przenieść na 2 półkę. Przykryć papierem do pieczenia, żeby się nie spiekł za bardzo. Piecze się jeszcze ok. 20-30 minut. Zależy od piekarnika, nasz jest zwykły bez termoobiegu.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;          To jest przepis na 2 słoneczniki o średnicy ok. 30 cm.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://grumko.blox.pl/resource/z_widelcem_przepisy.htm"&gt;&lt;img alt="Bułgarskie gotowanie" src="http://grumko.blox.pl/resource/bulgariadoprzepisow60.jpg" width="60" border="0" height="110" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;_________________&lt;br /&gt;* Ota Pavel, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Śmierć pięknych saren&lt;/span&gt;, Świat literacki, 2004&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1670221514365352839?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1670221514365352839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1670221514365352839&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1670221514365352839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1670221514365352839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/06/bugarski-sonecznik-babi.html' title='Bułgarski Słonecznik Babi'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiaetHlg_gI/AAAAAAAAAWA/iEGJBe_Oh-M/s72-c/s%C5%82onecznik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1227797101428672108</id><published>2009-06-01T15:20:00.007+02:00</published><updated>2010-05-22T10:27:02.528+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='haloumi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Grillowana cukinia, ser haloumi i truskawki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Sałatka w sam raz na letnią kolację, albo w charakterze konkretnego dodatku do grilla. Najlepiej będzie smakowała przyrządzona na grillu, albo choćby patelni z rowkami, ale i na zwykłej "da radę".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiPXAxDTjlI/AAAAAAAAAV4/ITjzx5rrz-0/s1600-h/truskawki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 265px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiPXAxDTjlI/AAAAAAAAAV4/ITjzx5rrz-0/s400/truskawki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342349991158713938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;1-2 niewielkie cukinie, pokrojone w plasterki ok. 5mm grubości,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść rukoli&lt;/li&gt;&lt;li&gt;garść świeżej mięty, posiekanej z grubsza,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100 g sera halloumi (i na plasterki),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100 g truskawek (pokrojonych w plasterki),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ocet balsamiczny, oliwa z oliwek i miód (np. grecki tymiankowy) - wymieszane na sos&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cukinie podsmażyć (podpiec na grillu). Na talerzu rozsypać rukolę, ułożyć cukinię. Rozłożyć plastry zgrillowanego na patelni halloumi (jeżeli wykażecie się większą cierpliwością, może nawet pokażą się paski, albo sie lekko zrumieni). Posypać truskawkami i miętą, polać sosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak oto rozpoczynam miesiąc truskawkowego szaleństwa, w ramach organizowanej przez Olgę Smile zabawy &lt;a href="http://www.smakimprezy.pl/2009/04/30/sezon-truskawkowy-2009/"&gt;Sezon truskawkowy 2009&lt;/a&gt;, której patronem są Delicje Szampańskie ;)...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1227797101428672108?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/1227797101428672108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=1227797101428672108&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1227797101428672108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/1227797101428672108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/06/grilowana-cukinia-ser-haloumi-i.html' title='Grillowana cukinia, ser haloumi i truskawki'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiPXAxDTjlI/AAAAAAAAAV4/ITjzx5rrz-0/s72-c/truskawki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-4900375311514389649</id><published>2009-05-31T21:43:00.004+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.905+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kurczak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szparagi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Kurczak faszerowany szparagami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jak dla mnie zabawa szparagowa skończyła się zdecydowanie zbyt szybko. Od pewnego czasu szparagi jemy na okrągło. Najczęściej jemy po prostu pieczone, lekko skropione oliwą i posypane solą. Ale czasem coś mnie napadnie, i kombinuję. Ta zaś kombinacja okazała się grzechu warta...&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiLeHdH2fgI/AAAAAAAAAVo/FchjAHU9vkc/s1600-h/kutak.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 191px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiLeHdH2fgI/AAAAAAAAAVo/FchjAHU9vkc/s400/kutak.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342076327672839682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;2 piersi kurczaka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;8-12 szparagów,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 plasterki chorizo,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 plasterki żółtego sera&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;W garnku gotujemy wody. Szparagi bez zdrewniałych końcówek wrzucamy do wrzątku i zostawiamy na jakieś 5 minut. Odsączamy na sicie, przelewając zimną wodą.&lt;br /&gt;Piersi przecinamy na pół,wyrzucamy mostek, czyścimy z błon. Z boku każdego kawałka nacinamy kieszeń. Do środka wkładamy plasterek chorizo, plasterek sera i 2-3 szparagi. Spinamy wykałaczką. Oprószamy z obu stron solą, pieprzem. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiLwb2Mxz8I/AAAAAAAAAVw/4EvNta_0ZPU/s1600-h/kutak2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 189px; height: 253px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiLwb2Mxz8I/AAAAAAAAAVw/4EvNta_0ZPU/s400/kutak2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342096469211074498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Smażymy na rozgrzanej patelni, z obu stron...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-4900375311514389649?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/4900375311514389649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=4900375311514389649&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4900375311514389649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/4900375311514389649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/05/kurczak-faszerowany-szparagami.html' title='Kurczak faszerowany szparagami'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/SiLeHdH2fgI/AAAAAAAAAVo/FchjAHU9vkc/s72-c/kutak.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-8330302325271352886</id><published>2009-05-25T16:03:00.006+02:00</published><updated>2011-09-23T11:42:57.906+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DSB I'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szparagi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Szparagi z szybkim sosem romesco</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Testowałam niedawno internetową księgarnię &lt;a href="http://www.bookdepository.co.uk/"&gt;The Book Depository&lt;/a&gt;, skuszona darmową wysyłką. Książki wychodzą trochę taniej niż na Amazonie, no i można trafić czasami rzeczy już gdzie indziej niedostępne. Na pierwszy ogień poszła gruba (592 strony) i kompletnie pozbawiona zdjęć &lt;span style="font-style: italic;"&gt;World Vegetarian &lt;/span&gt;Madhur Jaffre. Polecam - przepisy ułożone są według wiodącego warzywa, zahaczają o przeróżne kuchnie etniczne. I tam właśnie znalazłam wzmiankę o szparagach w sosie romesco, a także przepis na dwie wersje tego sosu - klasyczną (z pieczonymi pomidorami, papryką, czosnkiem i cebulą) i szybką - pieczemy tylko paprykę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShqmUgjyqcI/AAAAAAAAAVg/SQzghFmEavw/s1600-h/szparagi+rom.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShqmUgjyqcI/AAAAAAAAAVg/SQzghFmEavw/s400/szparagi+rom.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339763179468794306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Moja wersja była naprawdę błyskawiczna - użyłam pieczonej papryki, zamarynowanej w słoiku w oliwie. Zmiksowałam 3 papryki (średniej wielkości) z ząbkiem czosnku, małą suszoną papryczką chilli i łyżką oliwy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szparagi ułożyłam w naczyniu do zapiekania - mniej więcej w jednej warstwie i skropiłam oliwą. Piekłam w 180 stopniach jakieś 10 minut - kwadrans. Polałam sosem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To moja druga propozycja w ramach Szparagotowania. Mam nadzieję, że zdążę zamieścić jeszcze jedną...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://durszlak.pl/akcje/szparagi-w-kuchni"&gt;&lt;img alt="Szparagi w kuchni" src="http://durszlak.pl/pliki/akcje/duze/892252779.jpg" width="150" border="0" height="146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-8330302325271352886?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/8330302325271352886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=8330302325271352886&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8330302325271352886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/8330302325271352886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/05/szparagi-z-szybkim-sosem-romesco.html' title='Szparagi z szybkim sosem romesco'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShqmUgjyqcI/AAAAAAAAAVg/SQzghFmEavw/s72-c/szparagi+rom.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-5267024170103073345</id><published>2009-05-22T11:16:00.009+02:00</published><updated>2010-05-22T10:27:02.531+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciecierzyca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='buraki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Ciecierzycowe poduszeczki z plastrami pieczonego buraka i mozzarelli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;       &lt;br /&gt;Tydzień z ciecierzycą prawie się kończy. Ambitnych planów miałam mnóstwo, jak zwykle problem był tylko z ich realizacją. Ale gdy spojrzałam na okładkę  czerwcowego wydania Food and Travel - nie mogłam się oprzeć.&lt;br /&gt;Z powodu anginy nie starczyło mi już "pary" na sos maślano-pieprzowy, ale i tak wyszło bardzo fajne...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShZuXIOZIaI/AAAAAAAAAVY/oZJDSH2_AOg/s1600-h/poduszeczki.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShZuXIOZIaI/AAAAAAAAAVY/oZJDSH2_AOg/s400/poduszeczki.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338575751918199202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na wierzch:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;2 surowe buraki (mniej więcej wielkości kulki mozzarelli),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 ww. kulki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 łyżki solonego masła,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 łyżeczki ziaren czerwonego pieprzu, utłuczonego w moździerzu,&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Na poduszeczki:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;puszka (400g) ciecierzycy; odsączona,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;100 g mąki,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżeczka proszku do pieczenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;1/2 łyżeczki pieprzu cayenne (w oryginale jest 1/4, ale to za mało),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;2 duże jajka, rozdzielone,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;150 ml mleka,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;świeża kolendra - ze dwie garście (i więcej do dekoracji),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ząbek czosnku,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka soku z cytryny,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;łyżka tahini,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;olej do smażenia&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Buraki zawinąć w folię, włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C, i piec do miękkości - około godziny. W misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia i pieprz cayenne. Ciecierzycę, kolendrę i czosnek wrzucić do miksera, zmiksuj (pulsacyjnie, nie na gładko ;o). Żółtka wymieszaj ubijaczką z mlekiem, i cały czas mieszając dodaj do mąki. Do tej znowuż mieszanki należy przełożyć ciecierzycę i wymieszać. Doprawić dobrze solą i pieprzem, dodać sok cytrynowy i tahini.&lt;br /&gt;W misce ubić białka ze szczyptą soli - na sztywno. Delikatnie wymieszać z masą.&lt;br /&gt;Na patelni rozgrzać ok. centymetr oleju. Smażyć poduszeczki partiami, 3-4 minuty z każdej strony. Na każdy placek - 2 łyżki masy (kładziemy jedną, a następnie szybko, na wierzch - drugą).&lt;br /&gt;Masło rozpuścić, dodać pieprz, pozwolić by trochę poskwierczało i zdjąć z ognia.&lt;br /&gt;Na każdej poduszeczce układać plasterek buraka i mozzarelli. Podawać posypane kolendrą i polane masłem...&lt;br /&gt;Całość jest dość sucha, więc jeżeli nie chcecie sosu maślanego, przygotujcie coś lekkiego, jogurtowego...&lt;br /&gt;To moja propozycja na ciecierzycowy tydzień...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://durszlak.pl/akcje/tydzien-z-ciecierzyca"&gt;&lt;img alt="Tydzień z ciecierzycą" src="http://4.bp.blogspot.com/_yxq1ky5drsg/SeO8GtJAh7I/AAAAAAAAA2Y/AhFyYfXBnuY/banner_ciecierz.jpg" width="150" border="0" height="180" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-5267024170103073345?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://piniowe.blogspot.com/feeds/5267024170103073345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7521270479678896384&amp;postID=5267024170103073345&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5267024170103073345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7521270479678896384/posts/default/5267024170103073345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://piniowe.blogspot.com/2009/05/ciecierzycowe-poduszeczki-z-plastrami.html' title='Ciecierzycowe poduszeczki z plastrami pieczonego buraka i mozzarelli'/><author><name>Pinos</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05743123444950186660</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='22' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShPac4rFf1I/AAAAAAAAAU4/pgf9wU_nLeg/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShZuXIOZIaI/AAAAAAAAAVY/oZJDSH2_AOg/s72-c/poduszeczki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7521270479678896384.post-1476238143305993827</id><published>2009-05-19T01:25:00.006+02:00</published><updated>2010-09-03T17:22:42.755+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='makaron'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='potrawy świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzyby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chińskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szparagi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warzywa'/><title type='text'>Makaron ze szparagami (i nutą chińską)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Chiński "supermarket" i chiński targ. Dwa miejsca, po których błąkam się z obłędem w oku. Wielość zapachów (teraz już wiem, że w supermarkecie pachnie mieszanką "13 aromatów"; to takie 5 smaków dla zakręconych), faktur i kolorów. Owoce, warzywa. Mięso i ryby. Dział kiszonek (do niego wrócimy w którymś z dalszych postów).  Tajemnicze słoiczki z etykietami  pokrytymi krzaczkami. Oleje, octy, sosy... Czy można się więc dziwić temu, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zawsze&lt;/span&gt; mamy nadbagaż? &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Weźmy na przykład zestaw grzybów azjatyckich. Na godzinie 11 świeże shitake (dostępne już i u nas, choćby w Makro C&amp;amp;C). Dalej - zgodnie z ruchem wskazówek zegara - Bunapi-shimeji,  boczniakowate cudo i wreszcie grzyby Enoki (złote igły).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShHu5e2h1dI/AAAAAAAAAUo/qNUqOtjLmKE/s1600-h/makaron+ze+szparagami.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 265px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_CGBmiivv1SQ/ShHu5e2h1dI/AAAAAAAAAUo/qNUqOtjLmKE/s400/makaron+ze+szparagami.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337309704712476114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zasada jest prosta. Przygotowujemy makaron (u mnie wielkie sprzątanie kuchni - chow mein i spaghetti).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie filet z piersi kurczaka kroimy w kawałki (kostkę, paski...). Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju fistaszkowo-sezamowego (boski wynalazek - delikatniejszy niż sezamowy, o świetnym aromacie). Wrzucamy kurczaka, posypanego połową łyżeczki przyprawy 13 aromatów. Obsmażamy, dodając sos hoisin (łyżkę), słodki sos sojowy (też łyżkę) i jedno posiekane chilli. No i może odrobinę wina ryżowego do smaku. W połowie smażenia dodajemy pokrojone w kawałki szparagi (główki można wrzucić ciut później) i grzyby - shitake i boczniaki w paskach, a bunapi i enoki w całości.&lt;br /&gt;Mieszamy z makaronem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam za niedokładność przepisu, ale nie ukrywam, że tak właśnie wygląda moje gotowanie... Sięgam ręką na blat i do lodówki, wyciągam rożne składniki, mieszam i... czekam czy nie wybuchnie. Potrafię zastąpić papryczkę chili w chińskich potrawach harissą (bo czemu by nie), i wymieszać makaron chiński z włoskim ;o). Grunt to dobra zabawa - taka jak dwa tygodnie pt. "Szparagi w kuchni".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a target="_blank" href="http://durszlak.pl/akcje/szparagi-w-kuchni"&gt;&lt;img alt="Szparagi w kuchni" src="http://durszlak.pl/pliki/akcje/duze/892252779.jpg" width="150" border="0" height="146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;PS. Szparagi zdecydowanie przełamują chińskość, i naprawdę świetnie się komponują z kurczakiem i grzybami...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7521270479678896384-1476238143305993827?l=piniowe.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/at
